Finały NBA, mecz nr 4: Warriors wyszli z Iguodalą (i bez Boguta) w pierwszej piątce i zrobili blowout w Cleveland

20
AP Photo
AP Photo

Kłamczuszek Steve Kerr nie chciał się przyznać, co planuje i dopiero przed samym startem meczu dowiedzieliśmy się, że Andre Iguodala wyjdzie w pierwszej piątce w miejsce Andrew Boguta. Zmiana okazała się strzałem w dziesiątkę i Golden State Warriors rozbili Cleveland Cavaliers 103-82.

Zastanawialiście się w trakcie tego sezonu, dlaczego Warriors nie grają więcej swoim spektakularnym small ballem? Przez ostatnie miesiące zachwycaliśmy się ich niskimi ustawieniami z Draymondem Greenem w roli środkowego, a jednak widywaliśmy je jedynie w określonych fragmentach meczów. Ja zastanawiałem się czasem, ale raczej w czysto akademicki sposób, myśląc o tym, jakie szanse w NBA miałby zespół, który na stałe odszedłby od klasycznego podziału na pozycje. I czy Warriors nie mogliby zrobić w tym departamencie rewolucji.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułLeBron James zraniony w głowę po zderzeniu z kamerą
Następny artykułWymiana: Ilyasova do Detroit, Butler i Williams do Milwaukee

20 KOMENTARZE

  1. Pzzez pierwsze 3 kwarty mecz był całkiem ok. Gorzej zrobiło się na starcie ostatniej odsłony, gdy LeBron siedział na ławce, a Warriors odskoczyli na 10 punktów.

    LeBron jako point-center? Byc może Blatt pomyślałby o tym, gdyby nie fakt, że Shumpert i JR Smith tak niemiłosiernie ssą w tej serii. Mam wrażenie, że Cavaliers są o 40% za 3 któregoś z nich od wygrania tej serii.
    Na chwile obecną mamy czwórkę LeBron, TT, Mozgov i Delly – reszta nie jest nawet warta wymienienia.
    Cholernie brakuje Cavs Irvinga w tej serii.

    PS: Dellavedova naczytał się chyba za dużo o sobie w internecie, bo oddał dzisiaj kilka gwiazdorskich rzutów :)

    Lubię to: 0
  2. Jedna sprawa i nie wypaczyła ona w żaden sposób wyniku meczu, ale błagam, dlaczego nawet w finałach musi sędziować Joey Crawford? No kurwa dlaczego. W każdym meczu, w którym ten Pan sędziuje muszą być takie akcje, że myślisz WTF?

    Najlepsza akcja jak chyba LeBron albo Green atakują podkosz z lewej strony, sędzia pod koszem ma akcje jak na dłoni i gwizdek pada z połowy boiska, bo Joey coś ogarnął. Po prostu szef wszystkich szefów. Dlaczego?

    Lubię to: 0
    • Miałem napisać dokładnie to samo.
      Wyznaczyli go chyba tylko po to, żeby miał w statystykach 50 meczów finałowych.
      Jak tylko go widzę, to od razu wiem że będzie cyrk :)
      I jeszcze te gesty – jaki to on najważniejszy, a reszta ma spieprzać.

      Lubię to: 0
      • Oczywiście, że reszta ma spieprzać i chodzi tu o zawodników, nie pozwala sobie na jakieś gadki i je ucina, bo to on jest sędzią, a oni zawodnikami i niech każdy robi co do niego należy. :) A co do cyrku to i tak nie było tak źle :)

        Lubię to: 0
  3. to może być przełamanie serii, chociaż o to martwiłbym się raczej gdyby Cavs zrobili blowout na wojownikach.

    Fajne są te finały, bo kibicuję obu drużynom. Oby do 7 meczu :)

    Lubię to: 0
  4. Dziwna ta seria. Tak jak po poprzednim spotkaniu pisałem, że Cavs to wygrają, tak dziś znowu mam wielki mętlik w głowie. Pytanie za 100 punktów. Czy Dubs wskoczyli na właściwe tory i będą tak grali w następnych spotkaniach? Czy Lebron nie jest już przypadkiem zajechany (podobnie Delly)? Jeżeli obie opcje się sprawdzą to mamy 4-2 dla Warriors (jeszcze dwa dni temu typowałem 4-2 dla Cavs). To tylko pokazuje, że nic tu nie jest pewne. Jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz – to chyba powinna być dewiza tej serii. Mam takie nieodparte wrażenie, że mimo wielkich występów Lebrona tak naprawdę o wszystkim decydują Warriors. Jeżeli będą egzekwować swoje zagrywki i trafiać to jeden człowiek nigdy nie pokona całego zespołu. To przeczyłoby idei gier zespołowych.

    Lubię to: 0
      • Ano fajna fajna. Mile widziany game 7 :). Ciekawe jest też to, że Cavs grają już maxa moim zdaniem (z pewnością J.R. mógłby dać więcej)ale nie jest to dziwne patrząc na personalia. Warriors z kolei mimo 2 wygranych nie zagrali jeszcze w tej serii bardzo dobrego meczu. Jak pisze Przemek sufit jest bardzo wysoko. Pytanie czy w tych finałach będą zmuszeni nam go pokazać?

        Lubię to: 0
  5. szacun dla LBJ za to co wyprawia ale ja już mam dość patrzenia na grit (pchajmy furmankę pełną kartofli pod górę) basketball w wykonaniu Cavs..
    GSW nawet gdy im nie idzie grają piękną dla oka koszykówkę (minus Mo S) i mam do nich apel – kończta to w 2 kolejnych meczach Waściowie, wstydu oszczędźta!

    Lubię to: 0
    • A mi się właśnie podoba to zderzenie dwóch światów. Dlatego lubię oglądać Memphis i czuć jakąś taką dziwną satysfakcję kiedy urwą serię Oklahomie albo San Antonio. Może to podświadome kibicowanie słabszemu (na papierze) zespołowi. Nie wiem :)

      Lubię to: 0