I runda, mecz nr 2: Pelicans walczyli, ale finisz należał do Warriors

0
fot. Dan Honda / Newspix.pl
fot. Dan Honda / Newspix.pl

W meczu otwarcia Golden State Warriors przystępowali do czwartej kwarty z wysokim prowadzeniem i za bardzo się rozluźnili, pozwalając na comeback New Orleans Pelicans. Teraz w czwartej kwarcie  przypomnieli, że to oni są najlepszą drużyną ligi. Tym razem początek spotkania należał do gości, a potem byliśmy świadkami bardzo zaciętego pojedynku i na 12 minut przed końcem był remis. Warriors jednak  nie pozwolili na dramatyczny finisz, w którym decydowałby ostatnie rzuty. Zdominowali ten ostatni fragment gry, zamknęli rywali swoją obroną, a Klay Thompson poprowadził ich atak. Wygrali 97:87 (2-0).

Warriors mają już w sumie bilans 41-2 we własnej hali, w której jest tak głośno, że Monty Williams ma problem z usłyszeniem własnych myśli. Przeważnie są tutaj nie do zatrzymania, ale dzisiaj dopiero po raz trzeci w tym sezonie na parkiecie Oracle Arena zanotowali skuteczność z gry poniżej 45%. Ich trójki nie wpadały tak jak zwykle i nawet Stephen Curry marnował wolne pozycje. Natomiast obrona Pelicans była lepsza niż w pierwszym meczu i już aż tak często nie otwierała gospodarzom drogi do kosza. Do tego Warriors popełnili na początku sporo niewymuszonych strat. Ponownie mogli liczyć na swoją grę w transition i rozpoczęli mecz od zdobycia 11 z pierwszych 14 punktów w kontrze, ale w half court mieli już duże problemy i po 12 minutach w sumie tylko 17 punktów. Rozkręcili się dopiero w drugiej kwarcie, kiedy dostali impuls z ławki od grającego jak za dawnych lat Leandro Barbosy (do niego należała aż połowa z 16 punktów w paint jakie zdobyli w pierwszej połowie). Trzecia kwarta nie była fun-to-watch, to był czas walki po obu stronach parkietu, mieliśmy w sumie 9 strat i tylko 28% z gry. W czwartej Warriors zrobili co należało, żeby zapewnić sobie zwycięstwo.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułI runda, mecz nr 2: Dobra defensywa Bucks nie wystarczyła, Jimmy Buckets przejął mecz w czwartej kwarcie
Następny artykułMiędzy Rondem a Palmą (244): Legendy popaszotu