Flesz: Najgorsza decyzja w historii sportu

40

Przechwytywanie

Jeśli to była dla Was pierwsza, druga czy trzecia noc z NFL, na pewno macie w głowie ogrom pytań. Co?!?!?! Dlaczego?!?!!?!?! Jakim cudem?!?!?!?!?! I po końcówce tego spotkania jestem przekonany, że wcale nie chodzi o powody rzuconych flag, czy różne niuanse w przepisach. Ostatnie minuty tego meczu to idealny scenariusz na film z niesamowitym twistem. Jeden z najlepszych Super Bowl o jakich słyszałem. Jeśli nie jesteś wciąż przekonany do footballu amerykańskiego, a chcesz mu dać jeszcze jedną szansę i obejrzeć ten mecz, to nie masz na co czekać. Reszta tekstu będzie zawierać spoilery.

To niesamowite jak końcówka spotkania może zmienić nasze spojrzenie na wydarzenia trwające przez niemal 3 godziny. To był szósty Super Bowl Patriots, w którym nie zdobyli punktów w pierwszej kwarcie meczu. Obrony wyszły na boisko w bardzo dobrej formie. Patriots znakomicie kryli wszystkich receiverów Seahawks, ale z drugiej strony nie potrafiły wywrzeć presji na Russellu Wilsonie. QB Seahawks miał niemalże minuty na zdecydowanie co zrobić z piłką. Niemal w każdej akcji jego linia ataku trzymała z daleka wszystkich atakujących go defensorów, a jeśli już któryś się przedostał, to Wilson niemal go wyśmiewał robiąc unik i szukając potencjalnego celu.

Defensywa Seahawks mimo, że pozwoliła Patriots zbliżyć się do red zone (20 jardów od pola punktowego), to przechwyciła panic throw Brady’ego. Niestety tu zaczęły się problemy. Jeremy Lane paskudnie złamał rękę i naprawdę nie polecam szukać zdjęć czy filmów z tego wydarzenia.

W drugiej kwarcie odpalił Tom Brady i poprowadził dwa świetne runy mieszając krótkie podania z grą biegową Vereena.  Zdominował Seahawks i to imponujące, że grając tak słabo, drużyna z Seattle zdołała się utrzymać w meczu.

Podczas half time show skorzystałem z prawa do drzemki. Widziałem tylko zdjęcie rekinów i wtf?!-lol-reakcje reszty świata. Najważniejsze, że wszyscy się dobrze bawili.

Trzecia kwarta to popis Hawks. Wyważona gra w ataku, plus świetne interception. 10 punktów wydaje się bezpieczną przewagą, gdy wchodzi się do głowy rywala, a Twoja obrona słynie z nieustępliwości i gry do końca. W ostatnich 56 spotkaniach, tylko 4 razy przeciwne drużyny zdobyły przeciwko nim 14 punktów w ostatnich kwartach

 Każda drużyna ma swoją podróż, a wielu ludzi straciło wiarę w nas. Pozostaliśmy silni, pozostaliśmy razem i to jest świetne uczucie.

Tak rozpoznaje się wielkich rozgrywających. Brady doskonale czytał obronę Hawks atakując w czułe punkty. Krycie jeden na jednego nie szło Seahawks, a było szczególnie utrudnione z uwagi na stratę Lane’a i urazy, jakich dwa tygodnie temu w meczu z Packers nabawili się Richard Sherman i Earl Thomas. Najlepsza obrona nowożytnych czasów footballu amerykańskiego rozbita przez kontuzje i jednego z najlepszych QB w historii. Zbawieniem dla Patriots był wstrząs mózgu Cliffa Avrilla, po którego zejściu pass rush Hawks niemal przestał istnieć. Brady w ostatniej kwarcie podał celnie 13 z 15 podań i zdobył 123 jardy.

Ale Rybołowy (świetny nickname) dostały swoją szansę. Gdy Russell Wilson dostał piłkę na 2 minuty przed końcem miałem w głowie słynny The Drive Johna Elwaya, który w dwie minuty z ogromną pomocą Terrella Davisa wygrał mistrzostwo AFC w 1986 roku. Wilson szedł po touchdown. Zaskoczył Pats wreszcie skutecznym podaniem do Lyncha, a później kontynuował grę podaniową dochodząc do 38 jarda rywali. Pierwsza próba, ponad 30jardowe podanie i Jermaine Kearse zrobił coś takiego, co uruchomiło demony w głowach graczy Pats, którzy kilka lat temu przegrali w finale w 2008 roku po „helmet catch” Davida Tyree. Red zone. 5 jardów do upragnionego pola punktowego. Lynch staje się jedynym wyborem w tej sytuacji i przeciąga piłkę oraz obrońców przyklejonych do jego ciała do 1 jarda.

Cały świat. Wszyscy, którzy żyją footballem od lat i niedzielni widzowie NFL graliby w tej sytuacji na Lyncha, który wydawał się nie do zatrzymania. 26 sekund do końca. Wilson odbiera długi snap rozgląda się. Cały świat w szoku, dlaczego Lynch nie biegnie.

Podanie i interception. Ofensywa Seahawks wypuściła ten mecz z rąk. Łzy rozlały się na Seattle. Pete Carroll tłumaczył się, że chciał grać podanie, bo gdyby nie zostało złapane, zatrzymałoby czas. Chciał grać zegarem, wystarczająco by samemu zapunktować, a jednocześnie nie pozostawić już wystarczającej ilości sekund, by Pats jakimś desperackim zagraniem odrobili straty. Hawks mieliby 2 próby i jeden time out. Dwa podejścia dla Lyncha. Ale nic takiego się nie stało.

Ostatnią nadzieją, było dopadnięcie Brady’ego na jego polu punktowym (2 punkty + punt), a później wystarczająco dobry punt return, który pozwoliłby Hauschce wykonać kopnięcie warte kolejne 3 punkty. Kolejny raz zabrakło zimnej krwi. Bennett zbyt agresywny na linii wznowienia akcji złapał karę 5 jardów, kolejną w tym sezonie i odebrał swojej drużynie szanse na wygraną.

Marshawn Lynch nie był zaskoczony, że to nie przez niego szła ta, jak się później okazało, feralna w skutkach zagrywka. Dlaczego?

Ponieważ football to sport drużynowy.

Seahawks szykują ofertę przedłużenia kontraktu Lyncha oferując 10 milionów dolarów za kolejny sezon.

Zarówno Carroll jak i jego koordynator ofensywy wzięli winę na siebie. Szansa na nową dynastię w NFL przepadła, a Pats zapisali się wielkimi literami w historii footballu amerykańskiego zdobywając 4. tytuł w przeciągu ostatnich kilkunastu lat. Właściciel Pats świętuje podwójnie, bo kilka lat temu sam zwolnił Carrolla ze swojej drużyny.

Nam pozostaje zazdrościć emocji wszystkim oddanym fanom obu drużyn. Chciałbym choć raz móc przeżyć, na stadionie czy na hali, taki dreszczowiec.

Co pewnie wszystkich zaskoczy, wczoraj poza Super Bowl i turniejem charytatywnym Chrisa Paula w kręgle (Super Bowling), odbyły się także mecze NBA. A tam (10-38) New York Knicks starają się uciec przed dużą szansą na pick numer jeden w drafcie. Miłość Phila Jacksona do (13-35) Los Angeles Lakers  nie wygasła i pomaga swojemu byłemu pracodawcy utrzymać pick w top5 draftu oddając Lakers łatwą porażkę 80-94. Było to 5 zwycięstwo Knicks w ostatnich 7 meczach i ich pierwsze z dwucyfrową przewagą punktów. Melo był tak rozentuzjazmowany, że zrobił taki wsad. Podawał Jason Smith.

W Bostonie miejscowi (16-30) Celtics prowadzeni przez Tylera Zellera (o czym ja w ogóle piszę?!) nie sprostali (21-26) Miami Heat 75-83. Mecz przejął Hassan Whiteside, który tym razem wyskakał 20 punktów, 9 zbiórek i 3 bloki oddając tylko 4 niecontestowane rzuty ze wszystkich 17, które oddał. Celtics trafili niecałe 30% rzutów przy obręczy. Tyler Johnson był w trendem na Twitterze zaraz pod Super Bowl.

Poprzedni artykułKomisarz Silver chce powiększenia liczby rezerwowych na Mecz Gwiazd
Następny artykułZa wcześnie na rozstanie z Thibodeau

40 KOMENTARZE

  1. ARE YOU NOT ENTERTAINED?

    Mam nadzieję, że Ci co oglądali 1 raz NFL po tym Super Bowl zaczną oglądac tę lige od następnego sezonu częściej.
    Ale jestem szczesliwy jako fan pats, w końcu jakiś fart, jakiś fuks. W ostatnich latach to zwykle wszyscy inni mieli szczeście przeciwko NE.
    Teraz myślałem, że będzie podobnie, po tym niebywale przypadkowym chwycie Kearse, no ale coach Carroll zwalił sprawę, pół jarda, dwie próby, a oni rzucają. Haha dzięki!

    A może to po prostu karma za fart stulecia z Packers?

    Lubię to: 0
  2. No ja właśnie spędziłem pierwszą noc z NFL i to by było na tyle. NBA jest przeżarta komerchą, ale handegg to już gruba przesada. Co 3 minuty reklamy. Gry tam prawie nie ma. Gwizdek co 10 sekund. Wznowienie, 5 jardów, łapią tego z piłką i gwizdek, i dalej minutę się kręcą w miejscu i czekają na wznowienie. Jedyna ciekawa rzecz dla tych oczu [ :) ] to ten długi rzut złapany przez lecącego na plecy czarnego gracza Pats, gdzies przy wyniku 0-0. Zasnąłem gdzieś po pierwszym przyłożeniu Seahawks. I’m not entertained.

    Lubię to: 0
      • Jeśli reklamy to dla ciebie problemto prosze bardzo: wszystkie mecze NFL bez reklam i bez przerw. są dodawane gdzieś we wtorek przeważnie, polecam wszystkim zreszta: http://vk.com/videos-43360876

        A mi tam nie przeszkadzają reklay w ogole, w tym czasie czytam sobie reakcje na twitterze, albo patrze na statystyki, albo czytam artykuly
        Tak sie rozwiazuje takie problemy.
        Zreszta to byl Super Bowl gdzie reklam jest 2 razy wiecej. W normalnych meczach jest ich niewiele wiecej niz w NBA.

        Lubię to: 0
          • aa, ok :-) tak a propos, gdzieś kiedyś czytałem jakiś bodaj artykuł, gdzie autor pisał o różnicach między footbalem amerykańskim, a naszym, czyli soccerem. Stawiał tezę, że każda gra oddaje specyfikę ducha narodowego – że niby Amerykaninie to tak właśnie powolutku, małymi kroczkami, jard po jardzie, a gdy się da, to jedna akcją, plus wysoka specjalizacja i dokładny podział ról.. Może i cos jest na rzeczy.

            Lubię to: 0
        • Rozbawiłeś mnie Damian :D Nie chodzi przecież o to jak sobie zająć czas w trakcie tych reklam, każdy znajdzie jakiś sposób. Tylko o fakt, że to w ogóle konieczne. Raz się nabrałem na to święto ameryki i podziękowałem z miejsca.

          Lubię to: 0
    • Już 2 lata temu oglądałem Super Bowl. Nie dotrwałem do końca – chyba wtedy byłem po prostu zmęczony. Wczoraj robiłem drugie podejście. Poległem jak Katy Perry wjechała na lwie(?) – oczy mi się zamknęły. Może jeszcze jakbym oglądał z tymi wszystkimi amerykańskimi reklamami to jakoś bym pociągnął, ale niestety wybrałem wersję pana Solorza :)
      Powiem tak. Jestem w stanie jarać się tym co się tam dzieje. Nie znam reguł do końca, ale jakoś tam w trakcie meczu nadrabiam i przeważnie wiem co się dzieje. Doceniam niektóre zagrywki futbolistów – na tyle na ile pozwala mi na to moje laickie oko. Nawet parę razy zakrzyknąłem przy touchdownie ;) Ogólnie jest fun. Spoko sport. Ale jednak bez przesady. Nie jest chyba dla mnie aż tak fantastyczny. Nie widzę w nim nic ponad np takie rugby (które na marginesie też oglądam z przyjemnością).
      Podsumowując – jest fajnie, ale trudno oprzeć mi się wrażeniu że to wszystko takie przehypowane… w takim spektakularnym amerykańskim stylu :)

      PS.
      Gdyby to się zaczynało koło 20 u nas i mógłbym to obczaić w pakiecie z tymi wszystkimi reklamami ze znajomymi przy piwku i wyżerce to pewnie by dawało radę.
      Musze zrobić taki eksperyment – i obejrzeć to w przyszłym roku na spokojnie w poniedziałek z odtworzenia ;)

      Lubię to: 0
      • Myślę, że to głównie kwestia znania lub nie znania zasad.
        Ja też byłem kiedyś tak jak wy, w 2011 chyba pierwszy raz obejrzalem Super Bowl, bo wszyscy ogladali wiec odpalilem, kompletnie nie znajac regul, nie wiedzialem o co chodzi i też pisałem na czacie, ale to głupie, wtf? Potem rok 2012, kolejne Super Bowl, ale tym razem postanowiłem poznać trochę zasad i już było lepiej, już mi się bardziej podobało.
        Od sezonu 2012/2013 nauczyłem się większości reguł, poznałem drużyny i zaczałem oglądac cały sezon, od września a nie tylko finały. W NFL najlepsze jest to, że każdy mecz sezonu regularnego jest jak finał. Jest ich tylko 16. W NBA 82 przez co ciężko się o taką ekscytację.

        No i bardzo dobry artykuł, kolejny już zresztą o NFL tutaj, może to pomoże rozpowszechnić ten sport wśrod Polaków!

        Lubię to: 0
        • Mnie za to trochę irytuje fakt, że w nfl w porównaniu do najpopularniejszych amerykańskich lig (nba, nhl, mlb) rozgrywają tak mało spotkań… I tak wiem, że jest to z całej czwórki najbaradziej intensywny sport, ale wg mnie to jest trochę nie fair… nie wiem, może tylko mnie to razi, ale cóż, przynajmniej się mogę gdzieś wypłakać…

          Lubię to: 0
    • reklamy to jeden z powodów dla których od kilku lat oglądam Superbowl ;) Cranston i Neeson zmiażdżyli :D Tym razem dostałem jeszcze fantastyczny mecz! Żyć nie umierać

      #fucksesja

      Lubię to: 0
        • usłyszeć „say my name” jeszcze raz – bezcenne :) A Neeson z tym swoim monologiem to stał się już kultowy.

          Ba, warto przypomnieć chociażby reklamę z Johnem Wallem kiedy promował tak świąteczne starcie Wizzies z Knicks. A do tego jeszcze u Kimmela się parodiował i straszył chłopaka Maggie Grace. Teraz odhaczył też Superbowl.

          Lubię to: 0
      • Ale nie będę pisać, bo mnie Euroliga zwyczajnie nie interesuje. Poza tym musiałbym poświęcić czas, który zwyczajnie poświęcam na NBA. Super Bowl odbywa się jak w NBA są największe nudy, w trakcie sezonu mecze lecą o 19 w niedziele. Wtedy nie ma zbyt wiele sportu, albo grają Knicks czyli nie ma zbyt wiele sportu. Pomysł na pisanie o NFL pojawił się z uwagi na Super Bowl i widać wśród fanów NBA jakieś zainteresowanie tematem. Nie staramy się tego przecież nikomu wcisnąć na siłę.

        Lubię to: 0
  3. A ja mam pytanie do Pawła lub kogoś innego, kto ma odpowiednią wiedzę. Dlaczego jak rozumiem gwiazda NFL, wspomniany Lynch dostaje za sezon 10 mln $ czyli mniej niż nasz rodak, solidny, ale jednak role player. Czyli jak wnioskuję – pytanie bardziej ogólne, dlaczego koszykarze w NBA zarabiają więcej niż footbaliści, skoro to ten drugi sport razem z baseballem są uważane za narodowe, najlepsze, najfajniejsze i najbardziej dochodowe w USA?

    Lubię to: 0
  4. Chyba tylko amerykannie potrafia nazwać „sport” gdzie używa się głownie rak – football.
    A tak serio, nikt mnie nie przekona że w trakcie kilku/nastu przerw w grze fajnie jest przejrzeć ćwierkacza albo coś innego. Bo to oznacza że to co oglądasz jest po prostu nudne i tv/nfl robią z widza głupka.

    Lubię to: 0
    • ja się nie znam na siatkówce i piłce ręcznej to się nie wypowiadam. Ale tutaj „głównie rąk” to może sędziowie używają. Wczoraj świetnie było widzieć na przykładzie Lyncha jaka ważna jest praca nóg.

      Lubię to: 0
  5. A co do jeszcze wczorajszego – fantastycznego meczu. Przede wszystkim * ode mnie, bo ja się nigdy w oglądanie na żywo nie pcham, bo raz, że w nocy to frustrujące, a dwa, że rano The Walking Dead.

    Także oglądam rano, bez sprawdzania wyniku, z przesunięciem. Tak żeby skipnąć time-outu i in-game-breaks.

    Superbowl to amerykańskie i popkulturowe święto – także oglądam też zawsze reklamy – 30 sekund kosztuje 4 miliony, brylują jak zawsze samochody (jest sporo fajnych reklam) ale zawsze miło popatrzeć na Kate Upton, Liama Neesona, Steve’a Buscemiego, Bryana Cranstona, Pierca Brosnana itd. Plus fajne spoty filmów są też zawsze – maksymalnie przesadzone Furious 7 czy zabawny spot Ted’a 2 z Tomem Bradym.

    Równie ważne jest też half time show. Tym razem Kate Perry była o tyle wdzięczna dla oka co mało porywająca. Za oceanem recenzje ma bardzo dobre, chwalą ją za ten maksymalnie wyeksploatowany wesoły, kolorowy kicz. Mi się słuchało bezboleśnie, dla Kate mam <3, ale to niezbyt moje klimaty. Bardziej ucieszył mnie oldschoolowy epizod Lenny'ego Kravitza. Ogólnie jednak występ bardzo na plus.

    I przechodzimy do meritum. O samym meczu pisał Paweł, ja z bratem również byłem w szoku jak to możliwe, że wybrali taką zagrywkę kiedy Lynch w tym swoim Beast Mode był MVP spotkania i pewniakiem do zdobycia punktów. To aż niesamowite co się stało – Seattle po dużo słabszym początku (coś 8 do 29 posiadań na korzyść Patriots) potem się rozkręciło i powinno to wygrać. Ode mnie kilka indywidualnych wyróżnień, zwycięzcy:

    Tom Brady – klasa sama w sobie, Hall of Famer i ostoja spokoju. Miał jednak 2 spore błędy, które mogły kosztować mecz. Choć w zasadzie "błędy" to nawet trochę nadużycie – trzeba tutaj oddać fantastyczną obronę Seahawks (przechwyt Wagnera)

    Julian Edelman i Gronkowski – obok Brady'ego zdecydowanie najjaśniejsze punkty zespołu – szczególnie wielofunkcyjny Edelman. Jak widać, biali też potrafią w football grać.

    Butler – zdaje się rookie, albo drugoroczniak, który zanotował kluczowy przechwyt w końcówce. Plus za tą akcję, ale chciałem jeszcze nadmienić, że to zdaje się on chwilę wcześniej zorientował się, że po tym przypadkowym zagraniu kiedy podbijali piłkę z ziemi ciągle trwa posiadanie i zablokował przeciwnika. Gdyby nie trzeźwość umysłu to skończyłoby się touchdownem dla S'Hawks i byłoby po ptokach.

    Ze strony przegranych:

    M. Lynch – Beast Mode: w moich oczach – niedzielnego fana – MVP spotkania. Nie przybliżę statystyk, ale fantastycznie patrzyło się na niego z piłką. Patriots potrzebowali kilku chłopa żeby go powalić, genialny występ i tylko zła decyzja trenerów powstrzymała go przed glorią zwycięzcy. Bestia

    Bennett – to on sterroryzował Brady'ego i wyglądało na to, że w kilku sytuacjach wszedł mu do głowy i wymusił niecelne podanie – w tym raz interception Lacey'a bodajże zaraz na początku. Kapitalnie przechodził przez obronę unikając kontaktu.

    C. Matthews – nie był w drafcie, od pracownika Footlockera do mistrza. Świetna historia i bardzo dobry występ Matthewsa – talent do łapania piłek widoczny jak na dłoni – choć np touchdown z końca 1 połowy to też zasługa dziwnej obrony Pats. Ale wyskok miał, piłki chwytał – byłby jednym z bohaterów. FUN FACT: Seahawks należą do Paula Allena, który jest również właścicielem Portland Trail Blazers. W obydwu tych drużynach grają niedraftowani Matthews'owie, którzy pełnią w zespole ważne role. Tak mi się skojarzyło :P

    Russel Wilson – ssał przez 3/4 półfinału, ssał 1 kwartę finału, ale potem pokazał talent. Kapitalne długie i wysokie podania, i ta zwinność – gość jest nie do złapania. Ciężko winić go za ostatnią akcję – z założenia nie miała sensu, bo nie przemawia do mnie granie czasem – także też udany występ.

    Fantastyczny mecz z obu stron, filmowe widowisko, bohaterowie i niespodzianki. W to mi graj. Do zobaczenia za około rok.

    Lubię to: 0
    • @venom
      O ile się nie mylę to masz złapać to jajo od „ćwierćtylnego” tak? ZŁAPAĆ. A tylko nóg to używają w grze którą Amerykanie nazywają soccer. Łapiesz czy przyznasz się że jesteś jak Macierewicz?
      I jak można oglądać mecz i jarać się nim z odtworzenia kiedy znasz rozstrzygnięcie nie będąc trenerem czy zawodnikiem. Czy obejrzał bym zwycięstwo ręcznych nad Chorwacją jeszcze raz? Nie, to było wyjątkowe wtedy, na żywo, bez podniecania się reklamami za 4mln $$, bez „show” piosenkarki i innych bzdur.

      Lubię to: 0
      • Napisałem wyraźnie, że nie sprawdzam wyniku. NIGDY. A nikt mi nie zespoiluje bo to nie jest popularny u nas sport. Kwestia przyzwyczajenia. Emocje u mnie są takie same, nawet większe, bo oglądam z tą samą intensywnością i skupieniem na przestrzeni całości.

        Nazwa została Ci już wyżej rozjaśniona. A podążając tą logiką, że nogi to tylko w piłce nożnej, to w koszykówce też się nóg nie używa, co? Bo przecież rzucasz, zbierasz i podajesz rękami. Walić wyskok, szybkość, przygotowanie motoryczne, footwork, itd.

        Idealnie widać było u Lyncha jak pracował na nogach. Nisko, drobił, mijał przeciwników, spin-moves, zapierał się. Podobnie chociażby zwinny Wilson. Matthews bez swojego wyskoku (praca nóg) nawet przy swoim wzroście nie ŁAPAŁBY tych piłek. Na dobrą sprawę w zaawansowanym stopniu rąk używać musi tylko QB.

        I to tyle w temacie tej abstrakcyjnej dyskusji …

        Lubię to: 0
        • @Paweł Kapuściński
          tak, wiem, i dlatego football jest jeden i jest to piłka nożna :D

          @Venom
          nie załapałeś żartu że amerykanie na grę w której najważniejszy jest chwyt/podanie RĘKĄ używają nazwy zapożyczonej od anglików która została zdefiniowana dla innej gry :)
          ale ok, jesteś studentem, nudzisz się, nie chce Ci się uczyć więc lecisz banałami odpowiadając mi że w tym sporcie używa się również nóg. Serio? A głowy też się używa? Chyba „ćwierć-tylny” używa jej najbardziej?
          Kończąc, miłego oglądania NudnegoFootboLu. Bez odbioru.

          Lubię to: 0
  6. Dzieki za te wpisy o NFL obejrzałem pierwszy mecz w karierze :) nie bardzo czając o co kaman, Green Bay Packers vs. Seattle Seahawks i mi sie bardzo podobał , troche poczytałem przed Super Bowl po wnikałem i mecz był super.

    Lubię to: 0