Andray Blatche przenosi swoje talenty do Chin

1
fot. Chris Szagola / Newspix.pl
fot. Chris Szagola / Newspix.pl

W zeszłym sezonie było tylko dwóch zawodników, którzy zaliczali średnio co najmniej 10 punktów i 5 zbiórek spędzając na parkiecie nie więcej niż 23 minuty. Byli to Chris Kaman i Andray Blatche. Środkowy Lakers rozegrał jednak tylko 39 meczów, ale to nie przeszkodziło mu teraz zgarnąć ładny, dwuletni kontrakt wart blisko $10 milionów w Portland. Tymczasem rezerwowy Nets wystąpił w 73 meczach, do tego miał 11. najwyższy wskaźnik PER wśród centrów (18.8), ale przeczekał całe wakacje na rynku i nikt nie zaproponował mu umowy. To prawdopodobnie jedna z największych zagadek tego offseason. Dlaczego nikt na poważnie nie zainteresował się Blatche’m? Oczywiście można szukać uzasadnienia w obawach o jego profesjonalizm, bo nawet w poprzednim sezonie były z nim problemy, ale to było przecież zupełnie co innego niż w czasach gry w Waszyngtonie, gdzie miał łatkę 'raka’. W ostatnich latach bardzo się poprawił i nie był już tym samym zawodnikiem, którego pozbyli się Wizards. Nie był Michaelem Beasley’em, który w Miami irytował LeBrona i nie potrafił utrzymać się w rotacji. Dobrze sprawdzał się w roli zmiennika, będąc jednym z najlepszych podkoszowych wchodzących z ławki w całej lidze. To jednak nikogo nie przekonało, żeby go zatrudnić.

Managerów z NBA nie przekonał też jego występ na Mistrzostwach Świata. Można było śmiać się z jego filipińskości, ale był jedynym zawodnikiem w Hiszpanii z średnimi na poziomie 20-10, zaliczając 21.2 punktów i 13.8 zbiórek. To mogło robić wrażeniem, choć równie dobrze można było zwrócić uwagę, że miał najniższą skuteczność z gry w Top-10 najlepszych strzelców i był liderem turnieju pod względem strat (średnio 5). Nie ma jednak wątpliwości, że był tam gwiazdą. Cała drużyna była ustawiona pod niego, często miał piłkę w rękach i mógł robić co chciał w ataku. Był też w centrum zainteresowania i mógł liczyć na uwielbienie kibiców z Filipin. Może tak mu się to spodobało, że właśnie dlatego zdecydował się teraz przenieść do Chin, żeby dalej być gwiazdą swojej drużyny.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułIlluminati w NBA – zagadki trójkątów
Następny artykułSzósty Gracz #rank6G 2014: #80-71

1 KOMENTARZ