Między Rondem a Palmą (100): To jest świat LeBrona, my tylko w nim żyjemy, lub umieramy

28

Na jałowym biegu.

Palma se(t)nna letnia.

Jest gromkie sto lat.

Dużo o LeBronie, muzyce i hejcie. O tym, że to wszystko ma tak długo znaczenie aż nie wygrasz pierwszego mistrzostwa ani nie nagrasz pierwszej płyty. Potem już patrzysz z góry. I masz wszystko w uchu. Maciek pokazuje nam kowadełko i trąbkę Eustachiusza.

Ci którzy nienawidzą niech powiedzą dlaczego? Ciekawi jesteśmy. Choć może nie do końca?

Potem już pojechaliśmy na Ryby i Kerry.

Chwila refleksji o stanie umysłowym D. Sterlinga, polu bitwy i tym czy to ciekawe pozywać własne pieniądze.

Życzmy sobie kolejnej setki.

DOWNLOAD

Między Rondem a Palmą (10-06-14, odc. 100) by Między Rondem A Palmą on Mixcloud

4
Poprzedni artykułCoach Fish w Nowym Jorku, Calipari odmówił Cavs, ceny trenerów rosną
Następny artykułPrzed meczem nr 3: Mali Spurs przeciwko całej galaktyce

28 KOMENTARZE

  1. Jeszcze nie słuchałem ale mam chwilę żeby napisać kilka zdań.
    Z tego co można czasem przeczytać w komentarzach każdy ma swój ulubiony czas na słuchanie MRaP: w pracy, w czasie popołudniowego relaksu, podczas wieczornego biegania. Dla mnie jest to czas późno wieczorny, po powrocie z biura, położeniu dzieciaków gdzieś pomiędzy kolacją, spełnianiem małżeńskich obowiązków a wieczorno/nocnym bieganiem. Czasem czekam na ten moment już od południa. Dziwne? Być może tak. Dwóch facetów po 30 rozmawia o koszykówce, czasem o życiu.
    Lubię chemię pomiędzy wami, waszą pasję, wasz luz i … wasze głosy (no może ZNYka trochę bardziej, oj). Pozdrawiam was serdecznie i życzę kolejnej setki. Wszystkiego dobrego Panowie!

    Lubię to: 1
    • Trafne spostrzeżenie z „chemią” pomiędzy Maćkiem i zNYKiem, sam bym lepiej tego nie ujął :) Poza tym mam wrażenie,że są zupełnym przeciwieństwem i idealnie się uzupełniają ;) Życzę sobie i autorom,aby dobili do 1000! A sam aktualnie słucham palmy podczas pisania pracy magisterskiej :)

      Lubię to: 1
        • Mam nadzieję tylko że Palma nie stanie się tak popularna że mi ją zablokują w pracy ;). Podcastów zacząłem słuchać od PnŻ, ale poziom PnŻ dawno już przeskoczyliście i pod kątem jakości i częstotliwości jesteście najlepszym podcastem sportowym w Polsce. Ciężko chyba znaleźć coś podobnego?

          Poza chemią jest duża świeżość luz. Taka jaka kiedyś była pod kątem pisania na ZP-1 i taka do jakiej w ostatnich miesiącach dochodzicie na 6G (Bo był okres kiedy i ja i chyba wielu było zawiedzionych 6G). Maćka lubiłem słuchać już bardzo w PnŻ, ale dopiero ze ZNykiem wszedł w swój Prime. Z drugiej strony jestem jednym z tych, którzy nie przepadają za tym co pisze ZNyk, a słuchać go uwielbiam. Chyba największym Waszym atutem jest duet ekspert – widz. Gdzie Maciek pokazuje nam rzeczy o których się mówi, ale my o nich nie wiemy, a ZNyk rzeczy, które oglądając mecze widzimy i często z punktu widzenia mniej świadomego obserwatora z którymi się zgadzamy. Dopiero całość daję obraz tego co oglądamy.

          Szkoda że ostatnio przynajmniej moim zdaniem PNŻ obniżyła loty, da się trochę odczuć że Bartek Tomczak ma już do tego mniej serca, pasji, czasu, luzu. Szkoda, bo Przemka i Michała Górnego słucha się fantastycznie. Może warto byłoby pomyśleć za jakiś czas o co tygodniowym podcaście w składzie Palma + Przemek, Michał, ktoś z młodych talentów na 6G?

          Pisząc już o całym 6G:
          -Wielki Plus za powrót do formy w ostatnich miesiącach i za powrót Przemka do pisania artykułów, które są inne niż wszystkie.

          Lubię to: 0
          • Fajny pomysł z „gościnnymi występami” inny autorów 6g w Palmie. Tylko nie za często, żeby nie zaburzyć charakteru :)

            Lubię to: 0
          • Eeee tam, Palma z gośćmi to będą podcasty jakich wiele. Palma jest dlatego fajna,że to poranna rozmowa dwóch kolegów ;)

            Lubię to: 1
  2. Za wiele lat będę opowiadał wnukom, że LeBron nie oddawał piłki. Podawał, bo był synonimem koszykówki – sportu zespołowego, w którym przez lata zawodnicy uczą się zaufania do kolegów, nie obrażania się na innych, robienia wszystkiego, co potrzebne do wygranej. Niestety, niektórzy, w tym również spora grupa kibiców, dalej wolą forsowane rzuty przez ręce i super występy indywidualne. Najlepszym zawodnikiem jest ten, który pomaga drużynie wygrywać. Nawet jeśli wymaga to wycofania się jego samego, kiedy ma słabszy dzień lub wybrania kolegi na wolnej pozycji, kiedy jest się podwajanym. Gdyby dłużej o tym pomyśleć, to właśnie LeBron jest prawdziwym wielkim fundamentalistą. Dziwi mnie, ile osób wciąż zapomina, że u podstaw tego sportu leży DRUŻYNA i jej dobro :)

    Lubię to: 1
  3. Jestem z Wami od początku – od początku Palmy i 6G w ogóle (wcześniej ZP-1 i NI), ale to mój pierwszy komentarz tutaj.

    Mam dopiero 24 i wciąż czuje koszykarskie mleko pod moim koszykarskim nosem. Po decyzji LeBrona byłem jakoś obrażony na Heat i ich Big 3. Że niby poszli na łatwiznę itd. Niesamowicie się cieszyłem, kiedy Dallas wygrali finały 2011 i nie wiem czy to dlatego, że wygrał Dirk, czy Miami przegrało… Potem zrobiłem mały rachunek sumienia i zadałem sobie pytanie, jakie dziś zadał hejterom Lebrona Maciek. Dlaczego nie życzyłem mu wtedy sukcesu? Nie wiem.
    Od tamtego czasu sypie popiół na głowę i przepraszam. Nie jestem teraz wielkim fanem LBJ, tak samo jak nie jestem/byłem fanem Bryanta, ale cieszę się, że mam okazję oglądać, jak to powiedział Maciek „kompletną gwiazdę” w swoim prime i jestem „świadkiem”. Tak samo cieszę się, że mogłem oglądać Kobego i Shaqa.
    Nie miałem okazji oglądać „live” Jordana w Bulls, Birda, czy Magica, więc zamiast hejtować, cieszę się, że teraz mogę podziwiać jednego z najlepszych zawodników w historii tej gry. Nie ważne czy cofa mu się linia włosów, czy poda w decydującej akcji zamiast rzucić i czy łapią go skurcze. I don’t give a fuck!

    PS Sto lat Palmo! Życzę Wam nie dwustu, nie trzystu, nie czterystu…

    PS2 San Antonio w siedmiu!

    Lubię to: 1
  4. Chyba wszyscy już zapomnieli że hejt na Lebrona był wcześniej niż od czasu połączenia sił z DW I CB. Jeśli ktoś Nam wmawia na osiedlowym boisku że jest królem że jest wybrańcem a nie potrafi Cię pokonać 1v1 czy 5v5 to staje się błaznem, sympatyczną kukiełką z której możemy sobie drwić.
    I żeby nie było, doceniam LBJ, uważam że w tej chwili jest najlepszy i cieszę się że wszyscy możemy Go oglądać.

    Ps. kolejnych 100 palm
    Ps.2 San Antonio w 7

    Lubię to: 1
  5. Życzę kolejnych Setek na waszym koncie i Może czas na pytania publiczności do naszych prowadzących(oczywiście dotyczących NBA)!!
    Czy jest w planach jakiś pierwszy zlot fanów 6G??

    Lubię to: 1
  6. A więc tak to sobie Maciek wykombinowałeś ? Jak będziesz miał milion abonentów na szostymgraczu.pl, to reaktywujesz się aka Jimson ? ;)
    Byle nie kosztem wiadomo czego. A do Ciebie ZnyK w końcu się przekonałem, tzn Ty mnie przekonałeś, bo trudno się teraz mi do tego przyznać, ale byłem takim Twoim małym hejterkiem. W górę serca!

    Lubię to: 0
    • Skoro Jimson miał hejterów i wie jakie to uczucie, to teraz zNYKający może też doświadczyć tego – cenne doświadczenie życiowe, niczym kolejna „umiejętność” nabyta ;)

      Lubię to: 0
  7. Na punkcie Palmy odbiła mi palma. Czekam jak sie pojawi i słucham najcześciej podczas przerwy na lunch. Kiedyś wcinalem kotleta z kolegami i koleżankami z pracy a teraz z Panami z Palmy. Ostatni raz tak sie jaralem Kapitanem Jastrzebiem! Cubasa rzadzil!

    Lubię to: 1
  8. W moim odczuciu jest spora różnica między lubieniem kogoś, a kibicowaniem mu. Lebron nigdy nie był dla mnie „najfajniejszym” graczem. Nie ze względu na jego osobowość, przejście do Heat, czy inne tego typu rzeczy. Nie chodzi też o styl jego gry. Po prostu preferuje płynniej poruszających się graczy jak choćby Wade, Kobe, albo T-mac. Z tego samego powodu, również Michael imponował mi dużo bardziej.
    A jednak to Lebronowi kibicuje najmocniej.

    To trochę jak z Federerem z ostatnich pięciu lat, albo O’Sullivanem sprzed współpracy z psychologiem. Mimo, iż obaj długimi fragmentami potrafią wznieść się wysoko ponad swoich przeciwników zawsze odczuwam jakiś podskórny niepokój, że już w kolejnym zagraniu ich pewność siebie całkowicie się rozleci.
    To samo widzę w Lebronie.
    Nawet jeśli idzie mu dobrze nie umiem pozbyć się drżenia, że nagle się zablokuje i przegra z kretesem.

    Chcę żeby mu się udało właśnie ze względu na tą wewnętrzną słabość, jaką wydaje mi się, że w nim dostrzegam.

    Lubię to: 1