Tlen i azot siódmego tygodnia PO

5
fot. David Santiago / Newspix.pl
fot. David Santiago / Newspix.pl

Koszykówka w dobie masowych statystyk i rozprzestrzeniania informacji stała się grą tak wielu płaszczyzn, że trudno nam wokół jednego czynnika opowiedzieć chociażby część historii. Przy okazji finałów przekonujemy się jednak, że w ostatecznym rozrachunku basket sprowadza się do swoich fundamentów, które ustalały zasady gry przez minione epoki. W serii Miami Heat z San Antonio Spurs szczególnie podkreślamy rolę rotowania składem, poszukiwania przewag w ustawieniach i match-upach. Natura play-offów ma to do siebie, iż potrafi na wskroś ocenić pracę wykonywaną przez sztaby.

Z uwagi na głęboką ławkę, Gregg Popovich ma w tym aspekcie znacznie więcej pola do manewru. Poza tym posiada w rotacji graczy rezerwowych, którzy w odpowiednich momentach są w stanie dostarczyć znacznie więcej niż zawodnicy pierwszej piątki. Erik Spoelstra również dysponuje takimi zawodnikami, ale w publikacjach największych analityków znacznie częściej jako niespodziankę traktowano ogromny hustle Chrisa Andersena oraz Norrisa Cole’a, a także produktywnego role-playera jakim stał się Rashard Lewis.

Coach Heat zaczął odkrywać swoje karty już w fazie rozgrywek posezonowych, Pop nie miał przed nami większych tajemnic, ale korzystając ze swojego doświadczenia doskonale reagował. Potrafił nas zaskoczyć ograniczając wspólną grę Tima Duncana i Tiago Splittera na rzecz zneutralizowania wpływu Serge Ibaki, a następnie Chrisa Bosha. Gra match-upów; piękna gra.

Line-up ligi NBA – „Foreign Legion”

Diaw,Boris – Duncan,Tim – Ginobili,Manu – Leonard,Kawhi – Parker,Tony – aktualnie najlepsze piątkowe ustawienie w NBA i gra w nim tylko jeden rodowity Amerykanin. Geniusz selekcji Gregga Popovicha w jednym zdaniu.

Podczas jedenastu minut meczu nr 1 byli +22. Przemek pisał już jak ważni dla rotacji Gregga Popovicha stali się Manu Ginobili oraz Boris Diaw. Obaj mają swoją niepodrabianą wartość, o której pisali już niemal wszyscy. W NBA niezwykle trudno jest zyskać popularność na taką skalę tylko i wyłącznie dzięki pracy na parkiecie. Diaw jako nowy point power-forward i Manu Ginobili w swojej permanentnej i do znudzenia fascynującej roli motoru napędowego. Poniżej podstawowe statystyki tej piątki z play-offów.

Untitled 3

Żadne ustawienie Miami Heat nie przyniesie im w tych rozgrywkach takich sukcesów. Ciężko mi w to uwierzyć, zwłaszcza, że Erik Spoelstra w ostatnim czasie znacznie częściej eksperymentuje. Naturalna przewagą Heat jest position-less basketball. Spo udało się porozciągać skład, stworzyć kilka hybryd, które utrzymują drużynę w rywalizacji. Co roku pojawia się pytanie kto tym razem wesprze Wielką Trójkę… W San Antonio nie mogliby sobie pozwolić na tak dużą niepewność.

On-court rest

Problemy LeBrona Jamesa wynikały głównie z zaburzenia jego gospodarki płynów – jak zwykły zwać podobne przypadki sztaby medyczne NBA. Parę lat temu czytałem sprawozdanie przygotowane dla ligi przez głównych lekarzy wszystkich trzydziestu ekip. Dało się z nich wyczytać, że skurcze mięśni i niedobór wody w organizmie to dla ligi chleb powszedni. LBJ na mecz nr 2 będzie gotowy, ale Spo musi uwzględnić dla zawodnika dodatkowy odpoczynek już na parkiecie. Co to oznacza?

James musi po prostu odpoczywać zarówno w akcjach pozycyjnych, jak i obronie, gdzie energia ulatuje znacznie szybciej. Tutaj bardzo ważne będzie wykorzystanie alternatywnych opcji, czyli zmian krycia i przekierowania ofensywy na egzekucję np. Wade’a i Raya Allena. W meczu nr 1 Sugar Ray miał kilka akcji pozycyjnych biegnąc z weak-side przez kilka baseline-screenów. Obrona Spurs odpuszczała krycie, bo była za wolna, po prostu. Ginobili widząc, że nie dobiegnie do ciągle dynamicznego Allena dawał mu pełną swobodę. James w takich momentach odpowiada jedynie za spacing po drugiej stronie parkietu.

Problem w przypadku odsuwania LBJ-a od ekstremalnej defensywy polega na tym, że Popovich może to wykorzystać np. zmieniając na niego match-up zmuszając w ten sposób 4-krotnego MVP do pracy. Przechytrzyć Spurs brzmi jak oksymoron.

„They pass up good shots for great shots”

Extra-passy San Antonio Spurs to jedna z najlepszych broni w koszykówce. 30 asyst w pierwszym meczu finałów, zaledwie 16 Heat. Raz jeszcze Ginobili i Diaw jako główni dystrybutorzy. Chris Bosh podczas sesji z mediami mówił, że defensywa Heat musiała podejmować ryzyko w przypadku wspomnianej dwójki, bo w zasadzie nikt nie miał pojęcia, co się stanie w przeciągu kolejnych kilku sekund. Heat paradoksalnie wyglądali w tym swoim czytaniu bardzo dobrze, co sugeruje duża liczba strat SAS. Przecinanie passing-lines to jeden z największych walorów defensywy 3-krotnych mistrzów NBA. W trakcie sezonu regularnego przeciwnik Heat tracił średnio 16,7 piłek na mecz (2 miejsce).

“The playoffs are all about strategy and how you adapt. And then you have to make shots.”

Tony Parker w kilku słowach o specyfice gry San Antonio Spurs w play-offach 2014. Peany na cześć basketu z Teksasu w końcu zaczną przeszkadzać koszykarskim globalistom i megalomanom, bowiem miasto w którym dzieje się tak wiele historii nie jest samo w sobie kasowym produktem, niczym wielki rynek w Los Angeles czy Nowym Jorku. Duże nasycenie tekstów na temat Spurs na stronie ESPN również jest dość niespotykane.

Help the helper

Podczas rozwoju blitz-defense, o której pisałem jakiś czas temu, pojawiła się potrzeba wypracowania w defensywie skutecznego systemu pomocy zawodnikowi, który podwaja bądź trapuje rywala z piłką. „Pomoc pomocnikowi”, co brzmi całkowicie absurdalnie, okazała się kluczowa w serii Thunder ze Spurs, gdy Serge Ibaka zmuszony był odpuścić dwa pierwsze spotkania. Podopieczni Scotta Brooksa od czasu do czasu próbowali podwajać m.in. Tima Duncana, jednego z najlepiej czytających grę wysokich w NBA. Timmay cross-passami rozciągał defensywę OKC do granic możliwości, zazwyczaj nie miał problemu z odnalezieniem strzelca na wolnej pozycji.

Gdy do gry w kolejnych spotkaniach wrócił Ibaka, strategia defensywna Brooksa okazała się znacznie wydajniejsza, bo reprezentant Hiszpanii jeżeli nie był częścią podwojenia, to potrafił dobiec do otwartego przeciwnika i przejąć krycie. Skrzydłowy Thunder wyrósł na elitarnego obrońcę zwłaszcza pod koszem, więc gra jeden na jednego przeciwko takiemu atlecie jest wielokrotnie drogą donikąd bądź drogą do upokorzenia.

Defensywna strategia help the helper jest obecna w koszykówce od wielu lat. Kevin Pritchard z Indiany Pacers napisał o tym książkę. Coraz większa popularność specjalistów od obrony na stanowiskach głównych szkoleniowców zrodziła nowe trendy i te wskazują na to, że defensywy będą rozwijać się w kierunku agresywniejszej gry na obwodzie. Era blitz-defense? Niewykluczone.

0
Poprzedni artykułRashad McCants wznieca kolejną dyskusję nad sensem sportu akademickiego
Następny artykułSaunders gra twardo, Rubio wkracza do akcji, Suns kuszą

5 KOMENTARZE

  1. Przemek ostatnio narzekał (chyba P.), że pisanie bez feedbacku to największa lipa lip, także tylko zostawiam ślad, że kurde Panie Michale te Tleny i Azoty są mega zajebiste i pisz Pan do upadłego, dobrze sie czyta, mało pitolenia, fajna stylówka, pozdro i dziękóweczka.

    Lubię to: 0
  2. Pop jest mistrzem w wykorzystaniu wszystkich atutow swoich graczy, mysle ze w wiekszosci teamow taki Diaw ze swoim brakiem atletyzmu, bylby zmarginalizowany do zapchania rotacji na 10-12 minut, bez wiekszej roli, w przypadku SAS okazuje sie to jeden z kluczowych ofensywnych zawodnikow.

    Lubię to: 0
  3. W sumie to chętnie poczytałbym takie podsumowania także w RS. Wiadomo, że trudniej tam wybrać, bo jest aż 30 drużyn, ale kilka najciekawszych przypadków co tydzień czy dwa na pewno dałoby się wyłapać i opisać tak ciekawie jak tutaj.

    Także dzięki za to i mam cichą nadzieję na kontynuację takich tekstów w trakcie sezonu.

    Lubię to: 0