Nowojorskie impresje 750… czyli jedna kwarta do tysiąca…

10

Czasami budzę się w nocy zupełnie przerażony i mam wrażenie, że to nie może być prawdą.

Rzeczywistość jest zbyt piękna. Zbyt różowa. Zbyt puchata.

To jest już koniec. Dla mnie sezon 2013/2014 właśnie się zamknął. Ostatecznie. Można było przeciągać wiarę nadzieję i miłość, Wierzący. Ja wiem NYK są ciągle w tzw. playoffs hunt. Ale to dziś, gdzieś pękło. Złamało się. Wykoleiło. I już nie wróci. Dograć, co jest do dogrania. Nie będzie żadnych play off. Nie będzie żadnej epiki. Żadnego dmuchania posezonowego balona. Nie udało się. Nie wyszło. Zostawmy powody, dla których to się stało. Czas rozliczeń jeszcze przyjdzie.

NBA LPB - walka o sezon trwa
NBA LPB – walka o sezon trwa

Najgorsze Wierzący jest to, że tego nie da się po prostu zaorać. Zamieść i wyrzucić jak worek ze śmieciami. To są tzw. odpady niegabarytowe. Potrzebują specjalnego kontenera. A ten nie przyjeżdża tak na zawołanie. Jest jeszcze jeden rok pławienia się w tym śmietnisku. Najmniej rok. Uwolnij się. Bądź jak rzepka.  

Jest nadzieja, na zbudowanie czegoś od nowa. To zdanie zawiera w sobie tyle sprzeczności, że w pierwszej chwili postawiłem znak zapytania na końcu. W tym mieście przeklętym to się nie może udać. Nie z tym zarządem. Właścicielem. Logiką. Mentalnością.

Panie Walsh znowu jest Pan potrzebny.

Teraz cała nadzieja w tym, że Melo odejdzie. Na więcej już liczyć nie można. O więcej Wierzący nie możecie już prosić. Dodajcie to prośbę do wieczornego paciorka. To Wasza jedyna nadzieja.

Z drugiej strony – NYK będą pierwsi na łowiskach… Jest duża szansa na zdjęcie w magazynie wędkarskim „Podbierak”.

Przegrać z ORL? Czy można bardziej się upodlić? Zeszmacić? Pozwolić żeby ten przygarbiony Wiktorek zrobił mecz swojego życia. Statement game. Trzeba nie mieć przyzwoitości. Godności. Szacunku do samego siebie.

Trener Woo dobrze to podsumował. Graliśmy może z 6 min. obrony. Przesadził. Nie było aż tyle. 

T. Chandler oficjalnie odebrał właśnie tegoroczną nagrodę roczną Shaqti’A Fool. Blooper. Człowiek młóci te mecze setkami, ale czegoś takiego, nie pamiętam. Basket interference. Głowa do wycierania. Wybić samym sobą kosz? Czas na rozstanie Tyson. Czas.

NBA LBP - poradnik przeciwko linieniu
NBA LBP – poradnik przeciwko linieniu

R. Felton broni się jeszcze. To musi urzekać. Taka walka. O Wagę. Jak o najwspanialszą oblubienicę. Tłumaczy, wyjaśnia, żeby jej nie atakować. Tej Wagi. Pokazuje jakieś arkusze w excelu, z których jednoznacznie wynika, że jego ciało jest niczym helowy balonik, demonstruje jak luźne są koszulki, w których jeszcze dwa miesiące temu wyglądał jak lekko podwędzany baleronik. Raymond. Daj już spokój. Nic już nie mów. Waga broni się sama. Weź frytkę. Najpierw masa, potem rzeźba. Pocałuj Nelsona.

NBA LPB - Starcie Tytanów Masy
NBA LPB – Starcie Tytanów Masy

Melo zapisał się złotymi zgłoskami. Żaden zawodnik NYK nie nawrzucał im jeszcze tylu punktów. 44. Przeszedłeś do historii. Takiej innej. Alternatywnej. Ale jednak.

B. Udrih chce buy-outu. Ja też bym chciał.

Nie wierzę. Patrzę w boxscore i widzę, że MWP grał przez 7 min? Jak kiedy, gdzie?

Mecz był dla mnie nostalgiczny. Miałem zapowietrzony nos i wilgotne od rosy łez rzęsy. Prawie półtorej kwarty minęło gdzieś obok, bo w ramach celebracji dwudziestopięciolecia istnienia franczyzy w Orlando zaproszono do stolika komentatorskiego jednego z największych idoli mojej koszykarskiej młodości. Penny’ego Hardaway’a. Czas wspomnień. Czas nostalgii. Zadumy nad życiem. Poczucia upływającego czasu. Nigdy nie zapomnę lat 93-96. Czarnych piżam. Lil Penny’ego. Kochałem tego chłopaka. Myślicie, że doskoczy do HoF? Czasem mi brakuje prawdziwego kibicowania ponad wszystko. To się już nigdy potem nie powtórzyło po ORL tak naprawdę. Piękne czasy. Pamiętacie to jeszcze? Dla większości z was Anfernee jest pewnie statystycznym wzorem namalowanym w tabelce.

Tak na marginesie. Pierwszy mecz w historii organizacji ORL wygrali dnia 6 listopada 1989 r. oczywiście z… NYK… Magicy… oddali 2 (słownie: dwa) rzuty za trzy. Zmieniła się koszykówka. Zmieniło się życie. Ehhhh…

——–

All those moments will be lost in time like tears in rain. Time to die. Roy Batty.

1
Poprzedni artykułLA to najlepsze miejsce, żeby się pokazać. Teraz czas na Kenta i MarShona
Następny artykułTrwa wyścig po Glena Davisa, Ben Gordon następny w kolejce do buyoutu

10 KOMENTARZE

  1. Nie dla wszystkich, nie dla wszystkich:) Sam zakochałem się w NBA w 92r. i ze względu na moje warunki fizyczne naturalnym było, że wzorem do naśladowania był „Shaq Attaq” choć z perspektywy czasu pasowałoby do mnie raczej „Shaqtin’ a Fool” :b

    Oprócz stroju a la „czarna piżama” zawsze marzyłem o czymś takim:

    http://www.nikenewyork.org/images/Product_2/Nike-Anfernee-Hardaway-2-Basketball-Shoes-Royalblue-Black2759_05.jpg

    Lubię to: 0
  2. Tak sie zastanawiam nad tymi ktorzy mowia ze Ray jest gruby.Ludzie ile wy wazycie???Po 40 kilo z lozkiem i to jeszcze jak zmokniecie chyba.Anoreksja juz dopadla czy wszystko jeszcze przed wami???

    Lubię to: 0
  3. Piszac powyzszy tekst mialem na mysli to ze Ray w ogole nie jest gruby!Jakis czas temu faktycznie moze mial lekka nadwage ale teraz tej nadwagi absolutnie nie ma!Wiec zastanawiam jak chudym trzeba byc zeby nazywac Raya grubasem!

    Lubię to: 0