Jeanie Buss o zatrudnieniu D’Antoniego: „Jakby ktoś wsadził mi nóż w plecy”

1
fot. Michael Germana / Newspix.pl

12 listopada Los Angeles Lakers podjęli jedną z najdziwniejszych decyzji ostatnich lat, wybierając Mike’a D’Antoniego przed Philem Jacksonem na posadę nowego szkoleniowca.

Już wtedy, wobec kontuzji Dwighta Howarda i Steve’a Nasha, sezon Lakers znajdował się tarapatach. Zamiast pójść za dwukrotnie sprawdzonym w tej roli uzdrowicielem z Montany, Lakers zdecydowali się na trenera, który wrzucony na głęboką wodę nie potrafił wykorzystać duetu Pau Gasol – Dwight Howard, ani stworzyć topowej defensywy NBA wokół jednego z jej najlepszych obrońców.

Ostatecznie to kontuzje zupełnie wykoleiły sezon Lakers. Przedsezonowi faworyci Konferencji Zachodniej w ostatnim meczu playoffów wystawili w piątce Dariusa Morrisa, Andrew Goudelocka, Earla Clarka i dali 43 minuty z ławki Chrisowi Duhonowi.

Jeanie Buss to narzeczona Jacksona, a zarazem jeden z wiceprezydentów klubu – więcej pisał o niej nie tak dawno Michał. Zajmuje się finansami i nie jest angażowana w decyzje dotyczące składu. Jej związek z Jacksonem naturalnie sprawił jednak, że wtedy w listopadowy weekend, który zaczął się od zwolnienia Mike’a Browna, znalazła się przez trzy dni w samym centrum zamieszania, lub po prostu tuż obok, w łóżku.

W niedzielę rano Buss na łamach Los Angeles Times opublikowała kolejny rozdział swoich wspomnień zatytułowanych „Laker Girl”. Jest to w zasadzie blog, bo tak jest pisany. W ostatniej odsłonie wybranka serca mistrza Zen wspomina tamten burzliwy czas początku sezonu.

I tak, oczywiście, mamy relację z sypialni:

„Telefon zadzwonił o 23.30, po tym jak poszliśmy do łóżka. Usłyszałam, że Phil odbiera i mówi 'Okay, dobrze. Okay’.

Kiedy się rozłączył zapytałam o co chodzi, odpowiedział 'Mitch (Kupchak) zadzwonił i powiedział, że zatrudnili D’Antoniego. Powiedział, że ich zdaniem D’Antoni bardziej pasuje do tej drużyny niż on. Powiedział, że oni wiedzą, że oberwą PR’owo za tę decyzję, ale ich zdaniem cała sprawa już po miesiącu rozejdzie się po kościach.’

'Powiedział, że po miesiącu już wszystko będzie okej?’ potwórzyłam, niedowierzając.

Nadal próbowałam się wybudzić.

Byłam zszokowana. Powiedziałam Philowi, 'Przyszli do ciebie. Wcześniej nawet nie rozglądałeś się za pracą. Nie mogę w to uwierzyć.’

Wiedziałam, że Phil nie będzie z nimi dyskutował.

'To było naprawdę dziwne,’ powiedział w ciszy naszej sypialni, próbując odtworzyć w myślach konwersację.

Moją pierwszą myślą było – po co ten pośpiech? Czemu musieli podjąć decyzję już dzisiaj?

Nie miałam czasu na refleksję, bo mój telefon zaczął dzwonić jak szalony.

Następnego dnia w mediach pojawiły się historie o tym, że Phil chciał być częściowym właścicielem zespołu, że zażądał ogromnej sumy pieniędzy, że nie chciał podróżować z drużyną na niektóre mecze wyjazdowe.

Nic z tego nie było prawdą.

Dwa dni po tym jak Phil otrzymał ten telefon, byłam w hali, kiedy zaczęłam płakać tak histerycznie, że odesłali mnie do domu.

Ta sekwencja wydarzeń – Phil prawie wracający do Lakers, a potem fakt, że powiedziano mu, że mają lepszego kandyata – praktycznie mnie zniszczyła. Niemal odebrało mi to moją pasję do tej pracy i tego sportu. Czułam jakby ktoś wsadził mi nóż w plecy. To było jak zdrada. Byłam zdewastowana.”

Lakers zwolnili Browna w piątek. Jim Buss – który wobec choroby i późniejszej śmierci ojca Jerry’ego pełni obowiązki siły wykonawczej w sprawach decyzji personalnych – skontaktował się z Jacksonem i już w sobotę o 11 rano spotkali się w trójkę razem z GM’em Mitchem Kupchakiem.

Podczas tej półtoragodzinnej rozmowy, jak wiemy, Jackson powiedział o tym, że potrzebuje skontaktować się z lekarzami zanim podejmie decyzję. W niedzielę wieczorem decyzja była już jednak podjęta.

Tydzień temu Ramona Shelburne z ESPN Los Angeles napisała, że choć decyzja ta należała do młodszego z Bussów, to ten podejmował ją po sugestii ojca, leżącego wówczas w szpitalnym łóżku.

Buss odnosi się do tego w swoim wpisie:

„W mediach mówi się, że to mój ojciec chciał D’Antoniego ponieważ chciał przywrócić Lakers 'Showtime’. Ale był tylko jeden 'Showtime’ i jego już nie da się odtworzyć. Mój ojciec o tym wiedział.

Wiem, że mój ojciec poparłby każdą decyzję mojego brata. Tak dokładnie postępował mój ojciec z decyzjami, które ja podejmowałam w sprawach biznesowych.”

Shelburne odnosi się jeszcze do jednej intrygującej kwestii, cytutając Jima Bussa:

„- Zrobiliśmy trenerski research, wywiady i przekazaliśmy ojcu te informacje. I on powiedział 'To jest ten kogo chcę. D’Antoni jest tym człowiekiem’. Wiedząc, że w przyszłości będziemy musieli się przebudowywać czuł, że Phil nie będzie właściwym człowiekiem na to miejsce. To byłoby nie fair w stosunku do niego.”

Dr Buss mógł wybiegać w daleką przyszłość, myśląc już o zakończeniu kariery przez Kobe’go Bryanta. Jak jednak wiemy, ta przebudowa mogłaby zostać póki co bardzo przesunięta w czasie. Dwight Howard, który w lipcu wybrał Houston Rockets ponad Lakers, przyznał nie raz, tylko dwa razy, że kiedy zwolniono Browna, naciskał na to aby to Jackson został trenerem.

Gdyby Jackson był obecnie coachem Lakers, nawet po nieudanym sezonie, to czy Howard na pewno opuściłby Los Angeles?

Możemy się zastanawiać. Możemy też przypuszczać, że nawet jeśli trójkąty wyplułyby Nasha ze swojej roli – co i tak miało w pewien sposób miejsce u D’Antoniego – to duet Gasol/Howard byłby wykorzystywany tak jak działo się to w czasach wspólne gry Pau z Bynumem.

W 2014 roku kwartet Jackson-Howard-Bryant-Nash i miejsce na jeden maksymalny kontrakt byłoby natomiast apetyczną przynętą dla wolnych agentów.

To niekoniecznie krzyczałoby 'przebudowa!’.

Buss kończy swój wpis zdaniem:

„But I want my brother to realize that I’m not the enemy.

Wydaje się, że dopóki rodzeństwo, czyli – przepraszam Cię, Phil, ŻYCIE – cała trójka Jim, Jeanie i Mistrz Zen nie znajdą się po tej samej stronie, dopóty Lakers nie będą tym samym czym byli za panowania Jerry’ego Bussa.

0
Poprzedni artykułGeorge skorzysta z „Reguły Rose’a”, finalizuje kontrakt z Pacers
Następny artykułKoszmary nowych stanowisk – wschód

1 KOMENTARZ