Flesz: Nuggets pokonali Lakers, Pierce dopadł Jazz w dogrywce

5
fot. The Associated Press

* To że Denver Nuggets na własnym parkiecie rozjadą grających back2back Los Angeles Lakers w kontrataku (33-3) było nieuniknione. W końcu Nuggets to obok Houston Rockets zdecydowany nr 1/2 w NBA, a Lakers obok Sacramento Kings zdecydowany nr 29/30 w transition defense. To oczywiście była największa różnica, drugą było to, że Nuggets rzucili wystarczającą ilość punktów w ataku pozycyjnym, grając bez Danilo Gallinariego (obite udo). Szczególnie ważny w tej roli był Ill Will Chandler, który w zasadzie przejął rolę Gallo, zdobywając punkty po drive’ach w izolacji i trafiając trójki w sytuacjach spot-up na zdrowe 23 punkty z 18 rzutów, w tym 3/5 za trzy.

Kluczowy moment miał miejsce na przełomie pierwszej/drugiej kwarty, gdy Antawn Jamison i Earl Clark grali pozycję fałszywego centra, a z Dwightem Howardem na ławce Andre Miller pumpfejkami wydeptał sobie drogę do kosza i nawet Anthony Randolph miał swoje dwie minuty. Nuggets – gdy nie smarowali kremem dłoni Lakers i nie przewidywali ich podań i nie zamieniali ich na steale i punkty w kontrach – mieli zielone światło do penetracji.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułRookie Ranking (14): nadszedł czas Beala
Następny artykułPower Ranking: The Heat is on

5 KOMENTARZE

  1. Nie rozumiem dlaczego Dwighta nikt nie potrafi nauczyc rzutów wolnych… Przeciez gdyby rzucał z ta 65-70% skutecznością, Lakers mieliby te srednio 5 punktow więcej per game. Przeciez to najłatwiejszy element gry w koszykówkę

    Lubię to: 0