Sheed powrócił z „Ball Don’t Lie”

13
fot. Jonathan Bachman / Newspix.pl

Przede wszystkim, to naprawdę niesprawiedliwe względem pozostałych 450 zawodników ligi, że trafiający do wczoraj 28% z gry Austin Rivers znalazł się na highlighcie z udaną – względnie udaną – akcją.

Anthony Davis nie zagrał ostatniej nocy i New York Knicks łatwo pokonali Hornets w Nowym Orleanie. Rivers rozegrał tymczasem swoje najlepsze spotkanie, zdobywając 14 punktów na 50% skut. z gry i… nawet tutaj udało mu się zawieść – tym razem z linii rzutów wolnych (2/7).

Rasheed Wallace tymczasem kontynuuje swój doprawdy genialny powrót do gry po dwóch latach rzucania na podjeździe swojego garażu. Jest pierwszym zmiennikiem z ławki, a Mike Woodson używa go w post-up i jako gracza pick-and-pop, czyli… tam gdzie miał być używany Amar’e po naukach od Hakeema.

Tutaj poniżej, Sheed zamrożony w obronie pick-and-roll przez Riversa urwał mu ramię delikatnie go sfaulował, czym prawdopodobnie zapobiegł dwóm punktom z penetracji.

Rivers nie trafił jednak pierwszego rzutu wolnego i dalszą część już znacie

„I can yell, I can yell all i want!”.

Podobnie jest praktycznie w każdym meczu wyjazdowym Knicks. Welcome Back Brudasie.

 

0
Poprzedni artykułKnicks niczym w swoich mistrzowskich latach
Następny artykułRazem z Mike’m

13 KOMENTARZE

  1. módlmy się za Amare, żeby zostawił ego u lekarza, a trenerze z managementem nie patrzyli w $$$ tylko na formę pierwszej piątki i jego samego…

    A co do Rasheeda to „ball don’t lie” to jedna z fajniejszych (i mądrzejszych) powiedzonek ;)

    Lubię to: 0
  2. Rivers mógł zostać ten jeden rok dłużej w Duke. A może inaczej – gdyby zdrowy był Gordon, Rivers byłby pierwszym z ławki na SG i coś czuję, że radziłby sobie lepiej. Teraz, mam wrażenie, lekko się spalił psychicznie

    Lubię to: 0