
Rzutówka: Agent Kumingi spieprzył sprawę
Agenci przeważnie znajdują się w cieniu i generalnie rzadko występują w mediach. Głównie komunikują się za pomocą oświadczeń, chwaląc się kolejnymi wynegocjowanymi kontraktami. Wywiadów udzielają raczej tylko w sytuacjach kryzysowych, gdy naprawdę muszą bronić lub tłumaczyć swojego klienta. Ale oczywiście są wyjątki – agenci, którzy lubią wyjść z cienia swoich sławnych klientów i skorzystać z okazji, żeby wypromować własną osobę.
Rich Paul to już celebryta pełną gębą. Ma nawet własny podcast i dopiero co był najważniejszym głosem tegorocznej wolnej agentury LeBrona Jamesa, publicznie analizując jego możliwe opcje.
Innym agentem lubiącym znaleźć się w centrum zainteresowania jest Aaron Turner. Ostatnio jest o nim całkiem głośno, ponieważ po blisko dwóch miesiącach wreszcie znalazł kontrakt dla Jonathana Kumingi, po czym ruszył w medialny tour, żeby o tym poopowiadać. Znowu cały proces mocno się przeciągnął, ale medialnej obecności Turnera to akurat sprzyja, bo jego klient staje się głównym tematem na opustoszałym rynku wolnych agentów. Rok temu także chętnie udzielał wywiadów, gdy w końcu dogadał warunki umowy z Golden State Warriors. Nie wyciągnął jednak wniosków i nie zreflektował się, że może ta jego aktywność nie jest najlepszym pomysłem. Bo jego słowa sprzed roku ustawiają go teraz w bardzo niekorzystnym świetle.
Maciek wczoraj w Wake-Upie cytował ten podbijający obecnie internet fragment wypowiedzi Turnera dla San Francisco Standard z października 2025:
„Śmieszy mnie w tym wszystkim jedno. Wszyscy mówią: »Aaron spieprzył sprawę«. A ja na to: chwila. Czy ja coś spartoliłem? Bo o spieprzeniu sprawy można by mówić w przyszłym roku, jeśli JK będzie zarabiał 10 milionów dolarów rocznie. Wtedy można powiedzieć, że popełniłem błąd, nie biorąc trzyletniego kontraktu za 75 milionów.”
Teraz można to już powiedzieć – Aaron Turner spieprzył.
Turner dementuje, że kiedykolwiek leżała na stole oferta pięcioletniego przedłużenia za $150mln, ale nie ukrywał, że Warriors przedstawili dwie propozycje do wyboru: $75mln/3 albo $47mln/2. Wzięli tę drugą, bo jak wówczas tłumaczył, krótsza umowa zapewnia im więcej elastyczności i kontroli. A to miało być kluczowe, bo w wakacje 2026 sytuacja na rynku będzie bardziej sprzyjająca. Poza tym, „stawianie pieniędzy przed koszykówką nie jest sposobem na to, żeby zarabiać coraz więcej.” JK nie potrafił odnaleźć się w Warriors i było niemal pewne, że prędzej czy później zostanie wytransferowany. Dlatego zamiast pewnych większych pieniędzy zaryzykowali, zostawiając sobie większe pole manewru.
Skończyło się na rocznej umowie, ponieważ Atlanta Hawks nie podjęli wartej $24.3mln opcji na drugi sezon. Ale to otwierało nowe możliwości, bo przecież wreszcie został niezastrzeżonym wolnym agentem, a perspektywy drużyn z wolnymi pieniędzmi – drużyn tylko czekających na to, żeby zapłacić klientowi Turnera – były tak obiecujące…
Oczekiwał pensji na poziomie $20mln, a ostatecznie nie dostał nawet tych $10mln, które rok temu jego agent wskazywał jako symbol ewentualnej porażki. W przyszłym sezonie JK zarobi tylko $6.1mln. Choć podobno była jeszcze oferta dwukrotnie wyższa, od Los Angeles Lakers. Ale to znowu byłby dłuższy kontrakt, a oni dalej stawiają na elastyczność. Poza tym, to nie kasa była najważniejsza. Priorytetem było dopasowanie. Drużyna, do której Kuminga dobrze się wkomponuje i w której będzie miał okazję zaprezentować swoje możliwości. Tak teraz Turner tłumaczył to w wywiadzie dla The Athletic:
„W tym tygodniu siedzieliśmy na hali i zapytałem go: jaka jest najlepsza sytuacja pod względem koszykarskim? Odpowiedział: Minnesota. No to nic więcej nie ma znaczenia. Po co miałbyś iść gdzie indziej?”
Agent opowiadał o tym, jak Wolves mocno starali się o JK, jak przekonał Tima Connelly’ego, żeby znalazł więcej pieniędzy niż minimum (dostał zielone światło na wykorzystanie taxpayer mid-level exception od Marca Stada, który przejmuje kontrolę w klubie) i jak Kuminga jest zachwycony defensywnym potencjałem swojej nowej drużyny. Co ciekawe, stwierdził również, że Kuminga chce być „częścią zespołu, w którym gra się bez egoizmu, piłka krąży między zawodnikami, a każdy podejmuje właściwe decyzje”. Brzmi jak… Warriors? Oczywiście, że właśnie taka gra mu się marzy.
Plan jest prosty – w Minneapolis Jonathan ma idealne warunki, żeby udowodnić swoją wartość i zapracować na znacznie większą wypłatę w przyszłym offseason. Znowu będzie mógł wejść na rynek, bo teraz to on ma opcję zawodnika. W końcu dostanie swój wielki kontrakt, Turner jest o tym przekonany. Ale na razie nie zadbał najlepiej o finanse swojego klienta. Kuminga mógł zarobić około $25mln w nadchodzącym sezonie, gdyby tylko rok temu wzięli dłuższą umowę od Warriors, a zamiast tego otrzyma aż o $19mln mniej.
Według zeszłorocznej definicji Turnera – spieprzył sprawę. Ale teraz wcale nie zamierza przyznawać się do błędu. Wręcz przeciwnie. Przedstawia umowę z Wolves jako wielki sukces, ponieważ ustawił swojego klienta w silnej pozycji na przyszłość.
Długofalowo to się ma opłacić. Póki co, nie zmierza to w dobrym kierunku, bo JK nie może znaleźć dla siebie roli w NBA, już dwie drużyny z niego zrezygnowały, a jego zarobki spadają. Czy w Minnesocie okoliczności będą dla niego aż tak dużo lepsze, że wkrótce zrekompensuje sobie pieniądze zostawione w San Francisco? Trudno w to uwierzyć.
Turnerowi nie wychodzi załatwianie jak największych zarobków swojemu klientowi. Wygląda na to, że przekombinował – rok temu, rezygnując z większych pieniędzy i obecnie, mając zbyt wygórowane oczekiwania (podobno na początku offseason Lakers proponowali $20mln w dwuletniej umowie).
To już nie pierwszy raz, gdy czekanie na wielką wypłatę nie opłaciło się zawodnikowi reprezentowanemu przez Turnera. Kilka lat temu był agentem prawdziwego gwiazdora, Victora Oladipo. Oczywiście nikt nie mógł przewidzieć druzgoczącej kontuzji, która zniszczyła jego rozwijającą się karierę, ale już po tym, gdy na rok wypadł z gry, była niejedna okazja, żeby zadbać o finansową przyszłość. Plotki o odrzuconej ofercie przedłużenia za $113mln/4 sam Victor dementował. Nie było takiej oferty. W 2020 roku Indiana Pacers położyli jednak na stole $80mln w czteroletnim kontrakcie. Było to nieco mniej niż jego obowiązująca wówczas umowa, a miał już za sobą All-NBA sezon, ale też właśnie wracał po bardzo poważnej kontuzji kolana. Nadal jednak on i jego agent wierzyli, że wróci do pełni zdrowia, odbuduje swoją wartość i będzie max-playerem. Czekali do offseason 2021, bo jako wolny agent potencjalnie mógł liczyć na $151mln/4.
Po nieudanych rozmowach o przedłużeniu w trakcie 2020/21 został wytransferowany do Houston Rockets. Problemy zdrowotne cały czas go ograniczały i nie odzyskał dawnej formy, ale nadal był przekonany, że nie potrzebuje finansowego zabezpieczenia i bardziej opłacało mu się poczekać. Agent nie wyprowadził go z tego błędu. Już po przeprowadzce do Houston odrzucił propozycję dwuletniego przedłużenia za $45mln. Zaraz potem doznał urazu i musiał poddać się kolejnej operacji.
Ostatecznie po wyprowadzce z Houston zarobił w sumie $20mln w ciągu trzech lat i jego kariera w NBA dobiegła końca. W lipcu 2021 roku Oladipo zwolnił Turnera (ale chyba nie ma do niego wielkich pretensji, bo ponownie zatrudnił go w 2025, próbując reaktywować swoją karierę).
Kuminga na razie broni swojego agenta.

Dyskusja 6G
Komentarze 0
Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.
Jeszcze nikt nie skomentował tego tekstu. Rozpocznij dyskusję.