Rzutówka: Najgorsze obecnie kontrakty w NBA

Rzutówka: Najgorsze obecnie kontrakty w NBA

Najwyższym kontraktem tegorocznej wolnej agentury była nowa umowa Trae Younga. Washington Wizards zapłacili mu maksymalne $212 milionów za cztery lata, choć nie mieli konkurencji, a już kilka miesięcy wcześniej rynek zweryfikował wartość Younga, gdy przejęli go bez konieczności oddawania picku w drafcie. Potem nie miał nawet okazji poprawić swoich notowań, ponieważ w całym sezonie rozegrał ledwie 15 meczów. Pomagał Wizards tankować i został teraz za to wynagrodzony.

Ten kontrakt wydaje się jednym z najgorszych tegorocznego offseason. W nadchodzącym sezonie Young będzie zarabiał tyle samo co Luka Doncić. Taką samą pensję ma również De’Aaron Fox, który rok temu podpisał przedłużenie. Rozgrywający San Antonio Spurs był All-Starem i pomógł drużynie dojechać aż do wielkiego finału. Finały miał jednak fatalne, grając na kontuzjowanej kostce. Co więcej, jego przyszłość w drużynie jest niepewna, ponieważ rośnie mu silna konkurencja. Dlatego ta umowa szybko może stać się kłopotliwa dla Spurs. W Waszyngtonie tymczasem Young może być spokojny o pozycję głównego playmakera. Razem z Anthonym Davisem mają być liderami, którzy pomogą drużynie odbić się od dna.

W zeszłym sezonie dużo bardziej wartościowym graczem był Fox, ale w kontekście roli w zespole, w nadchodzących rozgrywkach to kontrakt Younga może mieć więcej sensu. Wizards bardziej go potrzebują.

Obie te umowy już w tym momencie wyglądają kiepsko, a mogą się jeszcze gorzej zestarzeć i stać się tak „toksyczne”, jak kontrakt Jaylena Browna. Osobiście w tym momencie nie umieściłby Browna na liście najgorszych kontraktów. Nie po sezonie, w którym był liderem drużyny z 56 zwycięstwami i został wybrany do drugiej All-NBA. Oczywiście jest przepłacony, bo nie jest siódmym najlepszym zawodnikiem NBA, a będzie teraz siódmy w całej lidze na liście płac. Ale zapewnia gwiazdorską wartość na boisku. Rynek NBA jednak potraktował ten kontrakt jak jeden z najgorszych. Boston Celtics byli zdeterminowani, żeby go przehandlować, a nikt nie chciał za niego oddać nic wartościowego i ostatecznie został wymieniony za jeszcze gorszą, choć krótszą umowę. Były w tej wymianie też dwa pierwszorundowe picki, ale to nadal mniej niż Utah Jazz dostali za Walkera Kesslera.

To był szokujący trade, a wszystko sprowadzało się do tego ogromnego kontraktu Browna, którego Celtics za wszelką cenę chcieli się pozbyć, a inny obawiali się przejąć.

Spójrzmy na najgorsze obecnie umowy w NBA. Od razu zaznaczę, że to ocena na ten moment (przez kolejny sezon sporo się może zmienić) i zupełnie pomijamy umowy będące w ostatnim roku, więc nie znajdziecie na tej liście ani Jordana Poole’a, ani Zacha LaVine’a. Nawet najgorsze kontrakty, gdy wchodzą w ostatni sezon i stają się schodzącymi pieniędzmi, nagle zyskują na wartości. Mogą przydać się do handlowania w trakcie sezonu, albo po prostu otworzyć drużynie wolne środki w kolejne wakacje.

Myles Turner (MIL): $83mln/3 z opcją zawodnika. Desperacki ruch Milwaukee Bucks z poprzedniego offseason nie tylko że nie wypalił, to z perspektywy czasu wygląda po prostu okropnie. Zostali z „martwymi pieniędzmi” z kontraktu Damiana Lillarda i z fatalną umową Turnera, które ograniczają ich pole manewru podczas rozpoczętej przebudowy. 30-letniego Turnera już nie potrzebują, ale nie mają nawet co myśleć o wymianie, bo jego notowania szorują po dnie po najgorszym sezonie od lat. Oczywiście cała drużyna Bucks ostatnio nie funkcjonowała, więc w lepszych warunkach powinien spisywać się lepiej. Teoretycznie nadal może przydać się jako środkowy zapewniający ochronę obręczy i trójki. Trzeba jednak przypomnieć, że już w Indianapolis miał kiepski sezon, dopiero z czasem się rozkręcił, a potem zupełnie zawiódł w wielkim finale.

Jakob Poeltl (TOR): $104mln/4. Jest jeszcze bardziej przepłacony niż Turner. Toronto Raptors niepotrzebnie spieszyli się, podpisując z nim przedłużenie w zeszłym roku. Tym bardziej że nie wynegocjowali nawet korzystnych warunków. Jeszcze $19.5mln, jakie zarobi w najbliższym sezonie, może być zrozumiałe jeśli tylko będzie grał, bo to bardzo solidny center, zapewniający przede wszystkim dobrą obronę strefy podkoszowej. Ale od przyszłego roku otrzyma dużą podwyżkę, a mówimy przecież o prawie 31-letnim zawodniku, który ma duże problemy zdrowotne. Ostatnio stracił niemal połowę sezonu przez kontuzję pleców i był to już trzeci rok z rzędu, gdy rozegrał mniej niż 60 meczów.

Patrick Williams (CHI): $36mln/3 z opcją zawodnika. W Chicago wreszcie zmienił się management, ale Williams jeszcze długo będzie im przypomniał o tej poprzedniej, nieudolnej ekipie. Był jednym z ich największych błędów, bo nie tylko zmarnowali na niego czwórkę w drafcie, ale jeszcze zapłacili duży kontrakt naiwnie wierząc, że w końcu nadejdzie breakout. Zamiast tego Williams zalicza systematyczny regres. W zeszłym sezonie wreszcie był zdrowy, ale jego minuty poszły w dół, ponieważ grał fatalnie. Trafiał najgorsze w karierze 37.2% z gry.

Joel Embiid (PHI): $187mln/3 z opcją zawodnika. Szósty najlepiej opłacany zawodnik nadchodzącego sezonu. Kiedy gra, nadal potrafi dostarczać mnóstwo punktów, ale jego mobilność jest coraz bardziej ograniczona, co w obronie jest bezwzględnie wykorzystywane przez rywali. A co najistotniejsze – po prostu niewiele gra. 39, 19 i 38 to liczby jego występów z ostatnich sezonów. Jego kolana ledwo się trzymają i nawet load management nie wystarcza, żeby utrzymać go na parkiecie przez dłuższy okres.

Paul George (BOS): $110mln/2 z opcją zawodnika. Obecnie jedenasty na liście płac w NBA. Przychodził do Sixers jako All-Star i 20-punktowy strzelec, a potem tylko 22 razy rzucił dla nich co najmniej 20 punktów. Ma już 36 lat, przez dwa lata w Filadelfii rozegrał w sumie tylko 78 meczów i co najwyżej może być dobrym zadaniowcem.

Anthony Davis (WAS): $120/2 z opcją zawodnika. 33 lata, ciągle problemy zdrowotne przez całą karierę i łącznie 71 występów na przestrzeni ostatnich dwóch sezonów. W jego przypadku kontrakt jest dodatkowo kłopotliwy, ponieważ AD oczekuje przedłużenia. Na razie ustalił z Washington Wizards, że poczekają z tym do sezonu, ale jak tylko zacznie grać, temat wróci, a inwestowanie w niego jakichkolwiek pieniędzy na przyszłość to ogromne ryzyko. To gorszy pomysł niż płacić mu po $60mln za dwa najbliższe sezony.

Zeke Nnaji (DEN): $15mln/2. W porównaniu z innymi umowami na tej liście, jego zarobki to drobniaki. Teoretycznie nie powinny mieć wielkiego znaczenia, ale ten kontrakt już kolejny rok mocno przeszkadza Denver Nuggets. Przy ich wysokich wydatkach nie tylko oznacza dużo wyższy podatek, ale przede wszystkim zmusza Nuggets do szukania oszczędności gdzieś indziej – bo żeby pozbyć się nieprzydatnego Nanjiego musieliby dopłacić pickami, których nie mają. Popełnili ogromny błąd przedłużając z nim umowę, mimo że nigdy nie potwierdził swojej wartości.

Christian Braun (DEN): $125mln/5. Tu też można wskazywać, że Nuggets pospieszyli się z przedłużeniem, przez co przepłacili. Ten kontrakt miał sens rok temu, po sezonie, w którym Braun przejął rolę startera. Ale teraz wygląda bardzo źle po rozczarowującym sezonie Brauna, w którym stracił swój rzut (30% za trzy). To dobry zawodnik i nadal młody, więc powinien się odbić i zapewnić większą wartość, ale musi się bardzo postarać, żeby potwierdzić słuszność swoich zarobków. Tym bardziej, że dodatkowym kosztem wydania na niego tak dużych pieniędzy była rezygnacja z zapłacenia Paytonowi Watsonowi.

Ja Morant (POR): $87mln/2. Przez dwa sezony rozegrał tylko 79 meczów; do tego ostatnio trafiał ledwie 41% z gry. Nigdy nie miał rzutu, a stracił swój atletyzm. Już dawno też stracił dobrą reputację i przestał być franchise playerem Memphis Grizzlies, który teraz po prostu się go pozbyli. Stał się dużo gorszym kontraktem niż Zion Williamson. Zion też niewiele gra, ale akurat w zeszłym sezonie jak na siebie był wyjątkowo zdrowy, nadal efektywnie dostarcza punkty (średnio 21 przy 60% z gry) i jego drużyna ciągle w niego wierzy.

Jerami Grant (MEM): $70mln/2. To już ostatnie dwa lata z wielkiego, 5-letniego kontraktu, który Portland Trail Blazers zapłacili mu, żeby pomagał Damianowi Lillardowi, który zaraz potem zażądał wymiany. To od początku był zły kontrakt, ale po wcześniejszym fatalnym sezonie, w poprzednim Grant nieco się odbił, odzyskał skuteczność i znowu dostarczał sporo punktów.

Nikola Jović (MIA): $62mln/4. Miami Heat podpisali z nim przedłużenie debiutanckiej umowy po sezonie, w którym jego rola wzrosła i duże były oczekiwania na breakoutu. To się jednak nie wydarzyło. Wręcz przeciwnie, rozegrał fatalny sezon, zupełnie nie potrafiąc odnaleźć się w tej nowej koszykówce Heat. Co więcej, ponownie miał problemy zdrowotne. Przez cztery lata ani razu nie rozegrał więcej niż 47 meczów. Nadal ma dopiero 23 lata i obiecujący potencjał, ale teraz presja jest ogromna. Heat bardzo potrzebują, żeby potwierdził swoją wartość na boisku, odzyskał swój rzut (niespełna 27% za trzy po wcześniejszych 38%) i chociażby stał się assetem, który można przehandlować.

Gary Trent (MIL): $64mln/4. Ma za sobą najsłabszy sezon od czasów debiutanckich, mimo to otrzymał od Milwaukee Bucks zaskakująco dużą wypłatę. Jest poważne podejrzenie, że to po prostu spełnienie wcześniejszej (nielegalnej) obietnicy. Trent to sprawdzony snajper, więc może się przydać, a ten poprzedni sezon nikomu w Milwaukee się nie udał. Ale będzie musiał się naprawdę mocno postarać, żeby odrzucić podejrzenia i udowodnić, że Bucks mieli rację, inwestując w niego aż takie pieniądze.

Dorian Finney-Smith (CHA): $40mln/3. Rok temu był największym zakupem Houston Rockets na rynku, ale okazał się totalnym niewypałem, dlatego teraz oddali pakiet trzech drugorundowych picków, żeby odesłać go do Charlotte. Przez problemy z kostką rozegrał tylko 37 meczów i grał fatalnie, a ma już 33 lata.

Dyskusja 6G

Komentarze 3

Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.

Paszczak31.08.2026, 14:24

Myślę, że ten kontrakt Younga bardzo źle się zestarzeje. Nawet w nadchodzącym sezonie nie widzę szans dla Wizards na przebicie się do Play-in na tym mocnym wschodzie.

Trae będzie wykręcał 'dobre cyfry’ na kiepskiej skuteczności i do tego będzie dziurą w obronie w zespole na 30/35 zwycięstw max.

Olga31.08.2026, 20:52

Myślę, że masz rację, pytanie tylko, czy komuś z zainteresowanych to przeszkadza? Young dostanie hajs, nie wygląda na gościa, który ma jakieś przesadne ambicje drużynowe, wizards sprzedadzą trochę koszulek z jego nazwiskiem, kilka biletów więcej na mecze, nie będzie tak źle… a że sportowo to nie ma sensu? Hej, to Waszyngton, jego kibice (o ile w ogóle istnieją) traktują playoffy jak tytuł, tak przynajmniej ja to widzę.

Paszczak31.08.2026, 22:45

Też racja :) Myślę natomiast, że Trae nie dokończy tego kontraktu w Waszyngtonie. Jakiś zdesperowany klub szukający rozgrywającego sięgnie po niego, a Wizards odetchną z ulgą.

Szósty Gracz na bieżąco

Włączyć powiadomienia?

Damy Ci znać o nowych tekstach, podcastach i materiałach 6G. Po kliknięciu potwierdź zgodę w oknie swojego urządzenia.

Możesz zmienić decyzję w sekcji „Powiadomienia 6G” w stopce.