Rzutówka: Najlepsze obecnie kontrakty w NBA

Rzutówka: Najlepsze obecnie kontrakty w NBA

Nadchodzący sezon będzie już dziesiątym z rzędu ze Stephenem Currym na czele listy najlepiej zarabiających zawodników NBA. I ponownie przechodzi do historii, stając się pierwszym z pensją przekraczającą $60 milionów. Wcześniej też jako pierwszy przebijał granicę $40 i $50mln. Ale warto przypomnieć, że zanim stał się najlepiej opłacanym graczem ligi, Steph znajdował się na śmiesznie niskim kontrakcie jak na jednego z największych gwiazdorów. To także odegrało kluczową rolę w stworzeniu mistrzowskiej ery Golden State Warriors. Podczas offseason 2016 mieli wystarczająco wolnych środków, żeby wziąć z rynku Kevina Duranta nie tylko przez nagły wzrost salary cap, lecz również dzięki niskiej pensji swojego lidera.

To był najlepszy kontrakt w historii NBA. W tych dwóch sezonach, w których zostawał MVP, prowadząc Warriors do mistrzostwa i rekordu zwycięstw, zarobki Curry’ego stanowiły niespełna 17% ówczesnego salary cap. W przeliczeniu na dzisiejsze realia to byłaby pensja na poziomie $27 milionów. To nadal o $10mln mniej niż zarobi teraz Jalen Brunson, a on przecież także znajduje się na niezwykle korzystnej umowie.

Przy okazji mistrzostwa New York Knicks często przypominano o zniżce, jaką Brunson dał swojej drużynie, nie czekając na maksymalną umowę. To bardzo pomogło skonstruować mistrzowski skład, bo też jego wartość na parkiecie mocno przekroczyła wartość kontraktu. Ostatnio trafił do drugiej All-NBA Team, zdobywał średnio 28 punktów przez całe playoffy, finały przypieczętował występem na 45, został mistrzem i MVP Finałów. Najlepszy gracz najlepszej drużyny, tymczasem na liście płac znajdował się dopiero na odległym 47. miejscu w lidze.

Obecnie to jeden z najlepszych kontraktów w NBA, a będzie obowiązywał jeszcze co najmniej dwa następne lata, zanim w 2028 roku Brunson będzie mógł zrezygnować z opcji i wejść na rynek. Choć pewnie nie będzie musiał tyle czekać, bo wcześniej już uzgodni z Knicks warunki przedłużenia. To jednak nic nie zmieni w tym, że jeszcze przez dwa najbliższe sezony pozostanie na tej bardzo opłacalnej dla drużyny pensji. Zgarnie łącznie $78mln (dla porównania, Trae Young w tym okresie dostanie $100mln).

Spójrzmy na inne najkorzystniejsze kontrakty w lidze. Zupełnie nie biorę tutaj pod uwagę debiutanckich umów, bo one wynikają z rookie-scale, nie ma tu negocjacji i nie oddają wartości młodych graczy, jeśli szybko udowodnią oni swój gwiazdorski potencjał.

Deni Avdija (POR): $25mln/2. Ten kontrakt wyglądał już bardzo obiecująco w momencie, gdy Portland Trail Blazers pozyskiwali go w wymianie. Washington Wizards zaryzykowali z przedłużeniem, mimo że jego pierwsze lata w NBA nie były najlepsze i zrobili fantastyczny interes. Zanim jednak mogli z tego skorzystać, przehandlowali go, żeby nie przeszkadzał im w tankowaniu. Teraz wpakowali się w wielkie umowy Trae Younga i Aanthony’ego Davisa, podczas gdy Blazers mają młodego All-Stara po taniości. Już w trakcie swojego pierwszego roku w Portland zaczął przejmować rolę lidera, a ostatnio nie tylko był ich najlepszym zawodnikiem, pomagając Blazers dostać się do playoffów, ale i przebił się do grona gwiazd ligi. Przypomnijmy, średnio 24.2pkt, 6.9zb i 6.7ast. Był w szóstce graczy z linijką 20-6-6, za to na liście płac znajdował się dopiero na 117. miejscu. Co więcej, w nagrodę za przełomowy sezon nie dostanie nawet podwyżki. Jego kontrakt ma strukturę opadającą, więc jest zarobki w dwóch najbliższych sezonach będą coraz niższe. Łącznie otrzyma tylko $25mln. Gdyby to była roczna pensja, już można by mówić o świetnej wartości dla All-Stara, a Blazers wydadzą na niego tyle przez dwa sezony. Dzięki temu mogli teraz przejąć wielki kontrakt Ja Moranta i nadal nie muszą martwić się o podatek. Avdija jest ósmy na liście płac swojej drużyny. Ta sytuacja ma jednak również negatywne konsekwencje, ponieważ przy tak niskiej pensji, jakiekolwiek przedłużenie nie wchodzi w grę. Standardowa podwyżka nie zapewni mu pieniędzy na jakie zasługuje, dlatego Blazers będą musieli poczekać do jego wolnej agentury, a to zawsze ryzyko.

Nickeil Alexander-Walker (ATL): $45.5mln/3. Najlepsza umowa zeszłorocznej wolnej agentury. Atlanta Hawks podpisywali bardzo dobrego zadaniowca, specjalistę od defensywy, który miał wzmocnić ich ławkę, a tymczasem dostali two-way gracza, który wyrósł na czołową postać drużyny. Wypchnął Trae Younga z Atlanty, rozstrzelał się, przejmując rolę drugiego strzelca (20.8 punktów, 39.9% za trzy), pomógł wprowadzić Hawks do playoffów i został nagrodzony tytułem Most Improved Player. Dokładnie dzisiaj obchodzi swoje 28. urodziny, wchodzi w swój prime, a Hawks będą go mieli jeszcze przez trzy lata na kontrakcie, w którym obecnie płacą mu mniej niż wynosi pełne midlevel exception (bo też tak jest skonstruowany, że w drugim roku pensja na chwilę spada).

Payton Pritchard (BOS): 16mln/2. Rok temu najlepszy rezerwowy ligi, a przez większość poprzedniego sezonu starter drugiej drużyny Wschodu. Średnio 17 punktów i 5.2 asyst przy zarobkach wynoszących $7.2mln. Aż 200 graczy w NBA zarabiało więcej. Stał się kluczową postacią Boston Celtics, którzy uwierzyli w niego i nie zwlekali z przedłużeniem debiutanckiego kontraktu, choć akurat w swoim trzecim sezonie nie był częścią stałej rotacji. W ten sposób zyskali fantastyczną wartość za niewielkie pieniądze. Ten kontrakt będzie obowiązywał jeszcze przez dwa następne sezony, ale już w październiku będą mogli rozmawiać o przedłużeniu.

LeBron James (PHI): $8mln/2 z opcją zawodnika. Zaraz będzie miał już 42 lata, ale jeszcze kilka miesięcy temu poprowadził Los Angeles Lakers do zwycięstwa w pierwszej rundzie playoffów. Jego boiskowa wartość to nadal co najmniej $20-30mln, jednak zarobił już tyle w trakcie swojej rekordowo długiej kariery, że teraz zupełnie nie patrzył na pieniądze. Wybrał zespół, który daje mu największe szanse na mistrzostwo i wziął tylko minimalny kontrakt. Dodając do tego, jakim jest magnesem dla mediów i kibiców, to fenomenalny interes dla Sixers.

Ajay Mitchell (OKC): $5.7mln/2 z opcją drużyny. Wybrali go w drugiej rundzie draftu i początkowo podsiali na two-way umowie, ale szybko przebił się do rotacji. Potwierdził, że może się przydać i mimo że przez kontuzję stracił większości drugiej części rookie-season, Thunder podpisali z nim dłuższą umowę. $9mln za trzy lata teraz wygląda jak jeszcze większy steal niż przejęcie go w drugiej rundzie. W swoim drugim roku Mitchell zaliczył breakout, świetnie wykorzystując okazję przejęcia większej roli podczas nieobecności Jalena Williamsa i również w playoffach odgrywał kluczową rolę (średnio 15 punktów), zanim doznał kontuzji. Ostatni rok tego kontraktu jest opcją drużyny, ale Thunder pewnie będą musieli z niej zrezygnować, żeby nie ryzykować wolnej agentury. Póki co, jeszcze w najbliższym sezonie będą mieli go za $2.85mln.

Ryan Rollins (MIL): $8mln/2 z opcją zawodnika. W tym fatalnym poprzednim sezonie Milwaukee Bucks był ich najbardziej pozytywną historią. Zapracował na ten kontrakt, wykorzystując swoją szansę pod nieobecność Damiana Lillarda i sukcesem było samo to, że otrzymał gwarantowane pieniądze. Ale na tym nie poprzestał. Po zwolnieniu Dame’a przejął miejsce w pierwszej piątce i okazał się dużym stealem, od początku będąc jednym z najlepszych graczy w Milwaukee (średnio 17.3pkt, 5.6ast i 1.5prz). Ostatni rok umowy jest opcją gracza, więc w przyszłe wakacje pewnie zgłosi się po podwyżkę.

Moussa Diabate (CHA): $2.5mln/1. Neemias Queta (BOS): $2.7mln*. To dwóch środkowych, którzy zaliczyli duży progres w zeszłym sezonie, przebijając się do pierwszopiątkowej roli w swoich drużynach. Obu wybrałem wtedy do grona najlepszych zawodników na minimalnych kontraktach (All-Minimum Team) i obaj jeszcze przez najbliższy rok pozostaną na tych malutkich pensjach. Ale Queta już teraz dostał przedłużenie kontraktu ($56mln/4), więc ma gwarantowaną podwyżkę, podczas gdy Diabate musi zawalczyć o to w swoim contract-year.

Kris Dunn (LAC): $5.7mln/1. Już dziesięć lat minęło odkąd został wybrany z piątym numerem draftu. Nie spełnił ogromnych oczekiwań, ale z czasem znalazł dla siebie miejsce w NBA jako specjalista od obrony. Od kilku lat pozostaje jednym z najlepszych obwodowych defensorów. Nadal jednak nie załapał się na wyróżnienie do All-Defensive. Taka nominacja zapewniłaby mu gwarancję umowy, ale akurat o to nie musiał się martwić, ponieważ LA Clippers bardzo go cenią i zdają sobie sprawę, na jak korzystnych warunkach go mają. To już ostatni rok, więc zaraz trzeba dać mu podwyżkę.

Dyskusja 6G

Komentarze 1

Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.

Angel of Goodness02.09.2026, 11:03

Payton Pritchard

I nikt nie jest nawet blisko

Szósty Gracz na bieżąco

Włączyć powiadomienia?

Damy Ci znać o nowych tekstach, podcastach i materiałach 6G. Po kliknięciu potwierdź zgodę w oknie swojego urządzenia.

Możesz zmienić decyzję w sekcji „Powiadomienia 6G” w stopce.