Wake-Up: Zmarł Bill Russell

9
fot. YouTube

Wczoraj zmarł jeden z najwybitniejszych koszykarzy wszech czasów, najbardziej utytułowany zawodnik w historii NBA, a zarazem legendarna postać również w walce na rzecz praw obywatelskich. Był pierwszym czarnoskórym gwiazdorem ligi, a potem też pierwszym czarnoskórym trenerem.

Bill Russell przede wszystkim wielkim zwycięzcą był.

Zdobył 11 mistrzowskich pierścieni i 5 nagród MVP.

Adam Silver określił go „the greatest champion in all of team sports”.

Koszykówka to sport zespołowy, w którym chodzi o wygrywanie. Niby banał, ale w świecie wielkich ego i gwiazdorskich aspiracji, nie zawsze jest to takie oczywiste. Nie zawsze nasz ulubiony sport jest grany w ten sposób. Russell grał dla drużyny, po to żeby wygrywać.

„Od początku mojej przygody z koszykówką, moją motywacją była rywalizacja i gra zespołowa. W sezonie, w którym Chamberlain zdobywał średnio 50 punktów w sezonie i miał 26 zbiórek, zawodnicy NBA mi przyznali MVP w tamtym sezonie. To potwierdziło, że mam rację grając zespołową koszykówkę. Trzeba wykorzystać swoje umiejętności i talent by zapewniać drużynie zwycięstwa. Kiedy ja grałem najlepiej, było miejsce żeby moi koledzy grali najlepiej.”

Nie wiem czy to dokładny cytat, czy moje koślawe tłumaczenie, ale taką wypowiedź znalazłem przeszukując swoje archiwa ze spotkania z Russellem w Katowicach. Przyjechał wtedy do Polski razem z Oscarem Robertsonem przy okazji Eurobasketu 2009. To było coś magicznego. Największe legendy koszykówki jakie kiedykolwiek spotkałem. Tylko stałem, patrzyłem i słuchałem. Byłem wtedy akredytowanym przedstawicielem serwisu sport24 i nawet widać mnie (lewy górny róg) w relacji Maćka z tamtego wydarzenia. Wtedy jeszcze z Maćkiem się nie znaliśmy i nawet nie zadawałem sobie sprawy, że staliśmy tam obok siebie.

1) Cała NBA, świat sportu i polityki opłakuje odejście tego wielkiego człowieka.

Boston Celtics

Michael Jordan

Gregg Popovich

Barack Obama

2) Jak Russell trafił do Boston Celtics i jak zdobył swoje pierwsze mistrzostwo… Koniecznie przypomnijcie sobie tekst Przemka:

Ten pierwszy raz Celtics

3) Russell był jednym z najlepszych defensorów w historii NBA, ale w jego statystykach nie znajdziemy ani bloków, ani przechwytów, ponieważ w jego czasach nie były jeszcze liczone. Nie było też nagrody dla najlepszego obrońcy.

Do dzisiaj natomiast pozostaje zdecydowanym liderem zbiórek w historii Boston Celtics. Zebrał 21620 piłek (średnio 22.5), prawie dwa razy więcej niż drugi na liście Robert Parish. W całej historii NBA pod tym względem wyprzeda go jedynie Wilt Chamberlain.

4) W wielkiej rywalizacji dwóch wybitnych środkowych, Chamberlain zgarniał indywidualne rekordy, Russell mistrzowskie pierścienie.

5) Całą karierę spędził w Bostonie, ale miał trudne relacje z miastem, które otwarcie nazywał rasistowskim.

“I didn’t play for Boston. I played for the Celtics and Red Auerbach.”

6) O walce Russella z rasizmem możecie przeczytać u nas w tekstach Michała Kajzerka i Bartka Bieleckiego

Kajzerek: Jak oni walczyli

Bielecki: Rasizm w NBA, czyli od czynów do słów

7) Michał pisał też kiedyś o skomplikowanej relacji Boba Cousy’ego z Russellem

Kajzerek: Rozterki 90-latka

8) Nie rozdawał autografów. Wolał uścisk ręki i uśmiech.

9) Nigdy nie przegrał Game 7

10) W 2009 roku nagroda MVP Finałów została nazwana imieniem Billa Russella. On sam nigdy jej nie zdobył. Została wprowadzona dopiero w ostatnim sezonie jego kariery i mimo że zagarnął wtedy swój 11 pierścień, indywidualne wyróżnienie otrzymał przegrany Jerry West.

W ostatnich latach Russell już nie wręczał osobiście statuetki, ale jeszcze w czerwcu gratulował Stephenowi Curry’emu, choć oczywiście on w tamtych finałach kibicował swoim Celtics.

11) Do Russella należy jeden z najlepszych momentów w krótkiej historii kiepskiej gali nagród

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułNie żyje Bill Russell, legenda NBA odchodzi w wieku 88 lat
Następny artykułMiędzy Rondem a Palmą (1119): Niebieskie plaże

9 KOMENTARZE

  1. Nie chcę zabrzmieć jak „kiedyś to było”, ale zmarł człowiek, który najpierw wygrał i osiągnął wszystko, a potem walczył o coś jeszcze ważniejszego – prawa człowieka. To zupełnie inaczej jak dziś, gdzie symbolami stają się goście pokroju George’a Floyda. Mamy niedobór ludzi formatu Russela. Takich, którzy piszą swoją legendę od dnia „kiedy pierwszy raz zobaczyli boisko do koszykówki w wieku 9 lat”. Takich którzy robią coś więcej w życiu. Nie żądają wymian, poświęcają siebie i swoją grę dla innych, piszą swoje „legacy” swoją wielkością, nie zaplanowanymi działaniami. Żegnaj mistrzu. Kiedyś to było…

    Lubię to: 31
        • Nie chcę tutaj teraz rozpętywać gównoburzy na temat Floyda, bo to wpis ku pamięci Billa i szkoda, że takim nie pozostał. W każdym razie zachęcam do poświęcenia paru minut i przeczytania życiorysu GF, choćby na wikipedii. Może wtedy uda Ci się dostrzec w nim coś więcej poza tą etykietką. Nieporozumienie rozbija się o samantykę. Nie wiem skąd ta usilna próba sklejenia słowa „symbol” z pojęciem „bohater” czy „role model”.

          Lubię to: 1
          • Zawszepopierwsze. Zajrzałem na wiki o GF i chciałem zapytać – co takiego niby mielibyśmy dostrzec? Pytam serio.

            Po drugie. Jaka usilna próba? Bohater zazwyczaj jest symbolem. Za to symbol bohaterem, nie zawsze. (vide Herostrates).

            Po trzecie. Ostatnio często wydawane są książki popularno-edukacyjne (szczególnie dla dzieci) spisujące bohaterów z różnych dziedzin – choćby książka Adama Szczepańskiego o olimpijczykach, czy książka Tomasza Rożka naukowcach. Krótkie laurki i opowieści o ludziach, którzy mieli wpływ na kształt świata. Zapewne ten sam trend jest w wydawnictwach zagranicznych, Tak się zastanawiam, o jaką semantykę trzeba będzie się rozbijać, żeby wytłumaczyć kiedyś dzieciom takie symbole jak GF.

            Pozdrowienia

            Lubię to: 8
  2. Pamiętam ten moment podczas Eurobasketu 2009, to było już chyba podczas finałów, kiedy miałam okazję zbliżyć się na kilka metrów do Russella, pamiętam tą ogromną tremę z mojej strony, skonfrontowaną z hmm – wielkością? Billa. Niesamowita aura spowijała tego człowieka. Wspaniały sportowiec, dodatkowo – z tego co mówią i piszą – wspaniały człowiek. Tacy ludzie rodzą się stanowczo zbyt rzadko.

    Lubię to: 13