Steve Kerr wraca swój organiczny projekt do Finałów NBA

20
fot. NBA League Pass

Golden State Warriors po trzech latach wracają do Finałów NBA i teraz, gdy ten żmudny powrót po dwóch tonujących kontuzjach Klaya Thompsona udało się osiągnąć, można zacząć się zastanawiać, jak napisana zostałaby historia tej drużyny, gdyby po meczu nr 7 Finałów NBA w 2016 roku Draymond Green na parkingu nie wykręcił numeru Kevina Duranta, gdyby nie pozwolono poziomowi salary-cap sztucznie podskoczyć o 30% i gdybyśmy nie zostali po tym zasypani doniesieniami o tym, jak to Green miał nakłaniać Duranta jeszcze w trakcie finałów Konferencji Zachodniej z Oklahomą City Thunder.

Zawsze będę myślał o tym co nie wydarzyło się.

Nie wydarzył się w 2017 roku rewanż tamtych 73-9 Warriors 2016′ na Cleveland Cavaliers za przegrane i tak pamiętne Finały. Nie wydarzyło się wciąż MVP Finałów dla Stephena Curry’ego, dziś ścigane przez niego i brakujące mu do kolekcji, nie wydarzyły się dalsze części rywalizacji w Konferencji Zachodniej Thunder-Warriors, mającej absolutnie wszystko, żeby stać się jedną z tych wielkich rywalizacji w NBA a’la Bulls-Pistons, Knicks-Bulls czy Spurs-Lakers. W pewnym sensie nie wydarzyły się sezony 2017, 2018 i nawet 2019, jeszcze przed startem podminowujące ambicje 29 innych drużyn i jeszcze przed startem obiecujące nam kto wygra. Być może nie wydarzyłyby się też przenosiny LeBrona Jamesa do Lakers i do dziś on i Kyrie Irving rywalizowaliby w Cleveland z Warriors właśnie.

Wierzyć Durantowi na słowo to kłopot, bo nie wiemy z którego konta do nas mówi, ale jeżeli wierzyć mu, że przenosiny do Warriors w największej mierze spowodowane był stricte koszykówką, spowodowane były stylem gry uprawianym wtedy nad wybrzeżem Pacyfiku i że nie był wiedziony cynizmem, tylko nie ocenił, jak negatywną prasę może po tym otrzymać, to wszystko wraca się dziś, gdy patrzymy na raczej już postprajmowych MVP zakończonych dziś Finałów Zachodu Curry’ego, na Klaya Thompsona i Draymonda Greena – wszystko wraca się dziś do Gregga Popovicha, Lute’a Olsona, Phila Jacksona i ich adepta Steve’a Kerra.

To jest system. To idea. Nie mamy takich w lidze. Cała liga wydobywa grę w podobny sposób, tylko Warriors są gdzie indziej. Sezony się zmieniają, gracze coraz częściej zmieniają kluby, drużyny są gotowe sprzedać wypracowaną kulturę organizacji za dwa pięcioletnie kontrakty za 200 mln dolarów dla chcących ze sobą grać gwiazd, GM’owie myślą, że łapią za nogi Boga, a to tylko James Harden, a Warriors cały czas są, tym kim byli.

Zmienia się też pokolenie i dziś te nowe gwiazdy Antetokounmpo, Doncić, Jokić, Morant widzą sens tego 2016 roku i spróbują spędzić swoje kariery w jednym klubie. Ale i to też wraca się dziś do Kerra i wyjątkowego na skalę sportu drużynowego – w ogóle – unikatowego systemu ludzi biegających w kółko wokół zasłon osiem metrów od kosza, przerzucających sobie piłkę, operujących dalej niż bliżej i operujących bardzo szybko.

Cały czas nikt inny w lidze tak nie gra. Mark Jackson cały czas jeszcze mówi wszystkim, którzy chcą go słuchać, że on też w końcu uczyniłby z tamtych izolacji i pick-n-rolli dla młodych Curry’ego i Thompsona zasłonowo-rzutowy system i on też mógłby pomóc stworzyć Splash Brothers. To jednak był Steve Kerr, nie Jackson, Steve Kerr – nikt inny – który wspólnie z Curry’m zmienili całą organizację niczym innym, tylko stylem gry w koszykówkę, który zmiótł NBA w latach 2014-2016 aż do meczu nr 5 tamtych Finałów, który zaraził wtedy Top-3 gracza ligi Kevina Duranta do przenosin, którego w końcu mógł nauczyć się w Warriors nawet Andrew Wiggins.

66.9% celnych rzutów asystowali sobie znów Warriors w sezonie 2021/22 i był to #1 wynik w NBA. Identyczne 66.9% asystują w tych playoffach (#1), było to ostatniej nocy 26 asyst przy pierwszych 30 rzutach. W czasach sprowadzania gry do izolacji, siła tego zrodzonego dawno jeszcze przed Durantem systemu wraca dziś do nas w wielkim stylu, skażona nieco jedną stopą w basenie rywalizacji, ale dumnie wraca do poziomu sprzed lat.

DALLAS 110, GOLDEN STATE 120 (1-4)

Historia zatacza dziś koło.

Znów zaczyna chodzić o stworzenie organicznej chemii. O zbudowanie drużyny wokół wybranego w drafcie gracza, o dokooptowanie kolejnych, o budowę od tego punktu, gdy poza przenosinami Jamesa do Lakers i wypożyczeniem Leonarda do Toronto- które gdyby nie kontuzja Thompsona i 15 minut gry Duranta w Finałach 2019 najpewniej nie przyniosłoby tytułu – wraca się do składów tworzonych na wychowankach, tak jak Warriors, jak wcześniej Cleveland z Jamesem, jak dziś Boston z wychowankami Smartem, Brownem, Tatumem, do Miami z Herro i Adebayo, do Bucks z Antetokounmpo, Philly z Embiidem, Denver z Jokiciem, Memphis z Morantem, jeszcze kilkoma innymi i w końcu Dallas z Donciciem, gdy stare gwiazdy Durant, Kyrie, Harden i Westbrook są już dziś poza nawiasem.

Warriors są dziś z powrotem w Finałach NBA i to będą już 6 Finały Warriors w 8 ostatnich sezonach, z przerwą na 2020 i 2021, czyli na czasy pandemii.

I to przewrotnie dobrze, że akurat wracają znowu, gdy kibice są na trybunach, bo na końcu koszykówka wymyślona przez Steve’a Kerra i Stephena Curry’ego to jest coś, co kibice chcą najbardziej oglądać i jest to fakt wyrażany w ratingach. Kerr i Steph Curry przyprowadzili nowych fanów do NBA, dla których szybkość i rzut z daleka działa jak narkotyk i to na końcu jest tryumf samego sportu w jego najczystszym wydaniu – sprawczej funkcji podań, rzutów i dobrej drużynowej obrony.

Bill Walsh, trener okolicznych San Francisco 49ers, którzy w latach 80-tych z siłowego futbolu amerykańskiego lat 70-tych uczynili sport finezyjny i pozyskali dla niego zupełnie nowy rodzaj fanów, miał swoje motto, którym nazwał jedną ze swoich książek – „The Score Takes Care Itself”. Znaczy to, że jeśli będziesz postępował właściwie, wynik nie jest wcale tak istotny. To Pep, to antymourinho, bo są różne drogi, różne podejścia, nie ma tego jednego, ale gdy proces jest dobry, decyzje podejmują się same, podania otwierają się same, rzuty same się znajdują.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułBlazers powinni być sprzedani w następnych kilkunastu miesiącach
Następny artykułKoniec sezonu w Dallas, zaczynają się wakacje Jalena Brunsona

20 KOMENTARZE

  1. Pisałem o tym i w październiku i w listopadzie i w grudniu – GSW są najbardziej fun to watch ekipą w NBA.
    System o którym pisze Maciek jest tu źródłem sukcesu. Kluczowy w tym wszystkim jest oczywiście Draymond. To on dyryguje całą obroną i atakiem. To on stawia te zasłony dla szybkich guardów biegających za łukiem. To on rozrzuca piłki w całej masie posiadań. Widać to było szczególnie kiedy był kontuzjowany – cały atak GSW się wtedy posypał, stracił kompletnie rytm.

    6 finały w 8 lat – dynastia, którą możemy porównywać z Bulls Jordana, Pippena i Rodmana oraz Spurs Duncuna, Manu i Parkera. Tam też chodziło o system (szczególnie Spurs to przykład w zasadzie 1 do 1).

    Warriors w zasadzie gładko wygrali Zachód i bez wątpienia będą mieli więcej zdrowia na Finały 2022.
    A często to właśnie zdrowie przechyla szalę.

    zNYK dwa lata temu mówiący w palmie o tym, że Warriors są done. Pamietacie? Bo ja pamiętam doskonale ;-)
    Słabo się zestarzały te słowa… oj słabo ;-P

    Wielkie gratulacje dla Mavs i Jasona Kidda. Nikt nie oczekiwał, że dojdą aż do finałów konferencji. Ogromne postępy drużyny w obronie. Muszą poszukać nowego centra i liczyć na zdrowie Tima.

    Lubię to: 28
  2. Brawo Luka! Brawo Jason! Brawo całe Mavericks!

    Znakomity sezon, wynik osiągnięty ponad stan. Teraz na spokojnie przepracować offseason,gdzie trzeba odpowiedzieć sobie na kilka zajebiscie ważnych pytań:

    1. Kwestia centra. Jak wszyscy wiedzą, nie możesz grać o wysokie cele, kiedy twoim podstawowym centrem jest Dwight Powell. Absolutny priorytet. Może Indiana byłaby ok z pakietem Hardaway + pick za Turnera?
    2. Co zrobić z Brunsonem? Zostawić? Czy jednak sign&Trade?
    3. Może udałoby się dodać jakiś jeszcze wartościowych weteranów. Przede wszystkim byłby ktoś potrzebny na rozegranie, kto byłby lepszy od Burke’a przykładowo.

    Z dodanym centrem Mavs w przyszłym sezonie znów powinni się liczyć. Zobaczymy też w jakiej formie wróci Pączuś na przyszły sezon.

    Lubię to: 11
    • Mavs powinni dzwonić do Suns i pytać o Aytona. Moim zdaniem nikogo lepszego nie znajdą z tych do wyjęcia. Jeżeli się nie uda to może Jazz i Gobert?
      Brunson nie jest wart maxa. Sign & trade za centra aż samo się prosi.

      Lubię to: 6
  3. Gobert absolutnie nie pasuje do Mavs. Luka musi mieć wokół siebie 4 rzucających za 3 graczy aby przestrzeń pod koszem była otwarta. Gobert kompletnie nie umie rzucać i on lub jego obrońca będą mu tą przestrzeń zabierali. Ayton pasowałoby jak ulał, ale to się nie zdarzy.

    Lubię to: 7
  4. Kilka razy sprawdzałem czy to na pewno napisał red Maciej… no napisał, naprawdę napisał. Brawo za obiektywne podejście do tematu.

    Ale pewnie jeśli GSW wygrają finały to znajdzie się ktoś, kto powie, że z gwiazdką*

    Lubię to: 12
  5. Równie dobrze można było powiedzieć „co by było gdyby LeBron nie przeszedł nad Greenem”.
    Gdyby, gdyby to nie było na niby…
    Tyle lat minęło, a ciagle jakieś archiwalne narracje i trzymanie się zranionych uczuć zamiast skupić się na tym co tu i teraz… ;)

    Lubię to: 6
  6. „Warriors są dziś z powrotem w Finałach NBA i to będą już 6 Finały Warriors w 8 ostatnich sezonach, z przerwą na 2020 i 2021, czyli na czasy pandemii.” Wszystko jasno. Objawił nam RedNacz- GSW nie wygral;i wtedy ligi, bo była pandemia. Stąd te kontuzje itp. Oni wiedzieli wcześniej. Sorry, musiałam #teampsiepole :D

    Lubię to: 4
  7. – Wierzyć Durantowi na słowo to kłopot, bo nie wiemy z którego konta do nas mówi
    – GM’owie myślą, że łapią za nogi Boga, a to tylko James Harden
    Złoto

    GSW sa topowym zespolem, ale IMO nie to ma nic, badz bardzo niewiele wspolnego z kultura „budowania przez draft” i innymi takimi. SAS to byla kultura organizacji. GSW zas po prostu trafili na 2 najlepszych strzelcow za 3 w historii. Podmien Stepha i Klaya na Lillarda i McColluma czy jakikolwiek innych duet strzelb i w zyciu nie osiagniesz tyle, co GSW. I cala ta radosna koszykowka, zasłonowo-rzutowy system i inne takie nie beda mialy znaczenia. Bo nie bedzie egzekutorow koniecznych by to dzialalo na elitarnym poziomie. Plus tracisz obrone Klaya.

    Wiele sie mowi o tym jak Green jest kluczowy dla tego systemu, ale IMO reszta BIG3 jest dokladnie tak samo wazna. I kazdy wnosi przynajmniej KILKA duzych rzeczy, ktore powoduja, ze calosc dziala tak a nie inaczej
    – Steph to najlepszy strzelec za 3 historii, ale tez potrafi grac bez pilki czy stawiac zaslony. Schowal tez ego i 1) pozwolil rozgrywac Greenowi, 2) bedac b2b MVP od razu pozwolil KD byc 1 opcja
    – Klay – to nr 2 shooter + byc moze najlepszy spot up shooter w historii. Jedyny gosc, ktory potrafi rzucic 30 punktow majac pilke w rekach doslownie minute w calym meczu. Do tego jest clutch i zaliczyl mnostwo big game w kluczowych momentach PO. 37 punktow w kwarcie czy 14 trojek w meczu nie wziely sie znikad. I do tego byl/jest elitarnym obronca

    Klay to imo najlepszy mozliwy gracz do kontendera – kapitalny shooter za 3, bardzo niski usage (KLUCZOWE!), clutch i elitarny obronca. Wymien go na lepszych graczy typu Beal czy Doncic i tylko stracisz.

    Sila BIG3 to nie overall w nba 2k2 tylko dopasowanie. BIG3 KD/RW/Harden czy Bron/Kyrie/Love, moga sobie byc nawet lepsze na papierze, ale od razu siada Ci ruch pilki i obrona. Bron/Wade/Bosh moze byliby podobnie w obronie, ale ponownie – masz 2 ballhanderow + nie masz 2 top-2 all-time shooterow za 3. A trojkami liga teraz stoi. Pierce/Allen/KG to samo – jest 1 top-5 all time shooter, ale brakuje wysokiego, ktory rozgrywa itp itd

    Tylko tu masz w BIG3 – 2 elitarnych shooterow i 2 elitarnych obroncow, do tego kazdy ma niski usage. + byl jeszcze iggy – idealny glue guy. I TO dopasowanie jest imo duzo wazniejsze dla ich sukcesu niz system, w jakim graja. To zaden problem skopiowac ich system. Tylko, ze on bez Stepha i Klaya zwyczajnie nie bedzie dzialal, bo to oni sa kluczowi a nie system. Widac to bylo gdy nie bylo Klaya i GSW nawet PO nie zrobili. Obojetnie czy zamiast Klaya byl allstar D’Angelo Russell czy Wiggins.

    A co do light years ahead. To sa 2 rozne watki. Jeden jest taki, ze GM robi naprawde dobra robote… ale drugi jest taki, ze GSW maja przy okazji tone farta.
    – Steph od poczatku kariery byl pewnym allstarem (44 3P% z 5 prob w rookie year), jedynym znakiem zapytania bylo jego zdrowie… i tylko dlatego GSW udalo sie przedluzyc z nim kontrakt za smieszne 44/4
    – przyjscie KD bylo mozliwe TYLKO dlatego, ze byl akurat najwiekszy skok salary cap w historii (co forsowali zawodnicy a liga byla przeciwko) i zadne rzewne historie o przegranych finalach, telefonie Greena, Greenie bioracym wczesniej nizszy kontrakt itd nie mialaby zadnego znaczenia, podobnie jak w/w groszowy kontrakt Currego
    – gdy KD byl zly i odchodzil GSW dostali w rekompensacie allstara (!), kulawego, ale jednak. Gdy lebron odchodzil z CLE czy pozniej MIA albo KD z OKC ich zespoly dostaly frytki a nie all-stara w rozliczeniu
    – kazdy chyba zna wyjatkowa dluga liste kontuzjowanych zawodnikow druzyn przeciwnych w PO przeciwko GSW. Kontuzje KD i Klaya (w 5 finalach z rzedu!) to niby pech stulecia, jakby niby kontuzje Kyriego i Love’a w w pierwszych finalach GSW-CLE nie byly dokladnie takim samym dla CLE jak nie wiekszym…
    – fanom budowaniu przez draft przypomne tylko jak GSW planowali oddac Greena i Klaya za Love’a, ale im sie to nie udalo

    Lubię to: 4
      • Nie mowilem, ze GSW nie ma systemu, oczywiscie, ze ma. Mowilem, ze ich system w takiej formie nie dzialalby nigdy bez Stepha i Klaya. Wiec fajnie, ze ktos taki system wymyslil, ale gdyby nie Splash Brothers tego snu nie mozna by bylo nigdy powolac do zycia. I dlatego zaden zespol (lacznie z samym GSW w ostatnich 2 sezonach bez Klaya) nie mogl powielic ich systemu z podobnym skutkiem.

        GSW mogliby miec topowy zespol i bez Stepha i Klaya, ale nie mogliby grac tym samym systemem, co teraz, bo ten system wymaga 2 all time shooterow o niskim usage i ego.

        Nawet ktos teoretycznie tak naturalnie pasujacy do kazdego zespolu jak KD psul ten system. Jak powiedzial Seth Curry swego czasu – bez KD nie sa lepszym zespolem… ale pilka lata szybciej i trudniej sie ich broni.

        Lubię to: 2