Flesz: Jalen Suggs może prześladować Toronto

9
fot. NBA League Pass

Żyjemy w dzikim czasie nadal jeszcze wczesnego dostępu do komunikacji z całym światem. Jesteśmy testowym pokoleniem, które wszystko ma pod ręką i odpowiedzi chcemy znać wcześnie, szybko. Najbliższej nocy #1 draftu Cade Cunningham i #2 Jalen Green – jakże inni od siebie gracze – staną na przeciw siebie, tymczasem już dziś rano miałem wrażenie, że pierwszy mecz w Lidze Letniej wyboru #5 Jalena Suggsa z Orlando Magic oglądali ze mną też kibice wybierających z #4 Toronto Raptors.

1) Kyle Lowry miał odejść z Raptors do Miami – czuć było to już razem z nadejściem wiosny i przekonamy się być może wkrótce od jak dawna było to wiadome – i w jego miejsce Raptors mieli naturalnie z #4 wybrać mierzącego 193 cm shoot-first rozgrywającego z Gonzagi Jalena Suggsa. Do tego jednak nie doszło i zdecydowali się na skrzydłowego Scottie’ego Barnesa, który w niedzielę miał bardzo dobry debiut.

Tak jak Troy Weaver i Pistons w małym napięciu czekają dziś na mecz Ligi Letniej z Rockets, tak na forach kibiców Raptors dyskusja trwa od dawna i trwać będzie po letnim debiucie Suggsa, w którym rzucił 24 punkty z 22 rzutów, miał 9 zbiórek, kluczowy blok na Mosesie Moody’m i był najlepszym graczem w crunchtime poniedziałkowej wygranej po dogrywce z Jonathanem Kumingą i Warriors. I na pierwszy rzut mojego oka wyglądał jak comp połączenia Damiana Lillarda i Brandona Roya.

Suggs, podobnie jak Lillard, to tylko solidny atleta, ale ma wypieszczony i wypolerowany rzut z kozła. Jest po prostu dobry i pewny. Słyszałem wcześniej, że jest „pewny” – rzut, wszystko – i taki był w poniedziałek. Zdziwiłem się, sprawdzając, że ma dopiero rocznikowe 20 lat.

W samej ostatniej minucie czwartej kwarty najpierw zaatakował znów imponującego Kumingę w górnym pick-and-rollu, minął jego otwarte i wysunięte biodra, i skończył reverse-layupem. Zaraz w obronie nagle znalazł się za Kumingą w lewym post i …zrobił mu krzesełko! Odsunął się tak, że #7 draftu stracił równowagę.

W następnym posiadaniu – broniąc kontry 2 na 1 – zdjął Moody’ego i zrobił to jeszcze raz w dogrywce, tylko że z delikatnym faulem.

 

3 bloki, 2 przechwyty w tym meczu.

Jest też wyższy od Lillarda – wzrostu Roy’a, choć nie tak atletyczny – co pomagało mu zbierać 5 piłek w 29 minut gry w Gonzadze i choćby w debiucie dla Magic grać w trio obwodowych guardów z Cole’m Anthony’m i RJ’em Hamptonem.

Tak jak Cunningham to „sure thing”, tak o Suggsie można mówić podobnie, choć to innego typu gracz, nie kreujący tak partnerów, za to podobnie cierpliwy na boisku i stonowany.

Swój pierwszy mecz zaczął od zeswishowania dwóch jumperów, zrezygnował później z kilku rzutów po koźle z daleka, trafił kilka jako off-guard, choć miał też kłopoty w kończeniu w tłoku w lewą, słabszą stronę.

Nie ma tutaj jakiś wielkich historii, cudowności i zachwytu, ale Orlando Magic potrzebują kogoś takiego na swoim obwodzie od czasów absolutnie niepamiętnych (Hedo? Nelson?). Kogoś pewnego.

To nie jest Markelle Fultz – to zupełne przeciwieństwo Fultza, choć 1.9 przechwytu w koledżu i to, że przetrwał krycie wyższych od siebie w tym jednym meczu dowodzi, że nie przyszedł oglądać gry po bronionej stronie parkietu. W końcu żaden z niego mikrus, waży ok. 93-95 kg i widać, gdzie jego ciało może jeszcze zgrubieć i stwardnieć w masie mięśniowej.

Tak więc, te dyskusje o #4 draftu Suggs/Barnes będą trwały, i chociaż Barnes wygląda na wcale nie gorszy prospekt, to Suggs wydaje się mieć szybszy rozbieg w Orlando do stania się graczem, który może prześladować Masaiego Ujiriego wcześnie.

Na zdominowanym przez fanów Raptors forum Reddit dziś jego akcje i posty o nim jakoś dziwnie nie są windowane do góry.

Tymczasem mindset Suggsa, wygląda na killer mindset.

2) Jeśli chodzi o siłę, Kuminga raz jeszcze, atakując obręcz, przestawiał ludzi łokciami w dwutakcie i nawet czasem celował w wyłapanie kontaktu, gdy mógł łatwiej skończyć akcje. Ponownie też grał jako niski center.

I np taki Kuminga może prześladować menedżment Magic Weltman/Hammond, znany przecież z wybierania w drafcie wingspanu Giannisa Antetokounmpo i Jonathana Isaaca.

Myślę, że na pewno Magic wybraliby go z #8 w drafcie ponad Franzem Wagnerem, który w debiucie był drugim białym graczem z topu (#6 Giddey), wyglądającym nerwowo w swoich decyzjach. Brat Moritza mierzy 206 cm wzrostu i jest niskim skrzydłowym, shooterem. Grał też jako czwórka i nawet niski center.

Pieszczoszek:

 

Tu Kuminga zaczynający akcję od krycia rozgrywającego i zaraz solidny read na przechwyt i dunk:

 

3) Nie bardzo chcę pisać o obronie w Lidze Letniej, bo koncepty ofensywne w NBA są znacznie trudniejsze, niż obrona tego co dzieje się obecnie w Vegas, ale pisząc kilka dni temu o #9 Davionie Mitchellu (Sacramento Kings) czułem później wyrzut, że powinienem wspomnieć o jego obronie.

Wzrost tylko 183 cm tym bardziej mnie od tego odżegnał, ale tu klip z ostatniej nocy, który pokazuje trochę z jego nieustępliwego nastawienia.

 

Pomogło mu ono w ostatnim roku przeskoczyć mnóstwo miejsc w drafcie.

Lepiej niż Toney Douglas!

 

4) Zupełnie za to zapomniałem o człowieku poniżej, którego kiedyś wybrałem w drugiej czy trzeciej rundzie naszej dynastii fantasy. Zakochałem się troszkę – choć biały i z drugiej dywizji NCAA. Tymczasem David Griffin wykonał taki ruch:

A co do innych ruchów Griffina, wybrany z #17 Draftu Trey Murphy III miał imponujące wejście i rzucił 26 punktów.

5) Zadebiutował też 23-letni Chris Duarte, wybrany w loterii przez Indianę Pacers, gotowy ponoć do gry od razu. Liczą na to w Indianie:

40
Poprzedni artykułPascal Siakam na celowniku Kings, Warriors i Clippers
Następny artykułDniówka: Szczegóły kontraktów. Jazz zrobili dobry interes zatrzymując Conleya

9 KOMENTARZE