Sitarz: Clippers odpędzają koszmary

3
fot. AP Photo

Jeżeli zatrudnienie Tyronna Lue budziło wątpliwości, to sposób prowadzenia zespołu w playoffach nie tylko je rozwiał, ale stał się wyznacznikiem jakości trenera. Fakt, z 16 meczów Clippers przegrali 7, ale w ostatnich latach mało kto zbudował tak pokaźny kapitał właśnie na porażkach. Dzisiaj, jakiś czas po meczu numer trzy Finałów Konferencji Zachodniej, nietrudno jeszcze raz wpaść w ekstazę obserwując poprawiającą się z meczu na mecz dyspozycję LA w obronie. Co więcej: na swój sposób jest to normalna sprawa.

O ile można zarzucić Clippers brak płynności w dochodzeniu do właściwych rozwiązań, no to tylko z przekonaniem, że pewne rzeczy na parkiecie da się robić ot tak pstrykając palcem. A to nie jest prawda. Wykonać znaczy poświęcić czas. Z czego więc wynika wypracowany przez Clipps schemat niespiesznego rozpoczynania serii? Ta swego rodzaju opieszałość, która jeszcze nie odbiła się czkawką, a przecież było blisko? Trudno powiedzieć. Teorie są przynajmniej trzy.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułWarriors i Wizards wykazują zainteresowanie Benem Simmonsem
Następny artykułDniówka: Patrick Beverley stał się x-faktorem. Efektowna odpowiedź Bucks

3 KOMENTARZE

  1. Słusznie Piotrek prawi. Clippers, będący pośmiewiskiem ligi, 3 razy byli na aucie przy 0-2 i byli w stanie mentalnie się podnieść. W zeszłym roku nie byliby do tego zdolni z Dociem na lawce. Co ważne, są druzyna wielu bohaterów – raz Morris trafi 7 trojek, raz Mann zagra mecz życia, a innym razem bohaterem jest Zubac, Beverley albo Kennard. I są tymi bohaterami choć były mecze ze właściwie nie grali. To naprawdę jest druzyna i nie jest przypadkiem, że wracali będąc -19 z Dallas czy -25 z Utah.

    I jeszcze jedno – porównajcie serię z Dallas. W zeszłym roku było mnóstwo pajacowania, napinki, pokazywania jacy jesteśmy twardzi. W tym roku tego praktycznie nie ma, nawet „pies” jest jakiś taki bardziej znośny.

    Lubię to: 11