Dniówka: Lakers przed offseason 2021. Game 7, czyli finał pojedynku Kawhi vs Luka

5
fot. NBA League Pass

Kawhi Leonard w fenomenalnym stylu przyszedł do gry w Game 6 i utrzymał przy życiu sezon LA Clippers. Zrobił to, czego oczekuje się od największych gwiazd w tak kluczowych momentach serii, ale czy dzisiaj to powtórzy i zapewni swojej drużynie awans? W czwartek w LA mocno liczyli, że LeBron James przypomni o swojej wielkości, ale to się nie wydarzyło. Rozbici kontuzjami obrońcy tytułu nie odpowiedzieli i są już na wakacjach, więc znowu nie doczekaliśmy się w playoffach derbów Los Angeles. Teraz pozostaje pytanie, czy te playoffy w ogóle będą jeszcze trwały w LA, bo nadal realny jest scenariusz, w którym obaj gospodarze Staples Center przegrają ten decydujący mecz przed własną publicznością, odpadając już w pierwszej rundzie.

Los Angeles Lakers przede wszystkim przegrali ze zdrowiem, bo przecież jeszcze w połowie sezonu spisywali się bardzo dobrze, mieli drugi najlepszy wynik w lidze i wyglądali jak główny faworyt do mistrzostwa. Nawet jeszcze przed kolejną kontuzją Anthony’ego Davisa wydawali się przejmować serię z Phoenix Suns. Na koniec jednak nie mieli AD, a grający z niewyleczoną kostką James nie był już tym graczem, który przez lata dominował playoffy. Może pozostawać wrażenie, że gdyby tylko obaj gwiazdorzy byli zdrowi, ten zespół miałby duże szanse ponownie wejść na szczyt. Choć teraz takie gdybanie nie ma już większego sensu, bo to już nie wróci. Pewnie też ten zespół nie wróci w takim samym składzie, bo nawet gdyby chcieli, zatrzymanie go będzie dużym wyzwaniem. Przed Lakers wiele trudnych decyzji w offseason.

Z dwójką swoich najważniejszych zawodników już rok temu podpisali kontrakty, więc o to nie muszą się martwić. Pozostaną drużyną Jamesa i Davisa i teraz priorytetem musi być przywrócenie ich do pełni zdrowia w czasie wakacji. Ale równocześnie te ogromne gwiazdorskie pensje mocno ograniczają pole manewru i utrudniają uzupełnienie składu, a na ten moment tylko pięciu zawodników Lakers ma gwarantowane kontrakty na przyszły sezon – James, Davis, Kentavius Caldwell-Pope, Kyle Kuzma i Marca Gasol. Sporo jest więc wolnych miejsc, tylko że nie będą mieć wolnych pieniędzy, bo sama ta piątka graczy będzie kosztowała ponad $105 milionów. Przypomnijmy, że salary cap prognozowane jest na poziomie $112.8mln

Wolni agenci: Dennis Schroder ($16mln), Wesley Matthews ($3.6mln), Alex Caruso ($2.7mln), Markieff Morris ($1.6mln), Jared Dudley ($1.6mln), Talen Horton-Tucker ($1.5mln), Andre Drummond, Ben McLemore

Do tego grona może dołączyć Montrezl Harrell, który ma opcję zawodnika na $9.7mln. Też może stać się wolnym agentem i wygląda na to, że będzie chciał znaleźć sobie nowy zespół, w którym będzie odgrywał większą rolę, bo przecież w LA na koniec nie miał nawet miejsca w rotacji. Kolejne wolne miejsce w składzie może zrobić się po zwolnieniu niegwarantowanej umowy Alfonzo McKinnie’go. Tak więc Lakers muszą uzupełnić 2/3 składu nie mając pieniędzy na zakupy. Zawodnikom z rynku będą mogli zaproponować tylko taxpayer midlevel exception ($5.9mln) albo minimalne umowy, dlatego jedynym sposobem utrzymania siły składu jest zatrzymanie swoich graczy, z którymi mogą podpisać kontrakty przekraczając salary cap i handlowanie. Tylko, że to też nie będzie wcale takie proste.

Dennis Schroder kilka miesięcy temu odrzucił propozycję przedłużenia za $84mln/4. Teraz co prawda mówi, że chciałby zostać w LA, ale nie ukrywa też, że zamierza sprawdzić, co zaoferuje mu rynek. W zatrzymaniu go może pomóc to, że nie miał aż tak dobrego sezonu, więc nie podbił swojej wartości (nie utrzymał chociażby skuteczności zza łuku), a są też cały czas pytania o jego charakter. Ponadto, na rynku będzie sporo bardzo dobrych rozgrywających (Mike Conley, Kyle Lowry, Lonzo Ball, może też Chris Paul), dlatego drużyny będą miały w kim wybierać i Schroder może nie cieszyć się aż tak dużym zainteresowaniem. Z drugiej strony pojawiają się też głosy takie jak ten Magica Johnsona, że nie warto płacić Niemcowi, bo nie nadaje się do drużyny z mistrzowskim aspiracjami. Ale mimo wszystko Lakers powinno bardzo zależeć na dogadaniu się z nim – albo podpisując kontrakt albo ewentualnie robiąc sign-and-trade. Nie mogą sobie pozwolić, żeby stracić startera za nic, bo nie będą mieli jak go zastąpić. To natomiast daje Schroderowi silną pozycję negocjacyjną.

Talen Horton-Tucker był jednym z objawień tego sezonu, ma dopiero 20 lat i potencjał wszechstronnego wingmana, dlatego będzie bardzo atrakcyjnym zawodnikiem na rynku. Co prawda będzie zastrzeżonym wolnym agentem, więc Lakers będą migli go pod kontrolą, ale mają do niego tylko wczesne prawa Birda, co oznacza, że maksimum jakie mogą zaproponować wynosi 105% średniej ligowej pensji, czyli około $11mln. Ze względu na regułę Gilberta Arenasa inne drużyny nie mogą zaoferować więcej w pierwszym roku, ale mogą tak skonstruować kontrakt, żeby później dać dużą podwyżkę – na przykład w dwóch ostatnich sezonach czteroletniej umowy otrzymałby po $20mln. Przypomnijmy, że tak kiedyś Daryl Morey wyciągnął Jeremy’ego Lina z Nowego Jorku, albo Brooklyn Nets próbowali zniechęcić Miami Heat do wyrównania oferty dla Tylera Johnsona. Można więc w ten sposób postawić Lakers przed dużym dylematem, licząc, że odpuszczą.

Takich ograniczeń nie będą mieli w stosunku do Alexa Caruso, który jest ich kluczowym rezerwowym i obrońcą. W jego przypadku mają pełne prawa Birda, co pozwala podpisać nawet maksymalny kontrakt.

Jeśli natomiast chcieliby zatrzymać u siebie Andre Drummonda, najlepsze co będą mogli mu zaproponować to midlevel exception i to ten niższy, bo wykorzystanie wyższego oznaczałoby dla Lakers wejście pod hard cap. Od razu dodajmy, że hard cap nakładany jest również w przypadku pozyskania zawodnika w ramach sign-and-trade, dlatego ta opcja jest także mało prawdopodobna. W takim przypadku Lakers nie mogliby przekroczyć $142mln, a jeśli chcą zatrzymać swoich najważniejszych wolnych agentów, będą musieli zapłacić więcej. Tu pojawia się kolejne niezwykle ważne pytanie – jak duże koszty jest w stanie ponieść rodzina Buss, bo szykują się naprawdę ogromne wydatki. Jeśli zatrzymaliby Schrodera, Caruso i THT, sam rachunek na podatek przekroczy ponad $100 milionów. Rob Pelinka mówi, że Jeanie Buss daje mu swobodę działania i jest gotowa płacić za mistrzowski zespół, ale nie zapominajmy, że finanse całej ligi mocno ucierpiały przez ostatni rok, a Lakers właśnie stracili szansę, żeby nieco podreperować swój budżet dzięki większej liczbie kibiców w hali w czasie playoffów.

Ale nawet jeśli Lakers nie będą przejmować się ogromnymi wydatkami, to i tak przed Pelinką duże wyzwanie, bo będą ograniczały go zasady salary cap. Rok temu udowodnił jednak, że potrafi bardzo kreatywnie podejść do konstruowania składu i mimo ograniczeń, znalazł sposoby, żeby pozyskać nowych zawodników i poprawić poziom talentu. Choć na koniec za bardzo przekombinował i ściągnięcie Drummonda okazało się dużym niewypałem. Nie dość, że nie pomógł, to jeszcze popsuła się atmosfera w szatni. W każdym razie Pelinka pokazał, że niekoniecznie wybiera oczywiste rozwiązania i bardzo ciekawe będzie, co teraz wymyśli. Jak przemodeluje skład, w którym za dużo było środkowych, a za mało shootingu. Szykują się interesujące wakacje w Los Angeles.


fot. NBA League Pass

Atlanta @ Philadelphia (0-0) 19:00

Wkrótce nasza zapowiedź serii.

Dallas @ LA Clippers (3-3) 21:30

Najlepsza seria pierwszej rundy nie mogła zakończyć się inaczej. To zasługiwało na rozstrzygnięcie w Game 7 i dzisiaj o wszystkim przesądzi ten jeden mecz. Na boisku w Staples Center, gdzie Clippers będą mogli liczyć na wsparcie swojej publiczności, ale wcale nie będą mieć przewagi parkietu, bo jak na razie należy on do Dallas Mavericks. To pierwsza w historii NBA taka seria, w której sześć meczów wygrywali goście i Clippers muszą to wreszcie przełamać, żeby uratować swoje mistrzowskie marzenia. Uniknęli już kompromitacji i odpowiadali po porażkach, ale nadal odpadnięcie w pierwszej rundzie będzie dla nich klęską. Drugi rok z rzędu. To oni mają więcej do stracenia, dlatego to oni są dzisiaj pod większą presją.

Ale Clippers są też +21 w tej serii i wygrali już swój pierwszy Game 7, jak określali poprzednie spotkanie w Dallas. Dla nich to była już walka o życie i przetrwali, dzięki genialnemu Kawhiowi Leonardowi, który wzniósł się na wyżyny swoich możliwości. Odpowiedział na imponujący popis Luki Doncica, który bawił się z Clippers przez pierwsze trzy kwarty Game 5 i pomógł go spowolnić. Odpowiedział też na podwyższenie składu rywali i zablokowanie dostępu do kosza, gdzie kończył sporo akcji prowadząc drużynę do dwóch pierwszych zwycięstw. Tym razem nie potrzebował dostawać się do pomalowanego, żeby przejąć atak. W drugiej połowie Game 6 oddał tylko jeden rzut przy obręczy, a mordował gospodarzy swoim jumperem, bo niemal wszystko wpadało mu na półdystansie i zza łuku. Tylko czy po tym ogromnym wysiłku po dwóch stronach parkietu zostało mu jeszcze trochę sił, żeby dzisiaj ponownie ratować Clippers? I czy na koszach w Staples Center może też tak trafiać jak w American Airlines Center? W Dallas jego skuteczność w tej serii wynosi aż 74% z gry i 59% za trzy, podczas gdy w Los Angeles trafił nieco mniej niż połowę swoich rzutów i tylko 30% prób zza łuku. Za to Luka czuje się wyśmienicie w LA (średnio 37.3 punktów, 49% z gry i 44% za trzy).

Oglądamy tutaj fantastyczny pojedynek dwóch wielkich gwiazdorów i trudno przewiedzieć, który z nich przejmie Game 7. Który z nich lepiej poradzi sobie w tej wojnie nerwów i komu zostało więcej paliwa w baku na ostatnie starcie tej niezwykle wymagającej rywalizacji. Dla Doncica to będzie pierwszy taki mecz w karierze NBA. Kawhi woli nie pamiętać jak rok temu w bańce fatalnie zagrał w Game 7, kiedy razem z Paulem George’m złożyli się na ledwie 24 punkty z 38 rzutów, ale teraz wygląda jak zawodnik, który dominował w Toronto, a to są dużo lepsze wspomnienia. Rozegrał swój najlepszy mecz od czasu przenosin do Kalifornii, dlatego w LA mogą mieć nadzieję, że dzisiaj będą świadkami wielkiego momentu niczym ten pamiętny game-winner z Game 7 serii z Philadelphią 76ers, który otworzył Raptors drogę do mistrzostwa.

31

KOMENTARZE

  1. Czy tylko mi się wydaje, że C+ nie pokazuje żadnego meczu dzisiaj w Eurowizji? Przecież to żenada. Już pomijajac game 7, ale chociaż chciałem mojemu synkowi Atlantę pokazać z polskim komentarzem.

    Lubię to: 7
  2. Dallas – Clippers rywalizacja na bardzo wysokim poziomie. Większość meczy wygrywana na zasadzie “kto lepszy” zamiast “kto gorszy”. Gdzie obaj liderzy grają na poziomie najwyższym w ich dotychczasowej karierze. To będzie uczta i szczerze pogratuluję zwycięzcy w myśl zasady “niech zwycięży lepszy”. Być może okaże się, że obie drużyny z LA skończą w tym samym miejscu, jednak już widać, że będzie to w odmiennym stylu. Lakersi byli znacznie gorzej przygotowani do sezonu, być może po cichu liczono, że wszystko pójdzie szybko i gładko jak rok temu. Jednakże finanse wymusiły ruchy, które zrobiły z contendera drużynę, która była w zasięgu pierwszych 4 ekip zachodu, a być może też Clippersów. Wyraźnie widać, że Clutch Sports odbija się Lakersom czkawką. Lebron nie przegrał z pandemią, ona mu odebrała to, co dała rok temu: czas na regenarację, krótszy sezon i ekspresowe PO w jednym miejscu.

    Lubię to: 3