Dniówka: Bardzo udany offseason w Phoenix. Pelicans mają nowego centra. Wizards wierzą w swój zespół

5
fot. Brian Rothmuller / Newspix.pl

Steve Nash nadal był All-NBA graczem, Amare Stoudemire miał jeszcze działające kolana, a Goran Dragić rozgrywał dopiero swój drugi sezon w lidze, kiedy Phoenix Suns ostatni raz byli w playoffach. Dawne czasy. Obecnie mają serię już 10 sezonów z rzędu poza najlepszą ósemką Zachodu. Ale teraz wreszcie ma to się zmienić i mają wrócić do czołówki. Perfekcyjne 8-0 podczas restartu rozbudziło nadzieje, a od tamtego czasu mocno się wzmocnili. GM James Jones był bardzo aktywny przez ostatnie kilkanaście dni i jego Suns wydają się być jednymi z największych wygranych tego offseason.

Przede wszystkim ściągnęli Chrisa Paula do Arizony i już pisałem jak ten ruch mi się podoba. Ale na tym nie poprzestali i bardzo dobrze uzupełnili skład. Kolejnym dużym wzmocnieniem i zawodnikiem świetnie pasującym do tej układanki jest Jae Crowder. Jego rzut co prawda nie zawsze wpada, ale to nie będzie wielkim problemem przy ofensywnym potencjale Suns, natomiast dużą wartować będzie miał jego charakter, doświadczenie i fizyczność w obronie. Jest jednym z najlepszych specjalistów 3-and-D i niezwykle przydatną smallballową czwórką, co potwierdził w drodze Miami Heat do finałów. Ale warto też przypomnieć, że pierwszą część zeszłego sezonu spędził w Memphis. Wspierał tam młodszych kolegów i odegrał istotną rolę w tym zaskakująco udanym sezonie w wykonywaniu Grizzlies (rozegrał tam 45 meczów, wszystkie w pierwszej piątce). W Phoenix Crowder powinien przejąć rolę startera na czwórce, którą poprzednio pełnił Dario Sarić zanim w bańce zmienił go debiutant Cam Johnson. To niższe granie i obecność stretch-czwórki świetnie się sprawdziło, dlatego Crowder wydaje się być tak dobrze pasującym upgrade’m. Stworzy na skrzydłach interesujący, wszechstronny duet z Mikalem Bridgesem, który podczas seeding games potwierdził swój ogromny defensywny potencjał.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułDellavedova zostaje w Cleveland, Lakers byli zainteresowani
Następny artykułBrandon Ingram porozumiał się z Pelicans w sprawie pięcioletniej umowy

5 KOMENTARZE

  1. Mi się podobają Pelicans. Jak na zespół, który ponad rok temu stracił swojego franchise playera takiego kalibru, to naprawdę mają mięciutkie lądowanie. Bledsoe – Ball – Ingram – Williamson – Adams. Its time to shine!

    Lubię to: 5
    • A mi właśnie nie bardzo. Bledsoe i Ball to fatalny fit po ofensywnej stronie boiska, wygląda to na jakiś szatański bully ball, z Ingramem grającym na 3, gdzie powinien w sumie sporo grać też jakoś niska czwórka, podobnie z Zionem jako 5.

      Całkowicie nie rozumiem „Teraz ma kontrakt na trzy lata, a kolejne dwa ($35mln/2) będą już zna nieco rozsądniejsze pieniądze biorąc pod uwagę obecną wartość centrów”. Może literówki mnie mylą, ale na cholerę taki kontrakt dla nierzucającego centra? Czy w dobie spadającej wartości nie dałoby się zaoszczędzić tutaj trochę?

      Shootingu tutaj nie widzę, pod SVG wygląda jakby miała to być drużyna superdefensywna bez porządnego kreatora w pick’n’rollu, bo Ingram swoją ofensywę kreuje trochę pod siebie (skutecznie, ale pod siebie), Bledsoe nie, Ball trochę.

      Lubię to: 0
      • Nie aż taki fatalny, bronić też trzeba, a wystarczy że Gonzo swoją nieudolność ofensywną schowa w podaniach do Redicka czy Harta. Już o reszcze odbiorców podań nie wspominając :) Ale zobaczymy, na pewno będzie ciekawe, bo nie ma już Gentry’ego.

        Lubię to: 0