Wake-Up: Pudło Danny’ego Greena (i kupka Kieffa) w najlepszym meczu Finałów. Nie kończymy! Będzie mecz nr 6

60
fot. AP Photo

Miami HEAT! motywacji przed meczem nr 5 nie musieli daleko szukać. Wystarczyło im pokazać internet. Oj tym razem nie ma żadnego narzekania z mojej strony na poziom gry, bo bardzo dobry atak pokonał bardzo dobrą obronę.

No może z wyjątkiem czystych trójek, które ludzie muszą trafiać wokół LeBrona Jamesa, zwłaszcza gdy ten bije swój rekord Finałów i sam trafia 6 z 8. Lakers spudłowali pięć takich w crunchtime.

Danny Green nie trafił swojej niekrytej trójki na 7 sekund przed końcem przy jednopunktowym prowadzeniu Miami Heat, a Markieff Morris po zbiórce w ataku …wyrzucił piłkę na aut i będzie mecz nr 6, bo Miami HEAT! oczywiście, że grają do końca.

Green i Kentavious Caldwell-Pope obaj po dwa razy, a Anthony Davis raz – pięć niekrytych trójek spudłowali w crunchtime Lakers z podań LeBrona Jamesa w “Game of Switches”, czyli NBA-wersji Gry o Tron.

Z drugiej strony Jimmy Butler zdobył osiem punktów w czterech posiadaniach dwóch ostatnich minut. Może nie trzeba go podwajać, za to trzeba go kryć bez faulu.

Do gier. Jeszcze tylko dwukrotny mistrz NBA Danny Green nie przechodzi do historii Finałów:

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

34

KOMENTARZE

  1. Co za mecz! Jimmy i spółka udowodnili juz chyba wszystkim, ze nie przez przypadek to wlasnie oni sa w finale. To była walka, to było widowisko! Crowder rzucał sie na każda piłkę jakby to było latające milion $$$, a Duncan sypał te swoje trójki bez najmniejszych kompleksów. Herro? Dzieciak wbiega w pomalowane i zdobywa punkty czasami wręcz jakby od niechcenia, jakby wiedział, ze mu sie to po prostu należy. Jimmy powinien dziękować za taka waleczna ekipę z ktora gra, serio. Jak to przyjemnie byc za Miami Heat.

    Lubię to: 8
  2. Fantastyczny pojedynek Lebrona i Butlera. Panowie są wielcy. Role players Lakers byli dzisiaj za to okropni i to zaważyło. Ile razy można nadepnąć na linię, źle rozpocząć od własnego kosza czy tak obrzydliwie ceglić z czystych pozycji. Green, Kuzma, Morris, Howard – sorry, ale na boisku wyglądali dzisiaj jak półgłówki. Vogel też dał dupy, bo już dawno powinien zdjąć Greena, który jest fatalny w ataku i nie robi żadnej różnicy w obronie.

    Lubię to: 5
    • Tylko że w obronie LeBron chyba tylko w ostatniej akcji kryj Jimmiego więc nie do końca był to ich pojedynek. Jak chce być goatem to mógłby się w obronie trochę bardziej postarać.

      Lubię to: 8
        • Bym się z Tobą zgodził gdyby to był mecz sezonu regularnego. Mamy finały i perspektywę startu następnego sezonu za minimum 3 miesiące. Da radę odpocząć. To jest ten czas gdy nie odpuszczamy i dajemy z siebie wszystko. Chciałbym zobaczyć LeBrona na Jimim w g6.

          Lubię to: 6
          • Marion, jak to jest, że to Vogel tam trenuje i pewnie ma sztab ludzi od zarządzania obciążeniem graczy w trakcie meczu, taktyki, analizy statystyk, reakcji psychologicznej i fizycznej itd. zamiast po prostu zadzwonić do Ciebie i potwierdzić, że “to jest ten czas gdy nie odpuszczamy”? Przecież to jest takie oczywiste.
            Jak tak dłużej myślę, to zastanawiam się dlaczego nie masz klubu w NBA i nie wygrywasz sobie misia co rok. Przecież to jest takie oczywiste, wyraźnie wiesz co robić :)

            Lubię to: 6
          • Kuźwa Miami gra w 7. Jimmy 47 minut a wy sie kuźwa mnie uczepiliście. Niech lepiej dzwoni do Ciebie. Ma grać 20 minut bo w ostatnim meczu sezonu ma się oszczędzać.

            Lubię to: 7
  3. Bardzo dobry meczyk. Lakers zmarnowali kapitalny występ LeBrona. Dziurawe ręce, biegają po liniach. Rondo od 2 spotkań jest słabiutki i prawie nic nie wnosi. Howard szkoda gadać. Przysypia.
    Miami nareszcie Duncan odpalił. Wielki Jimmy. Bam szkolony przez AD. Który znowuż mógłby czasem coś sam w post up wykreować pod kosz , bo albo rzuca albo nic, jak ma izolację.
    Lakers będzie teraz odczuwać presję. Muszą więcej trafiać za 3, bo mają pozycje.

    Lubię to: 4
  4. Woj donosi, że w szatni Lakers popłoch i nie chodzi o pudło Greena. Podobno mogą nie zdążyć z upraniem i suszeniem strojów Black Mamba na niedzielę i cały misterny plan w pizdu…
    Ale w sumie zawsze mogą podłożyć G6 i na G7 stroje gotowe jak ta lala, right?

    Lubię to: 24
  5. Przyszedł mój ulubiony moment sezonu, gdy koszykarskie niedorajdy mogą pluć sprzed ujebanych ekranów i pouczać największego koszykarza w historii w gry. A to powinien bronić Butlera, a to mógł rzucać przez ręce… 👍🏼

    „To jest ten czas gdy nie odpuszczamy i dajemy z siebie wszystko” – napisał Marion Cobretti, dziecko koszykarskiego Magnusa Carlsena. Wypad na Gwiazdy Basketu.

    Lubię to: 7
    • LeBron nie musi nikogo słuchać. Nie musi mieć trenera, kolegów. Nie musi kryć najlepszych bo on jest LeBronem. W sumie może grać sam. On może wszystko. Ty też myślisz że wszystko możesz. Możesz mi coś napisać, pojechać o moim czystym ekranie. Ale jesteś zwykłym fustratem co myśli ze zna się na koszu. Nawet się na gwiazdy basketu nie nadajesz.

      Lubię to: 7
  6. Jak patrzę na Lebrona, który w ostatniej akcji ZNOWU szuka kolegi, zamiast rzucać sam, jak przystało na “lidera”, to w tle zapala mi się taki wielki napis…
    … MICHAEL JORDAN.

    PS. Co, nie było Raya Allena za łukiem? To może trzeba jeszcze pościągać do LAL kilku koszykarzy, którzy by rozgrywali końcówki?

    Lubię to: 2
    • Zapala ci się Jordan myśląc o Lebronie z dzisiaj? Bardzo dobrze, wszystko się zgadza. James chciał zdobyć punkty, więc poszedł na kosz, gdzie spotkało go potrojenie, bo Heat nie mogli na to pozwolić i dokonał najlepszego wyboru w tamtej chwili. Wiem, że wg legendy MJ pstryknięciem magicznych palcy powodował zniknięcie obrońców i zdobywał punkty, ale prawda jest trochę inna. Tutaj zdobywa tytuł z Utah i mimo że zdobył wcześniej 39 punktów, to kończy to tak:

      https://youtu.be/43iS3Fs9Ohs

      I tu wracamy do tego, że skojarzenie masz słuszne…

      Zawsze kiedy czytam niczym nie prowokowane komentarze o Lebronie i jego fanbojach, które są czasem na poziomie ścieku, to zastanawiam się o co chodzi. Ale potem czytam takie wypociny jak te powyżej i obecnie ogarnia mnie z reguły tylko uśmiech politowania.

      A Ray Allen nie oddawał rzutu po asyście Lebrona, tylko po zbiciu Bosha, po niecelnym rzucie Jamesa, który jakoś się nie bał jednak. Pamięć szwankuje a i tak się dowali o szukaniu kolegów. Blamaż podwójny z Twojej wypowiedzi wyszedł 😂

      Lubię to: 11