Dniówka: Clippers podjęli trudną, ale słuszną decyzję rozstając się z Riversem

5
fot. Keith Birmingham / Newspix.pl

Do rozegrania został już tylko wielki finał NBA, ale przecież nie może być tak, że teraz wyłącznie skupimy się na tej decydującej rywalizacji o mistrzostwo. W lidze jest jeszcze 28 innych drużyn i kiedy Los Angeles Lakers szykują się do pojedynku z Miami Heat, ich sąsiedzi postanowili nieco odciągnąć naszą uwagę od tego najważniejszego wydarzania.

LA Clippers w playoffach nie dotarli do oczekiwanych przez cały sezon derbów LA, które miały wyłonić najlepszą drużynę Zachodu i już dwa tygodnie temu opuścili bańkę. Ich wielkie marzenia o mistrzostwie zakończył się klęską, dlatego plany budowy potężnej drużyny trzeba było zrewidować i mamy pierwsze konsekwencje nieudanego sezonu. Wczoraj Clippers poinformowali, że Doc Rivers przestał być ich trenerem. Oficjalnie sam ustąpił, a Steve Ballmer nazwał to „wspólną decyzją”.

Z jednej strony jest to dość zaskakująca decyzja, bo Rivers to uznany i szanowany trener. Od wielu lat lider Clippers, który przeprowadził zespół przez burzliwe czasy afery Donalda Sterlinga, pomógł rekrutować Kawhia Leonarda i miał też ważny głos teraz, kiedy podczas bojkotu w bańce zawodnicy zastanawiali się czy kontynuować grę. Był najważniejszą postacią drużyny obok gwiazd i nawet po odpadnięciu z playoffów nie było żadnych doniesień o tym, że może zostać zwolniony. Z drugiej strony, zmiana trenera wydawała się być decyzją, którą należałoby podjąć.

Rozczarowujący finisz sezonu to oczywiście nie tylko wina Riversa. Wszyscy zawiedli. Paul George nie trafił nawet 40% swoich rzutów w playoffach, Kawhi Leonard miał najgorszą skuteczność za trzy w karierze, jeszcze bardziej zza łuku pudłował Lou Williams, a Montrezl Harrell był zupełnie bez rytmu. Ale całego składu nie wymienisz, dużo łatwiej zmienić człowieka na ławce, licząc, że nowy trener lepiej będzie potrafił poskładać te elementy, które przecież jeszcze niedawno tak imponująco prezentowały się na papierze.

Można krytykować Leonarda, że nie stanął na wysokości zadania jako lider, ale ostatecznie to, że w zespole brakowało chemii i że oddawali kolejne mecze, w największym stopniu spada na barki trenera. Bo poza rozrysowywaniem zagrywek i ustalaniem rotacji, trener odpowiada za to, żeby zespół był ZESPOŁEM. Rivers natomiast przez cały sezon nie potrafił zbudować zgranego kolektywu. Oczywiście przeszkadzały mu w tym kontuzje i load management, ale czy to wystarczające usprawiedliwienie? Zwłaszcza, że skończyło się zupełnym rozsypaniem drużyny. Trzema kompromitującymi porażkami i oddaniem serii, w której prowadzili już 3-1. Zwłaszcza, że dla Riversa to już trzecia w jego karierze przegrana w ten sposób seria. Po raz kolejny nie był w stanie znaleźć odpowiedzi na rywala, odzyskać ducha drużyny, zmotywować swoich graczy i przywrócić im wiary w zwycięstwo. Ponownie pozwoli, żeby jego zespół oddał wygraną serię.

A przecież mówimy tu o trenerze, który zawsze szczególnie był chwalony za to jakim jest liderem i jak świetnie potrafi dotrzeć do swoich zawodników… Playoffowe porażki pokazują zupełnie co innego. Przez siedem lat pracy w LA Rivers wygrał ponad 63% spotkań w fazie zasadniczej, do niego należy też 27 z 53 playoffowych zwycięstw w historii Clippers, ale w sumie w sześciu playoffach wygrał tylko trzy serie… Co więcej, zanotował fatalny bilans 3-8 w meczach, które mogły zakończyć serię. Ani razu nie przebił się poza drugą rundę. To bardzo kiepski wynik biorąc pod uwagę poziom talentu i potencjału jaki miał do dyspozycji. Wcześniej nie udało się z Chrisem Paulem i Blake’m Griffinem, ale zawsze były jakieś wytłumaczenia jak kolejne kontuzje liderów. Teraz Clippers byli postrzegani jako faworyt do tytułu, dlatego nawet nietypowe warunki wznowienia sezonu nie były wystarczającym usprawiedliwieniem.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

25

KOMENTARZE