Wake-Up: Drugi crunchtime dla HEAT! Właściciel Big Face Coffee zabrał

31
fot. NBA League Pass

Boston Celtics popełnili 20 strat i tym razem w drugiej połowie stracili 15-punktowe prowadzenie (14 w meczu nr 1), żeby przegrać już oba mecze finału Konferencji Wschodniej. Po meczu rzucali w szatni czym popadnie.

Jimmy Butler, Goran Dragić i Bam Adebayo – tym razem cała trójka najlepszych graczy poprowadziła Heat do zwycięstwa, z tym Panem wyżej ze zdjęcia na czele. Bo to Erik Spoelstra obrócił mecz w trzeciej kwarcie konsekwentnym korzystaniem z tego, że Boston po prostu nie ma matchupu na Adebayo i wreszcie wychodzi Celtics w tym sezonie bokiem odejście Ala Horforda.

112.8 punktów na 100 posiadań Heat wspólną, twórczą pracą.

Jayson Tatum trafia 25% rzutów w crunchtime w tych playoffach.

Do gier:

Boston Celtics – Miami Heat 101:106 (0-2) K.Walker 23 – G.Dragić 25

1) W drugim meczu finału Konferencji Wschodniej Miami Heat poszli nie tylko za Kembą Walkerem, ale zaatakowali też wysokich rywali, przetrwali run 2-15 w czwartej kwarcie i sami skończyli mecz runem 17-7 do 106:101 i 2-0 po dwóch meczach.

Straty Celtics – popołudniowe podania w drugiej połowie – kosztowały C’s ten mecz.

Celtics wydaje się do pewnego stopnia wydawać, że są lepszym zespołem, bo po przerwie przestali grać. Team Brada Stevensa stracił aż 15-punktowe prowadzenie (52-67) z trzeciej kwarty (37-17 Heat), po tym jak stracił 14 punktów przewagi w czwartej kwarcie meczu nr 1.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

25

KOMENTARZE

  1. Miami wygląda jak Dallas ’11. Zamiast Dirka masz Jimmyego, Bam jako Tyson Chandler, kilku strzelców, Dragić=Kidd. ZESPÓŁ.

    Bostonowi wychodzi krótka rotacja i brak Haywarda. Ogólnie w tych playoffach widać jak dużo zależy od tego, w ilu stylach możesz grać.

    Hayward nie grał od miesiąca, jest zardzewiały, nie wiem czy to dobry pomysł grać nim teraz duże minuty, ale jaką Boston ma alternatywę?

    Wydaję się, że jest już po serii. Nie widzę tego, że Boston wygrywa 4 z 5 meczy. Miami w finale.

    Lubię to: 13
    • Oglądałem oba mecze i mam wrażenie, że Boston jest w stanie to wyciągnąć. Jednak Celtics łapią takie momenty, że przez kilka kolejnych akcji nie są w stanie zdobyć punktów. W tym momencie mam wrażenie, że Tatum(jako ich najlepszy gracz) powinien coś więcej zrobić i pociągnąć zespół np. rzucenie 4 pkt z rzędu czy coś takiego.

      W ewentualnych finałach Lebron,Davis czy Murray/Jokic raczej nie pozwolą na takie przestoje ofensywne. Z drugiej strony należy docenić bardzo dobrą defensywę Heat, bo łatwo o punkty przeciw nim to nie jest :)

      Lubię to: 15
    • Oj tak, bardzo brakuje Haywarda. Właśnie w grze z takim zespołem jak Miami taki gracz jest szalenie przydatny, a wygląda na to że wręcz niezbędny. I to nie chodzi o samą produkcję Haywarda ale o jego wpływ na grę Tatuma, Browna i Walkera. On to wszystko doskonale sklejał.
      Inną sprawą jest, że Cwany-Danny nie sprowadził Stevensowi wartościowego gracza na środek na ten sezon. W dzisiejszym meczu wyglądało to naprawdę strasznie jak Bam poniewierał wysokich Celtics.

      btw
      Dragon jest ofensywnym MVP Heat w tych playoffs. Jego regularność w dostarczaniu puntów jest niesamowita. Drużyna może na niego liczyć w każdym meczu. To niezwykle cenne mieć takiego weterana.

      Lubię to: 34
  2. Na marginesie mamy 2020 rok, filmiki, memy, tłity opanowały świat a sekcja komentarzy na 6G nadal opiera się w 100% na tekście. Może pora pójść do przodu i umożliwić nam wstawianie multimediów do komentarzy?

    To tak na marginesie do sytuacji, w której Butler chwile przed wstawionym przez Maćka przechwytem zaliczył także przechwyt, oglądam powtórkę i jak to mawiał Tomasz H. “to są te detale” https://youtu.be/zKSP-LMkFSk?t=118 Pewnie jakiejś milisekundy zabrakło, żeby Butler wypadł na aut zanim uratował piłkę.

    Lubię to: 27
  3. Lubię oba teamy i ciężko mi jednoznacznie kibicować jednemu lub drugiemu, ale zachowanie Tatuma na boisku wkurza mnie strasznie. Chłopak chyba się zakopał we własnej głowie i podejrzewam, że w tej serii z niej nie wyjdzie. W takiej sytuacji Go Heat!

    Lubię to: 9
    • Tatum jest x-faktorem w tej serii. Na razie i w końcówkach i przy obronie strefowej nie istnieje. Potrafi z łatwością rzucać trójki sprzed obrońcy i step-backi, a nie rzuca ich mając znacznie więcej miejsca w strefie. Taktyka obrana przez Heat dobrze go ogranicza. Pytanie czy Stevens jest w stanie stworzyć mu lepsze pozycje i zmusić do bardziej agresywnej gry. Wg mnie to nie Smart i Brown a Tatum powinien być na grzybie w tej strefie i ściągać na siebie obrońców przy drive’ ach lub jeśli obrona nie zdąży- rzucać, bo robi to najlepiej w drużynie. Jeśli dobrze pamiętam Tatum ani razu nie poszedł na “grzyba”, a ta strefa zniszczyła Boston, który zupełnie nie potrafił jej rozbić.

      Lubię to: 3
  4. Tutaj wychodzi morderczy siedmiomeczowy bój z mistrzami. Wyglada na to ze bostonowi starcza sił tylko na jrdna polowe. W drugiej wypoczęci Jest maja zwyczajnie więcej energii

    Lubię to: 7
    • Do tego cały czas grają większe minuty niż starterzy Heat (a na pewno trio Brown, Tatum i Smart). Mam wrażenie, że przez to nie mają momentu, żeby zresetować się na chwilę chociaż w trakcie gry i spojrzeć z innej perspektywy co gra dobrze, a co nie. Ehh…

      Lubię to: 5
  5. Pięknie się te mecze ogląda. Ciała latają po całym parkiecie, za każdą piłką, tempo, walka, emocje.W 2 kwarcie Heat dochodzili do pozycji i pudłowali wszystko z każdej odległości, a Bostonowi wpadało, stąd różnica przed przerwą. Bam, Goran, Jimmy… powtórka z Pistons 2004 już za rogiem? Albo finały Heat Nuggets i najniższa oglądalność w historii.

    Lubię to: 17
    • Ale dlaczego najniższa oglądalność? Dwie drużyny, które wyczyniają na parkiecie cuda, zostawiają krew i pot, a do tego grają przy tym super dla oka. Bez względu z resztą kto pójdzie dalej, są poważne szanse na naprawdę kozak finały w tym roku.

      Lubię to: 17
      • Ja chciałbym taki finał. Ale on nie jest dla casualowego oglądacza sportu. Tak to już jest. Poziom sportowy nie ma tu nic do rzeczy. Gwiazdy i marki klubów się liczą.

        Finał Lakers Boston przyciągnie wiele więcej osób przed tv niż ten. Tak jak finał ligi mistrzów Barcelona Manchester United przyciągnie więcej ludzi niż Villareal Borussia.

        W przypadku tegorocznej nba najważniejsze jest, żeby w finale był Lebron. W drugiej kolejności, żeby spotkał się z Bostonem

        Lubię to: 11
        • Punkt widzenia rozumiem, ale chętnie obejrzalbym dane, ilu było widzów przy konkretnych finalach. Skoro ktoś interesuje się NBA, to i tak będzie ogladał, pomijajac to, że dostałyby się naprawdę świetnie grające drużyny. Pytanie ilu jest tych ludzi, którzy mają w nosie NBA cały sezon, ale finały obejrzą bo Boston vs LeBron?

          Lubię to: 2
        • Nie zgodzę się.NBA na całym świecie nie oglądają “casualowi”,jak to napisałeś, kibice sportu.Tacy oglądają piłkę,skoki itp.(aby było jasne-nic nie mam do tych i innych dyscyplin,nic nie wartościuję).NBA oglądają kibice koszykówki,często tak jak na przykład ja sam od 30 lat.Przypadkowy kibic,jestem tego pewien,nie usiądzie do basketu ot tak z dolotu,z nudów czy dlatego że nie ma co robić akurat dziś wieczorem.
          Oczywiste jest że Liga się slini na fina LA-Boston.Wiadomo o co chodzi-kolejny rozdział wielkiej rywalizacji,powrót do klasyki itp.(pomijam już fakt że moim zdaniem zdecydowanymi faworytami byliby Lakers i obawiam się dość płaskiej rywalizacji w takim finale).
          Do czego zmierzam-ewentualny Finał Denver-Miami przy historii która piszą w tych PO obydwa zespoły kibice docenią,jestem pewien.I wcale nie sądzę że oglądalność takiego zestawienia musi być mniejsza niż np. LA-Boston.Czego oczywiście nigdy dokładnie nie zweryfikujemy.Wszystko co powyżej to oczywiście subiektywna opinia a w Finale Lakers wygrają z Heat,więc te domorosłe rozważania można o kant dupy rozbić:-)

          Lubię to: 3
          • Z polskiej perspektywy pewnie wygląda to tak jak napisałeś, nie ma za wielu casualowych kibiców. Jednak główny target to raczej wciąż Ameryka, gdzie casualowy oglądacz TV, który pewnie właczyłby wieczorem Lakers – Celtics, może wybrać jakiś late-night talk-show zamiast oglądania finału z udziałem duetu jakiegoś Kanadyjczyka z Serbem. :)

            Lubię to: 14
          • To jest proste jak budowa cepa, Los Angeles to gigantyczny fan base, dodaj do tego gigantyczny fan base samego Lebrona i masz więcej osób przed tv z powodu LAL w finale niż łącznie kibiców Denver i Miami.

            Lubię to: 10
          • Oczywiście że nba ogląda masa casuali. Nie mówię o Polsce, bo u nas basket to sport niszowy. W samym USA jest masa widzów, którzy włączają się dopiero na finały – kosza, baseballa, footballu, hokeja czy ligi mistrzów. Wystarczy popatrzeć sobie na słupki oglądalności z lat ubiegłych żeby zobaczyć o co chodzi. Finał sprzed roku, w którym grali opatrzeni Warriors i zagraniczni Raptors był najgorszy pod względem oglądalności od 2009 roku (ludzie włączyli się dopiero na 2 ostatnie mecze, żeby zobaczyć niespodziankę). W ostatnich 20 latach najgorszą oglądalność miały finały z San Antonio (z malutkimi Cavs i raczkującym Lebronem i z Nets). O oglądalności decydują ostatecznie przeciętni kibice sportu (sportu, nie samego nba)

            Lubię to: 10
  6. Macieju, czy moglibyśmy się doczekać jakiegoś artu, z Twoimi przemyśleniami, na temat rzekomego kłamstwa co do tego, że Larry był na poziomie Magica?

    Promujesz ten tejk ostatnio, a jest on zaiste uderzający w jeden z fundamentów “naszej” ligi.

    Wszystkie znaki na niebie, ziemi, parkiecie i Basketball Reference, wskazują, że nie było w historii tak wyrównanego duetu graczy, którzy przez +/- prawie całą dekadę tak zdominowali ligę, ścierali się z sobą w Finałach, będąc fillarami, i mentalnymi liderami swoich zespołów.
    Do tego, wraz ze statami, i ich niewątpliwie unikatowymi charakterami, poszły pierścienie i niekwestionowany przez prawie cztery dekady szacun na mieście.

    Co skłoniło Cię do chęci obalania tej ogólnie akceptowanej tezy.

    Myślę, że wielu subskrybentów 6G, podziela moją ciekawość.

    Lubię to: 6