Flesz: Finały 2011 Revisited (cz. 2 i 3). Mike vs LeBron, mój ostateczny take

14
fot. newspix.pl

Miałem to wrzucić w czwartek, musiałem jednak nagle wyjechać, więc przeskoczymy szybciej przez usprawnienia i punkty zwrotne Finałów 2011 i przejdziemy do mojej opinii na temat dyskusji “Mike vs LeBron”, która oczywiście sprawi, że świat już nigdy nie będzie taki sam.

Jeżeli nie przeczytałeś pierwszej części, pogubisz się w drugiej i trzeciej, więc zachęcam. To dużo krótsze czytadło, niż tekst poniżej.

W każdym z czterech meczów 2-do-5 Finałów 2011 jest moment, w którym Miami Heat prowadzą, w którym schodzą na ławkę i już widzą trofeum Larry’ego O’Briena. Po latach, znając już wynik widać jak jest to złudne, bo dopiero w czwartych kwartach wychodzi to, jaką drużyną Miami Heat 2011′ naprawdę są. Kręgosłup i charakter drużyn koszykówki wychodzi w ostatnich minutach meczów.

Punkt zwrotny

Po stronie Mavericks te finały mają bardzo dużo bohaterów. Weźmy na przykład DeShawna Stevensona – rywala LeBrona z czasów pamiętnych serii Wizards z Cavaliers – który rozpoczyna w pierwszej piątce mecze nr 1 i 2, żeby w czwartym meczu wejść z ławki. Ale kiedy pojawia się na boisku – gdy Heat prowadzą 2-1 w serii i wydają się mieć (złudną) kontrolę na początku meczu nr 4 – Stevenson trafia w drugiej kwarcie wszystkie trzy swoje trójki; trójki, które utrzymują Mavericks w grze i prawdopodobnie w całych Finałach.

Punktem zwrotnym całej serii jest właśnie ta zmiana w pierwszej piątce Mavericks. Dochodzi do niej w połowie meczu nr 3 (1-1, 47:42 Heat) – Stevenson zostaje zastąpiony przez J.J’a Bareę.

Jest to pierwszy z bardzo subtelnych ruchów Ricka Carlisle’a, które zmieniają losy całej serii, w której Dirk Nowitzki trafi tylko 24 z 64 rzutów w trzech ostatnich meczach – wszystkich wygranych przez Mavericks. Do drugiej połowy meczu nr 3 Heat (Bibby, Wade, LeBron) mogą w obronie spokojnie matchupować się z Mavericks (Kidd, Stevenson, Marion), ponieważ jak widzisz już po nazwiskach w nawiasie Mavericks, Miami może schować w obronie ograniczonego do rzucania za trzy 33-letniego Mike’a Bibby’ego. Kiedy do piątki wchodzi Barea, kryje go Bibby, który wcześniej nie umiera w kryciu pasywnie już grającego 38-letniego Kidda.

Barea wprowadza do ataku Mavericks świeżość, element dodatkowego playmakingu na obwodzie – w gruncie rzeczy w ataku pozycyjnym ma piłkę w rękach częściej niż Kidd – i już w pierwszych akcjach widać jaki jest plan: Bibby musi kryć pick-and-rolle. I ma z tym problem. Nagle trzeba mu pomagać i otwiera się miejsce dla innych.

W Finałach zabraknie szybkiej reakcji niedoświadczonego jeszcze Erika Spoelstry, który mógł na Bareę przesunąć Dwyane’a Wade’a i pozwolić Bibby’emu kryć dalej Kidda. A Mario Chalmers? Mario Chalmers popełnia w tych Finałach dwa najgorsze błędy w rotacjach defensywnych i choć ma dobre momenty, gdy trafia za trzy, to gra nieodpowiedzialnie w ataku. Z obrazka widać to jak James i Wade próbują go uspokajać i utrzymać w ryzach tego trochę jeźdźca bez głowy.

Usprawnienia Dallas

Barea pomaga atakowi Mavericks znaleźć przestrzeń pośród dominującego w obronie atletyzmu Heat, ale nie mniej ważne usprawnienie ma miejsce w obronie. Jest to bardzo popularne usprawnienie nadania wzrostu na gracza penetrującego. W tym wypadku jest to przesunięcie Shawna Mariona na Wade’a – 13/20 FG, 8/12 FTA 36 PKT w meczu nr 2 – które pomaga ograniczyć dominację Wade’a w:

a) zbiórkach w ataku

b) w grze post-up na Kiddzie (absolutną)

c) także całą grę floaterami – dzięki oczywiście wzrostowi i zasięgowi ramion.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

33

KOMENTARZE

  1. Yep.

    Jedna uwaga: nie lubie tych fantazji nt Kobego i MJa, ze jakby trzeba bylo to by robili po 19 asyst w meczu/25 zbiorek/walili troje na 55% skutecznosci.

    Nie, nie robili tego. Nie robili bo nie umieli. Jordan raz trafil 6(?) trojek ptb i co? Stwierdzil, ze to za latwe?
    Kobe tez uznal, ze trojki rzucaja looserzy?

    Jedynym gosciem, ktory od bricka doszedl do przyzwoitych procentow jest LBJ(jeszcze Kawhi?)

    Treneiros im bronili? :D

    Lubię to: 5
    • Nie zachęcali :) Teraz to, że 3 > 2 jest dla nas oczywiste, wtedy był kosz > brak kosza.

      Dla mnie najbardziej imponującym przykładem naprawy rzutu jest Kidd.

      Lubię to: 12
    • Lebron w 2 sezonie:
      1.4/3.9 35% 3P
      w 3 sezonie:
      1.6/4.8 33,5% 3P
      w 16 sezonie:
      2.0/5.9 33,9% 3P
      w 17 sezonie
      2.2/6.4 34,9% 3P

      Faktycznie od bricka do przyzwoitych procentów (można prześledzić każdy sezon po kolei). Podobnie w FT%. Kolejny mit, jakoby Lebron się jakoś poprawił w rzucaniu za 3 na przestrzeni kariery. Kosmetyka.
      Jak chcesz zobaczyć jak wygląda praca nad rzutem i widoczne efekty to sprawdź Blake Griffina albo Brooka Lopeza.

      Lubię to: 27
      • Można też przytoczyć np.
        – 39% za 3 w 9 sezonie
        – 41% (!) w 10
        – 38% w 11
        – 36% w 14
        – 37% w 15

        Ale po co, skoro lepiej wyciągnąć 16 (!) i 17 (!) sezon, gdy miał 34 i 35 lat, żeby pokazać, że na starość jednak nie stał się kolejnym wcieleniem Raya Allena, nie?

        Można też przytoczyć np.
        – 29% w 1 sezonie
        – 34% w 3
        – 32% w 4
        – 32% w 5
        – 34% w 6
        – 33% w 7
        – 33% w 8

        Wiesz – żeby pokazać jak słabo rzucał wcześniej. Ale ponownie – po co, skoro można podać fluke 35% z drugiego sezonu jako base-line mimo że jego średnia z pierwszych 8 lat nie wynosiła nawet 33%, nie?

        Jedyne w czym miałeś rację to, że faktycznie – można prześledzić każdy sezon po kolei.

        Lubię to: 24
        • W 9 sezonie rzucał 36%, nie 39%, więc to pierwsze kłamstwo.
          Flukiem można nazwać 41% i 38%, dlatego się na nie powołujesz, bo to jedyne lata (nieprzypadkowo w Miami) gdy tak rzucał. Jak ktoś 10 sezonów rzuca 33-35%, a 2 sezony 39-40% to co jest normą?. I jeszcze desperackie przywoływanie sezonu rookie.

          Manipuluąc cyferkami podałeś tylko %, nie podałeś liczby prób. I tak w przywołanych u Ciebie sezonach 38% i 41% oddawał 2.4 i 3.3 próby za 3. Najmniej w karierze, mniej niż w rookie sezonie. Tego już nie podałeś, bo nie pasowało? I jeszcze na bezczela wycięcie 31% sezonu numer 13.

          Powołałem się też na 2 ostatnie sezony, bo to jedyne sezony w których trafia powyżej 2 trójek na mecz. No i podobno teraz jest w życiowej formie? Więc znowu, to jest ta poprawa? Całą karierę trafiać po 1.4 do 1.8 trójki na mecz, pamiętając jak się czasy zmieniły? Rzeczywiście znakomita poprawa 0.5 więcej na mecz niż w pierwszych sezonach, podobnie jak wejście z 33% do 35%.

          Lubię to: 14
          • “Kłamstwo”. Mocne słowo, co ty ksiądz jesteś czy etyk?
            https://i.postimg.cc/85ZDPj36/Clipboard03.jpg

            Weź sobie człowieku policz, który to 9 sezon, bo widzę, że nawet to Cie przerosło.

            Wiesz na czym polega analiza statystyczna? Słyszałeś kiedyś o p-value, p-trend, przedziałach ufności itd.? Nie wydaje mi się. Te wszystkie cyferki to tylko cyferki i nie mają ŻADNEJ wartości dopóki ktoś nie podda tego rzeczowej analizie statystycznej. To nie TY decydujesz czy 1 punkt procentowy różnicy JEST ISTOTNY STATYSTYCZNIE tylko statystyka. I dopóki ktoś tego nie zrobi to tylko łyse cyferki, które nic nie znaczą.

            Lebron miał średnią 32.9% (na 4.2 rzutu) z pierwszych 8 sezonów i 36.2% (na 4.0 rzutu) z 7 następnych sezonów (27-33 lata, na ogół nazywamy ten okres “prime”). To serio nie jest takie trudne do zrozumienia. EOD

            Lubię to: 5
  2. Szanuję za tekst, mimo, że nie zgadzam się z jego konkluzją. Tak, LeBron jest bardziej all-around, może nawet lepszym zawodnikiem gdybyśmy to liczyli ratingiem a la NBA 2k, ale niekoniecznie to znaczy, że jest “the greatest”. W mojej ocenie nie.
    Nie wiemy tak naprawdę jakby Jordan grał w innym setupie. Ale grał z innym, całkiem niezłym, point forwardem i rola Jordana była inna. Ciężko zatem mieć do niego pretensje, że nie grał jak LeBron. Nawet jeśli piszesz “podał raz do Kerra” italiciem, to jednak jest to trochę przekłamanie kiedy mówisz o gościu, który w serii finałowej miał ponad 11 asyst na mecz.

    Lubię to: 19
  3. Bardzo dobry tekst. Dowiedziałem się z niego, ze Lebron jest lepszy ponieważ jest:
    – zdecydowanie większy
    – bardziej atletyczny
    – silniejszy
    – szybszy (to akurat nieprawda i jest to rzecz sprawdzalna)
    – lepszym podającym
    – Mo Williams błagał go o pozostanie w Cavs, bo fajnie się z nim gra i po latach można razem pić piwo
    – jego styl liderowania daje gwarancję miłości do gry razem

    Dowiedzieliśmy się też, że Lebron daje innym graczom możliwość bycia przedłużeniem jego wielkości. Ciekawe, szkoda, że autor nie pokusił się np. o wypisanie drużyn Lebrona, które były lepsze niż suma talentu w nich zgromadzona od czasu przejścia do Miami. Albo chociaż gwiazdy, które grając z Lebronem były lepsze niż grając bez niego.

    Lubię to: 16
  4. Przecież Maciek napisał że LeBron jest numerem 2 w historii i On się z tym zgadza :)
    Chociaż powinien być nr 3, drugi jest Magic.
    I dla fanów LeBron’a, On wciąż może nie tylko przeskoczyć Earvin’a, ale i Mike’a, niech tylko zdobędzie te cholerne brakujące pierścionki.

    Lubię to: 3