Między Rondem a Palmą (881): Zdrowy zdrowego nie zarazi

16
fot. Oskar Pilch

Dziś w Palmie rozmawiamy o The Last Dance, o naszej Grze Draftowej i o tym w jaki sposób dokończyć sezon 2019/10.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

42

KOMENTARZE

  1. A co do gorszego O’Neal’a. Dla niewprawnego oka (niezajmującego się zawodowo w żaden sposób koszykówką), to on w szczycie swojego prajmu ocierał się o top 5 ligi, a na pewno był w top 10 (w 2003/04 nie był w All-NBA 1st team tylko dlatego, że pozycja PF była wtedy piekielnie mocna – MVP Garnett i drugi w głosowaniu Duncan).

    Choć mogę mieć pewien bias, związany z lubieniem tej “Bad Boys” Indiany, to i tak wydaje się być niezłym grajkiem jak na końcówkę 3 rundy draftu.

    PS. Co do braku shootingu, to mówi to zespół, który ma w składzie Ziona i Bena Simonsa. :D

    Lubię to: 18
  2. Miałem to napisać trochę wcześniej ale się nie złożyło.
    Taka tam moja osobista ciekawostka w kontekście Last Dance.
    Nigdy o tym nie wspominałem na tej stronie.
    Opisana sytuacja miała miejsce naprawdę, użyte nazwiska są prawdziwe, przytoczone słowa również. A co tam :)

    W lutym 1995 roku trzydziestokilkuletni Dominik Pietraszewski aka Dom Peters,
    syn kuzyna mojego ojca, przyleciał z Chicago do Polski pozamykać rodzinne sprawy spadkowe.
    Nikt z moich najbliższych dokładnie nie wiedział czym się zajmuje za wielką wodą.
    Po cichu mówiło się o jakichś lewych biznesach i pracy przy zakładach bukmacherskich.
    Podobno robił karierę “w branży”. Rodzina powitała go raczej chłodno.

    Tak się złożyło, że podczas jego pobytu urządzałem swoją osiemnastkę.
    Impreza był spora, edycja dla znajomych, w wynajętej dużej sali.
    Dominik nie był zaproszony, mimo to się zjawił. Nie miał żalu, ewidentnie chciał odnowić rodzinne więzi.
    Złożył mi życzenia i wepchnął do kieszeni marynarki dwa nowiutkie zielone banknoty.
    „Jeden przepuść, drugi schowaj.” Pamiętam te słowa do dzisiaj.
    Podczas imprezy straciłem go z oczu. W pewnym momencie wyszedłem na zewnątrz
    żeby ochłonąć. Było dosyć mroźno.
    Dominik siedział na ławce przed salą w samej koszuli i kończył palić papierosa.
    Widać było że jest lekko wstawiony.
    Tego co mi wtedy powiedział długo nie rozumiałem albo wydaje się nie rozumiałem właściwie ale z jakiegoś powodu, pomimo upływu ćwierć wieku, zapamiętałem dobrze chyba prawie każde słowo tej rozmowy.
    – Podobno interesujesz się koszykówką, oglądasz NBA?
    – Tak
    – Mam dla ciebie dobrą wiadomość: pozwolili Michaelowi wrócić.
    – ?
    – No wiesz, Jordan może już wrócić do Byków. Koniec kary. Postawiłem, że ogłosi to podczas weekendu gwiazd.
    – Ale jak to pozwolili wrócić? Kto?

    Pamiętam że kuzyn zaczął się trząść ze śmiechu tak bardzo, że prawie spadł z ławeczki.
    Weszliśmy do środka. Nie rozmawiałem z nim już tego wieczoru.
    Tak naprawdę nie zobaczyłem go już nigdy potem. Pamiętam, że następnego dnia w jego hotelu mieliśmy jeszcze oglądać razem mecz allstar z Phoenix ale rodzice nie pozwolili mi pójść.
    Nie przyleciał już do Polski, przynajmniej ja o tym nic nie wiem.
    Jakiś czas później doszły do nas wiadomości, że Dominik zniknął z ulic Chicago
    i podobno przeniósł swoje talenty do pewnego miasta na pustyni w Nevadzie.
    Ślad po nim zaginął.

    A Jordan?
    Dopiero 18 marca wysłał swój fax i 19 marca wszystkie światowe media przekazały
    słynne „I’m back”.

    Lubię to: 46
  3. Fajnie, że wróciliście!
    Dziwiła mnie ta Wasza nieobecność bo zdarzały się przecież Palmy poza koszykarskie gdzie był flow. Ale wiadomo, ciężko coś na siłę robić.
    Spodziewałem się też, że dużo więcej będzie o Grze Draftowej a temat dotykacie ledwo, ledwo w tych koronaPalmach. Jak widać, jest to na dzisiaj chyba jedyna rzecz, która “grzeje” czytelników, więc fajnie będzie jak mocniej wejdziecie w temat (przynajmniej taka jest moja opina – jednego z uczestników, nie wiem jak słuchacze nie grający). A z takich dyskusji o draftowanych zawodnikach mogą się też urodzić inne, fajne tematy.
    Pozdrawiam

    Lubię to: 11