Dniówka: “The Last Dance” próbuje tłumaczyć, że Jordan musiał być dupkiem

11
fot. Netflix/ESPN

Michaela rozbawiła wypowiedź Gary’ego Paytona o tym jak swoją defensywą męczył go, co odegrało kluczową rolę w przedłużeniu finałowej serii w 1996 o dwa dodatkowe mecze. Kiedy już skończył się śmiać, stwierdził, że co innego miał wtedy na myśli, sugerując,  że chciał rozegrać mecz numer 6, który odbył się w Dzień Ojca. Czy mamy rozumieć, że po prostu pozwolił Seattle SuperSonics wygrać te dwa spotkania, czy to przesadne czepianie się? Jordan uczcił pamięć swojego ojca sięgając po mistrzostwo i to trzeba było tu podkreślić. Poza tym nie mógł przyznać, że najlepszy obrońca NBA tamtego sezonu dobrze wykonał swoje zadanie i sprawił mu problemy. Przecież legenda mówi, że MJ był nie do zatrzymania.

W pierwszych trzech meczach Finałów zdobywał średnio 31 punktów przy skuteczności 46% z gry, potem te cyferki spadły do 23.7 i 36.7% kiedy Payton zaczął go pilnować. Ale ego Jordana nawet po latach nie pozwala mu docenić rywala, łatwiej go wyśmiać.

Oczywiście najgorzej w tej sytuacji wygląda George Karl, który nie chciał wystawić swojego najlepszego obrońcy na lidera Chicago Bulls, żeby Payton zachował więcej sił na atak i upierał się przy tym aż do rezultatu 0-3. Potwierdza się tylko, że Karl generalnie miał problem z ogarnięciem defensywy, nawet w swoich najlepszych latach. Karl miał też dać Jordanowi dodatkową motywację, gdy przed startem Finałów nie przywitał się z nim w restauracji. To była kolejna historia pokazująca jak Michael wszędzie szukał czegoś, co rozpali jego ogień rywalizacji, ale w tym przypadku wypadło to słabo, bo czy naprawdę coś takiego miało mieć znaczenie, gdy zaraz rozpoczynała się walka o tytuł? Nie wystarczyła mu sama chęć powrotu na tron?

Pamiętam jak wtedy kibicowałem Sonics. To był mój pierwszy pełen sezon śledzenia NBA, byłem załamany, że moi Orlando Magic zostali zniszczeni w czterech meczach i naiwnie wierzyłem, że Payton i Shawn Kemp mogą zatrzymać Bulls.


To była już przedostatnia część „The Last Dance” i nadal nie wydaje mi się, żebyśmy dowiedzieli się tu czegoś nowego o Jordanie. Reżyser zapowiadał, że odcinki 7 i 8 będą najlepsze, ponieważ był zszokowany, że MJ pozwolił, żeby to wszystko pokazali. Dużo ciekawsze byłoby jednak to, jakich materiałów Jordan nie chciał w serialu, bo to co w nim się znalazło to tylko kolejne elementy budowy jego pomnika. Siódmy odcinek jest co prawda o tym, że był dupkiem i tyranem dla swoich kolegów, że nieustannie gnębił Scotta Burrella, że uderzył Steve’a Kerra i sprawiał, że w szatni panował strach. Wszyscy otwarcie o tym mówią, a Jordan przyznaje, że mocno naciskał swoich kolegów, ale nie dowiadujemy się niczego nowego i nie oglądamy nic, co rzeczywiście mogłoby zszokować.

To wszystko jest natomiast bardzo ładnie opakowane, żeby przekonać nas, że zachowanie Michaela nie tylko miało sens, ale było wręcz konieczne. Robił to, bo tak bardzo zależało mu na zwyciężaniu. Chciał pomóc swoim kolegom, żeby byli lepsi i byli częścią tych zwycięstw. I teraz jego koledzy są mu za to wdzięczni, a przynajmniej w wypowiedziach, które słyszymy, nikt nie kwestionuje jego metod liderowania. Był kutasem, baliśmy się go, ale miał rację i właśnie tak powinniśmy być traktowani – taki dostajemy przekaz. Jordan robił to dla ich dobra. Przygotowywał ich na trudne momenty walki na parkiecie i oglądamy jak dzięki temu Burrell był gotowy na playoffy. Eksplodował na 23 punkty w meczu pierwszej rundy. Nie dowiadujemy się już jednak, że to był tylko jednorazowy wystrzał i w pozostałych 20 playoffowych spotkaniach uzbierał w sumie 57 punktów.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

58

KOMENTARZE

  1. “Jego liderowanie broni się mistrzowskimi tytułami, ale próba wmawiania nam, że nie można było inaczej jest już mocnym przegięciem. Chicago Bulls zdobyli sześć mistrzowskich tytułów bo Jordan był najlepszym zawodnikiem, miał u boku tak rewelacyjnego partnera jak Scottie Pippen, dobrze dobrany skład i wybitnego trenera. Nie dlatego, że gnębił swoich kolegów. Z serialu natomiast można by wyciągnąć wniosek, że trzeba być liderem-tyranem, żeby wygrywać, dlatego zachowanie Jordana jest w pełni usprawiedliwione…”

    <3 Bardzo się cieszę, że to napisałeś.

    Lubię to: 41
  2. Jordan zrobił Larry’ego Sandersa zanim to było modne, to trzeba mu oddać!

    Kukoc rzuca game-winnery w play-offach, kto by się spodziewał, nie zapowiadał się na takiego zawodnika!

    Gdyby nie strajk zawodników, to Jordan zostałby GOATem w dwóch dyscyplinach!

    Wspaniale poprowadzony scenariusz z rewanżem Jordana w GAME2 z Orlando w 95′, to był wielki powrót!

    Czy kłopoty kondycyjne Jordana spowodowane były zbyt częstym paleniem cygar?

    Czekam aż Pani ze sklepu spożywczego sprzedająca Jordanowi bułki, spojrzy się na niego krzywo i ten uzna to za coś osobistego. Wtedy Hornets sięgną po tytuł!

    Jeszcze dwa odcinki!

    Lubię to: 19
  3. Oglądając ostatnie odcinki mocno zwróciłem uwagę na to jak bardzo pozytywnie koledzy zawodnicy Bulls wypowiadali się o pierwszym sezonie bez MJa. Wszyscy chwalili chemię w drużynie, sposób liderowania Pippena, sposób gry.

    Oczywiście w PO odpadli z bardzo mocnymi Knicks po 7 meczach, ale zastanawiam się, czy gdyby zamiast Jordana (którego przecież nie mieli jak zastąpić, kiedy ten w październiku ogłosił zakończenie kariery) mieli w swoim składzie innego SG na poziomie All NBA obok Pippena np. Drexlera który według Jordana nie zasługiwał nawet na porównanie do majestatu MJ, czy nawet jeszcze kogoś z niższej półki np. Mitcha Richmmonda, to czy Ci Bulls naprawdę byli by dużo słabsi niż w ostatnich 3 latach? Czy serio bez Jordana tak dużo im brakowało żeby być faworytem do mistrzostwa?

    Ten dokument opowiada o Bulls, jakby Phil Jackson był jakimś pionkiem, Scottie tylko grajkiem który bez Jordana nie grałby pewnie na poziomie All NBA, system trójkątów wgl nie był czymś na tamte czasy nowatorskim i każda drużyna potrafiła to kryć, a wszystkie tytuły Bulls to były zasługa tylko i wyłącznie wyjątkowości Jordana.

    I to tłumaczenie na siłę, że JORDAN TAKI MUSIAŁ BYĆ I TO JEDYNY MOŻLIWY SPOSÓB NA BYCIE LIDEREM. Naprawdę ciężko się to ogląda.

    Lubię to: 33
  4. Mam wrażenie, że w Last Dance Jordan chciał odpowiedzieć na zarzuty które wokół niego narosły. Robi to jednak w sposób tak nieudolny, że te wszystkie kontrowersje wybrzmiewają mocniej niż jego odpowiedzi. No chyba, że chciał zrobić serial w którym wychodzi na dupka :p

    Lubię to: 13
  5. Starotestamentowy Bóg Majkel Dżordan rządził całą NBA. Ktoś kichnął, ktoś inny nie powiedział dzień dobry, ktoś inny powiedział, ale nie tak jakby sobie Pan Bóg Jordan życzył.

    Och jakże wszyscy musieli pożałować swoich słów i czynów! Każdego z nich Bóg Majkel ukarał, już do przerwy rzucił rywalom 500 punktów! Koledzy z zespołu przytakiwali z uśmiechem – taki właśnie jest Majkel – obudziliście w nim ogień, który strawi teraz wasze domy, serca i dusze! Niechaj spadnie Gniew Boży! Rozjuszony Majkel raz po raz rzuca nad przeciwnikiem! Kolejny mecz, kolejne 876 punktów! Kolejny rywal ZGNIECIONY! WDEPTANY w ziemię jak PLUSKWA, niegodna się znaleźć pod podeszwą butów Majkela! Butów marki AIR JORDAN!

    Podpisał piłkę choremu chłopcu przed telewizyjnymi kamerami! A mógł zabić! Majkel I Łaskawy! Bóg na którego nie zasłużyliśmy! Nie umarł na Krzyżu! On zrobił coś więcej, przestał grać w baseball i wrócił do NBA, żeby nas wybawić!

    Lubię to: 11
  6. Ale co ma piernik do wiatraka? Czy śp Steve Jobs był dla swoich ludzi jeszcze większym dupkiem? Czy przez to stracił miano jednego z największych wizjonerów? Tak jest tutaj. Czysto koszykarsko Jordan nie ma sobie równych, a że przy tym był dupkiem? I co z tego? Może gdyby Lebron był taki miałby dziś 10 mistrzostw bo czysto umiejętnościami miał to w zasięgu. Ale wolał się otaczać T. Thompsonem. I to jest sedno.

    Lubię to: 4