Wielka noc Brandona Roy’a

5
fot. AP Photo

Jeszcze nieco ponad miesiąc temu patrząc na kalendarz zastanawiałem się jak bardzo będę musiał kombinować, żeby pogodzić Święta z pracą. Najgorzej jest kiedy Wielkanoc wypada w czasie playoffów, ale w tym roku też zapowiadało się spore wyzwanie, bo to miał być ostatni weekend sezonu zasadniczego, więc nie można było planować wolnych dni, gdy potencjalnie mogło być nadal jeszcze kilka bardzo ciekawych historii i ważnych rozstrzygnięć… Chciałbym teraz mieć ten problem.

Już nie pamiętam kiedy ostatnio nie oglądałem żadnego meczu przed wielkanocnym śniadaniem. Pamiętam natomiast bardzo dobrze jeden mecz, który od razu przychodzi mi na myśl, kiedy mówimy o Wielkanocy i NBA. Mecz pierwszej rundy playoffów 2011, rozegrany w nocy z sobotę na niedzielę, więc oglądałem go w świąteczny poranek i idealnie pasował właśnie do tego czasu, ponieważ to było jak koszykarskie zmartwychwstanie.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułMistrzostwo NBA zdobył klub z Turcji
Następny artykułMiędzy Rondem a Palmą (872): Radzi Juciowi

5 KOMENTARZE

  1. Pamiętam ten mecz, jakby był wczoraj. Stopniowy comeback Portland, ale kiedy Terry trafił trójkę chyba na 80-70 sądziłem, że jest już definitywnie pozamiatane. Myliłem się, oj myliłem.. Niezapomniana, magiczna końcówka. Dzięki za przypomnienie!

    Lubię to: 0
  2. Ilekrcć wracam do tego momentu uświadamiam sobie, że pośród moich nielicznych koszykarskich życzeń niewiele było więcej niż zdrowe kolana dla tego człowieka. Umiejętności i charakter, przede wszystkim charakter, już miał…

    Lubię to: 6