Kosze na Drzewach: Styl Wschodni

1
fot. RMY Auctions

Szybkość, zwinność, kozioł i podanie to cztery fundamenty, na których opierała się gra wywodzących się ze środkowego Manhattanu Original Celtics. Jedno czego w równie szalonych latach 20-tych poprzedniego wieku brakowało to rzut z daleka – nawet rzut z półdystansu – chociaż postrzegany wtedy za hamulcowego zmian w przepisach James Naismith sugerował nagradzanie rzutów z daleka czterema punktami.

Pierwsze lata koszykówki granej w Kansas, w Chicago, a przede wszystkim na bardziej zindustrializowanym wschodnim wybrzeżu Stanów były brutalnym sportem, punktów było w nim jak na lekarstwo, a zdecydowana większość pochodziła z linii rzutów wolnych. Zdarzały się mecze i takie, w których najlepszy strzelec zwycięzcy meczu np. 25 do 19, zdobywał wszystkie punkty swojej drużyny i wszystkie punkty pochodziły z linii wolnych, dopóki jeszcze to jeden gracz był oddelegowany do rzucania wszystkich rzutów za jeden. Głównym celem było oczywiście zdobycie w akcji dwóch punktów i zdobywano je niemal tylko i wyłącznie spod kosza – i to dosłownie “spod”, bo średnia wzrostu drużyn rzadko jeszcze przekraczała 183 cm, jedynym dwumetrowcem przez trzy pierwsze dekady poprzedniego wieku był Frank “Stretch” Meehan, do tego zawodnicy nie odrywali się od ziemi, w obawie, że podetnie ich cały ten podkoszowy tłok wokół nich.

Celem większości koszykarskich strategii było więc doprowadzenie zawodnika pod kosz i podanie mu tam piłki. Nie było jeszcze mowy o penetracjach – nie pozwalały na to bardzo fizyczna obrona każdy swego i brak umiejętności rzutowych graczy – więc szybko poszczególni zawodnicy zaczęli naturalnie strefować w obronie. Były nawet teamy, które uciekały się do trików takich, jak ustawianie pięciu zawodników obok siebie pod obręczą. Odpowiedź na to koszykarskie błoto nadeszła z Nowego Jorku, ale nie z “Nowego Jorku” miasta, tylko ze stanu, który całe życie nam się z miastem myli.

Na trop rozwoju koszykarskiej strategii łatwo dostać się idąc wprost od pnia drzewa Jamesa Naismitha gałęzią Forresta “Phoga” Allena (i drugą niesamowicie interesującą gałęzią, która wprowadza do gry trenerów afroamerykańskich). Naismith trenował 21-letniego Allena przez jeden sezon 1906/07 na uczelni Kansas, aby już w następnym sezonie, po rezygnacji ojca koszykówki (bilans 55-60 jako trener KU), Allen został grającym trenerem Jayhawks. Obaj pracowali potem obok siebie przez blisko czterdzieści lat – Naismith w różnych funkcjach dydaktycznych niezwiązanych stricte z koszykówką, Allen przede wszystkim jako trener. I choć to Allen w 1936 roku zorganizował ogólnonarodową zbiórkę pieniędzy pochodzących z biletów, by opłacić wyjazd Naismitha na Igrzyska Olimpijskie w 1936 roku i aby ten mógł zobaczyć wymyślony przez siebie sport na piaszczystym boisku w krajobrazie złowrogich swastyk (Hitler nie był fanem koszykówki i sportu ogólnie, dopóki nie zaraził się lekkoatletyką, żeby potem …oglądać jak czarnoskóry Jesse Owens zdobywa w Berlinie cztery złote medale), to Naismith wcale nie był mentorem Allena, ani sam Allen nie chciał, żeby tak było.

O ile Naismith próbował utrzymać koszykówkę jako ideę amatorskiego współzawodnictwa uprawianego dla rozwoju kondycji fizycznej i zabawy, już pięć lat po wymyśleniu sportu ludzie zaczęli zarabiać na koszykówce pieniądze. “Phog” Allen nie był temu przeciwny, co więcej to Uniwersytet Kansas stał się jednym z pierwszych, które swoim studentom zaczęły sprzedawać bilety na mecze.

“Nie stanowi to żadnego sekretu że mój dziadek i Phog Allen mieli odmienne zdania na wiele spraw. Jednak mimo tych różnic, darzyli się nawzajem szacunkiem i potrafili współpracować. Niezgoda pomiędzy nimi dotyczyły kwestii filozoficznych, nigdy osobistych” – wnuczka Naismitha, Hellen Dodd Carpenter (Rob Rains “James Naismith The Man Who Invented Basketball”, 2009).

Ta pierwsza gałąź jest ogromna – “Ojciec Koszykówki” i “Ojciec Koszykarskiej Trenerki” – ale koszykówka bardzo szybko trafiła na nie zawsze wybrukowane jeszcze ulice miast industrialnego Midwestu (grana była m.in. przez polską ekipę imigrantów Detroit Pulaskis) i wschodniego wybrzeża, które uginały się pod napływem głównie żydowskich, irlandzkich, niemieckich – ale też i polskich, włoskich, czeskich czy rosyjskich – imigrantów.

Finansowy sukces koszykówka najszybciej odniosła w regionie Nowego Jorku i Filadelfii, gdzie w czasach powojennego prosperity doczekała się nawet metalowych krat, które otaczały parkiet i sprawiały, że gra była szybsza (piłka nie wychodziła na aut), ale i przez to zdecydowanie bardziej brutalna niż typował Naismith.

Naismith był adwokatem subtelności i techniki jako czynników, które miały spopularyzować koszykówkę, a samo uprawianie sportu miało zachować “chrześcijański kręgosłup moralny wobec zmieniającego się wtedy otoczenia”. Koszykówka szybko jednak porzuciła teorie mistrza i zaczęła żyć własnym życiem. Już dwadzieścia lat po wymyśleniu jej przez Naismitha zawodem stało się bycie profesjonalnym koszykarzem, który potrafił na raz grać nawet w 5 drużynach i 5 różnych ligach, w dodatku robić to po siedem dni w tygodniu, podróżując pociągami między Nową Anglią a południem Filadelfii.

Do czasu wyłonienia się w latach 20-tych “Oryginalnych” Celtics w grze chodziło głównie o siłę fizyczną, ciągłe kombinowanie przy przepisach i o to w jaki sposób ma być sędziowana. Wtedy James Furey zrobił to, co jeszcze wielu dorobkiewiczów zrobi przez kolejne sto lat po nim: wyrzucił ogromne pieniądze na najlepszych koszykarzy; pieniądze, które zniechęcały ich do gry na raz w innych ligach. Promotor sportu w Nowym Jorku stworzył zespół z Irlandczyków, Żydów i Niemców, który w latach 20-tych uczynił z koszykówki pierwszą wersję sportu przypominającego to w jaki sposób uprawiany jest obecnie.

Nie szukając daleko podobnych przykładów możesz sięgnąć do Denver Nuggets z Nikolą Jokicem i obcinającymi się wokół niego obwodowymi, albo do tego co Dr. Jack Ramsay stworzył wokół Billa Waltona. Styl w jakim grali Celtics znany był z tego, że używał centra jako …centrum; jako gracza ustawionego tyłem do obręczy w promieniu trzech-pięciu metrów od niej, który otrzymywał podania i szybko pozbywał się piłki. W 1995 roku Harry Litwack, były trener uczelni Temple, który grał w latach 30-tych, opisał styl gry  z tamtych lat następująco:

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

29

KOMENTARZE

  1. Na pierwszy rzut oka będzie to zapewne wyglądało jak pospolite “portalowe kolesiostwo”, ale nie mogę nie docenić pracy włożonej w napisanie tego tekstu. Chrzanić to… Mamy lockdown, a to naprawdę kawał świetnego materiału.

    Podpisano, wielbiciel wszelkich prehistorii o piłce koszykowej :-)

    Lubię to: 3