Dniówka: Kryzys w Rockets i Celtics. Koniec marzeń Spurs o playoffach

9
fot. Peter Joneleit / Newspix.pl

To było nieuniknione i koronawirus staje się coraz gorętszym tematem w NBA. Wczoraj władze ligi przeprowadziły rozmowy z przedstawicielami sztabów medycznych wszystkich drużyn, a na środę zaplanowana jest telekonferencja właścicieli. Przede wszystkim będą dyskutować o możliwości rozgrywania meczów bez publiczności, co niestety trzeba wziąć pod uwagę, gdyby sytuacja w Stanach stała się poważniejsza. Zamknięte pomieszania z dużym skupiskiem ludzi to idealne warunki do rozprzestrzeniania się wirusa. Wydaje się jednak, że takie rozwiązanie będzie ostatecznością, bo nikt nie chce grać przy pustych trybunach, a drużyny nie chcą tracić pieniędzy z tego powodu. Pat Riley mówił wczoraj, że wątpi w taki scenariusz, ale liga musi się przygotować. Póki co, zamknięto szatnie dla mediów i zrobiły to wszystkie najważniejsze amerykańskie ligi, więc można się domyślać, że jeśli miałaby zapaść decyzja o zamknięciu stadionów dla kibiców, także zostanie to wprowadzone wszędzie.

Ale na razie nasza ulubiona liga gra normalnie, a dzisiaj przed nami wyjątkowo długa wtorkowa noc.

(42-21) Boston @ (39-25) Indiana 0:00

W NBA rzeczy potrafią bardzo szybko się zmieniać i oglądamy to właśnie w Bostonie, gdzie w ostatnim czasie nastroje mocno się zmieniły. Zaledwie dwa tygodnie temu Boston Celtics mieli na swoim koncie 14 zwycięstw w 17 kolejnych meczach i deptali po piętach Toronto Raptors w wyścigu o drugą pozycję w tabeli Wschodu. Teraz to drugie miejsce zaczyna im uciekać, ponieważ przegrali cztery z pięciu spotkań (3.5 meczu straty do Raptors). W dodatku były to bardzo bolesne porażki, bo za każdym razem przegrywali na własnym parkiecie i za każdym razem oddawali rywalom dwucyfrowe prowadzenie. Oddawali mecze, które mieli szanse wygrać.

Istotną rolę w tej kiepskiej serii odegrały kłopoty zdrowotne, bo Jaylen Brown opuści dzisiaj czwarte spotkanie z rzędu (może wrócić na czwartkową wizytę w Milwaukee), Gordon Hayward stracił dwa i pół meczu, Jaylen Tatum jeden, a Kemba Walker dopiero co wrócił i nadal jeszcze nie wygląda na zdrowego trafiając ledwie 32% rzutów z gry. Po raz kolejny widać jak ogromnym osłabieniem dla krótkiego składu Celtics jest nieobecność więcej niż jednego z ich kluczowych zawodników. Brad Stevens nie ma kim wypełnić tych minut.

Indiana Pacers mają znacznie szerszy skład, ale kumulacja kontuzji sprawiła, że Lance Stephenson może niedługo zaliczyć swój kolejny powrót do Indiany. Jeszcze niedawno, kiedy sezon ligi chińskiej został wstrzymany z powodu koronawirusa i Stephenson zaczął szukać możliwości powrotu do NBA, Pacers nie byli zainteresowani. Z ich głębią na obwodzie nie potrzebowali kolejnego guarda, ale teraz sytuacja się zmieniła, ponieważ pod dużym znakiem zapytania znalazły się dalsze występy Malcolma Brogdona, który naderwał mięsień lewego uda. Oznacza to kilka tygodni przerwy i nie wiadomo czy zdąży jeszcze wrócić, a przecież dopiero co na resztę sezonu stracili Jeremy’ego Lamba. Dlatego biorą teraz pod uwagę dodanie doświadczonego zawodnika, gdy młody Aaron Holiday został przesunięty do piątki, a do rotacji wszedł Edmond Sumner.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

14

KOMENTARZE

  1. Rockets to kolejny z wielu przykładów drużyny, która miała okazję zdobyć tytuł, była silna, były zwycięstwa, ale się nie udało i okienko się zamknęło. Z historii to chociażby młoda Oklahoma albo nawet Magic z Gortatem czy dawne Phoenix z MVP Nashem. Dodatkowo drużyna z Houston jako jedyna w historii ligi zawsze gra Game 7 u siebie.

    Lubię to: 20
  2. Świat stoi na głowie. Jesteśmy w tym momencie sezonu kiedy najnormalniejszą, najspokojniejszą sytuację ma drużyna LeBrona Jamesa i to w dodatku Lakers. Tego jeszcze nie grali w NBA.

    Lubię to: 12