Dniówka: Rozczarowujący środek tabeli Zachodu. Kings znowu mogą myśleć o playoffach

1
fot. Paul Kitagaki Jr. / Newspix.pl

Golden State Warriors posypali się w ekspresowym tempie i po latach dominacji, teraz mogą zdominować jedynie odwróconą tabelę. Z plagą kontuzji zmagają się również Portland Trail Blazers, którym powoli brakuje ludzi do gry i po tym jak poprzedni sezon zakończyli w Finale Zachodu, obecny mogą skończyć już w połowie kwietnia. To samo grozi dotychczas niezniszczalnym San Antonio Spurs. Ich seria kolejnych playoffów wisi na włosku, bo po raz pierwszy Gregg Popovich nie jest w stanie wycisnąć nic dobrego ze swojego składu.

Słaba gra tych trzech drużyn to główny powód tego, że tak obiecująco zapowiadający się wyścig o playoffy na Zachodzie jest jak na razie dużym rozczarowaniem. Spodziewaliśmy się niezwykle zaciętego boju, w którym na koniec kilka dobrych drużyn nie zmieści się w najlepszej ósemce. Zamiast tego mamy rywalizację średniaków, którzy mocno odstają od czołówki tabeli, czyli od tych sześciu drużyn z dodatnim bilansem.

Phoenix Suns zaliczyli mocny start, jednak przyhamowały ich kontuzje Ricky’ego Rubio i Arona Baynesa i zobaczymy czy uda im się wrócić do tego, co prezentowali w pierwszych meczach. Minnesota Timberwolves mają świetnego Karla Townsa i wreszcie lepszego Andrew Wigginsa, ale niewiele ponad to. Oklahoma City Thunder spisują się wyjątkowo dobrze jak na zespół złożony z zawodników czekających na wymianę, ale nie można traktować ich poważnie, bo te transfery kiedyś się wydarzą i do trade deadline skład mocno się zmieni. Prędzej czy później wypiszą się z tego wyścigu.

I są jeszcze Sacramento Kings, którzy po świetnym poprzednim sezonie mieli wykonać kolejny krok, a zaczęli fatalnie od pięciu kolejnych porażek. Do tego szybko stracili Marvina Bagleya i od ponad miesiąca grają też bez De’Aarona Foxa. Ale kiedy już wydawało się, że nie ma nadziei, oni wreszcie zaczęli grać lepiej. Odbili się po tym bolesnym starcie. Dopiero co pokonali Thunder, wcześniej też silniejszych rywali w Houston i Dallas, mają serię trzech zwycięstw i w sumie od początku listopada szósty najlepszy bilans na Zachodzie (11-8). Bagley właśnie wrócił, a Fox może zagra jeszcze przed Świętami, tak więc zaraz będą w pełnym składzie i wiara w playoffy powróciła do Sacramento. Znowu są w ich zasięgu, zwłaszcza, że konkurencja wcale nie jest silna.

Buddy Hield trafia prawie 4 trójki na mecz i jest najlepszym strzelcem drużyny, Harrison Barnes spisuje się znacznie lepiej niż w poprzednim sezonie, ostatnio nagłówki zgarniali trafiający game-winnery Nemanja Bjelica i Bogdan Bogdanović, ale warto też zwrócić uwagę na środkowego Richuna Holmesa, którego przesunięcie do pierwszej piątki pomogło przerwać serię porażek.

Holmes wcześniej był zmiennikiem Joela Embiida i Deandre Aytona i w Sacramento nie miał odgrywać większej roli, bo przecież wydali mnóstwo pieniędzy na Dewayne’a Dedmona i liczyli na młodego Harry’ego Gilesa. Okazało się jednak, że to właśnie zatrudnienie Holmesa na dwuletnim kontrakcie za $10mln było ich najlepszą inwestycją i jednym z ważniejszych under-the-radar-moves minionych wakacji. Holmes rozgrywa swój życiowy sezon będąc starterem Kings. Nie jest stretch-centrem, ale dobrze rolluje do kosza i zdobywa średnio 12.3 punktów przy skuteczności 67%. Jest najlepszym zbierającym drużyny (8.5), a do tego dokłada 1.1 przechwytów i 1.4 bloków, przydając się po obu stronach parkietu.

I też obecność Holmesa na parkiecie robi w Sacramento największą różnicę. Z nim są średnio o 12.3 punktów na sto posiadań lepsi niż gdy siedzi na ławce. Ale jest tak również dlatego, że ogromnym rozczarowaniem jest Dedmon. Vlade Divac ściągnął go jako podstawowego centra, który będzie rzucał trójki i chronił obręcz, dlatego zapłacił mu aż $40mln za trzy lata (całe szczęście, że chociaż ostatni rok nie jest gwarantowany). Teraz jest on najbardziej minusowym graczem drużyny i jednym z najgorszych kontraktów ostatniego offseason. Tylko fakt, że Holmes okazał się stealem ratuje Kings i pozwala nie robić z tego wielkiego tematu.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

18

KOMENTARZE

  1. I kto teraz pamięta, jak kilka lat temu wszyscy niemal pisali, że Miami gra w bardzo słabej konferencji, że Wschód do niczego, że LeBron dostaje podmęczonych morderczą rywalizacją na Zachodzie rywali, więc tytuł nic nie wart, itp.

    Lubię to: 12