Wake-Up: Curry złamał rękę. Przepychanka Embidda z Townsem. 59 punktów Hardena

19
fot. Bay Area News Group

Trwa czarna seria w ekipie trzykrotnych mistrzów. Zeszłe playoffy zakończyły się dla nich poważnymi kontuzjami Kevina Duranta i Klaya Thompsona, a teraz już na początku rozgrywek tracą Stephena Curry’ego, który złamał lewą rękę. To był dopiero czwarty mecz dla Golden State Warriors, ale wygląda na to, że ich sezon właśnie się skończył.

Kontuzja Curry’ego to zdecydowanie największa historie minionej nocy, a działo się bardzo dużo w tym 11-meczowym maratonie. Karl-Anthony Towns znowu został ograny przez Joela Embiida, ale spróbował swoich sił w przepychance z nim, co zakończyło się wyrzuceniem obu z parkietu. W Waszyngtonie nie tylko James Harden i Bradley Beal urządzili sobie strzelecki pojedynek i w regulaminowym czasie gry zdobyto aż 317 punktów… Jeśli nie lubisz takiej koszykówki bez obrony, możesz obejrzeć spotkanie z Orlando, gdzie tych punktów było tylko 178. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. No prawie, bo nie było nic dla fanów Kawhia Leonarda.

Philadelphia 76ers są już 4-0. Sacramento Kings 0-5.

Minnesota @ Philadelphia 95:117 (A.Wiggins 19 – J.Embiid 19)
Chicago @ Cleveland 111:117 (L.Markkanen 16 – T.Thompson 23/10z)
New York @ Orlando 83:95 (J.Randle 16/10z/7a – N.Vucević 21/13z)
Detroit @ Toronto 113:125 (A.Drummond 21/22z – P.Siakam 30)
Milwaukee @ Boston 105:116 (K.Middleton 26 – K.Walker 32)
Indiana @ Brooklyn 118:108 (D.Sabonis 29 – K.Irving 28)
Portland @ Oklahoma City 102:99 (D.Lillard 23/13a – C.Paul 21)
Houston @ Washington 159:158 (J.Harden 59 – B.Beal 46)
LA Clippers @ Utah 96:110 (L.Williams 24 – M.Conley 29)
Charlotte @ Sacramento 118:111 (PJ Washington 23 – B.Hield 23)
Phoenix @ Golden State 121:110 (D.Booker 31 – E.Paschall 20)

1) Stephen Curry doznał kontuzji na początku trzeciej kwarty, gdy próbując dostać się do kosza zderzył się z Aronem Baynesem. Upadł na parkiet, a na jego rękę spadł wielki tyłek Australijczyka.

Początkowo wydawało się, że to uraz nadgarstka. Chwilę później okazało się, że doszło do złamania kości dłoni.

A wydawało się, że nie może być już gorzej dla Warriors, którzy rozgrywali kolejny fatalny mecz. Już na początku oddali run 21-0 i w sumie pozwolili sobie rzucić 43 punkty w pierwszej kwarcie. Phoenix Suns robili blowout. Devin Booker trafił 6 trójek na 31 punktów. Baynes był świetny na 24 punkty, 13 zbiórek, 7 asyst, 3 bloki i nie czuł się dobrze z tym, że wyeliminował gwiazdora rywali.

“Aron Baynes came up after the game and just wanted to know how Steph was doing. You could tell he felt really bad. It’s just a random basketball play, so stuff happens.” Steve Kerr

2) Joel Embiid jak zwykle dominował pojedynek z Karlem-Anthony’m Townsem przepychając go w post, aż w końcu sfrustrowany Towns nie wytrzymał i w połowie trzeciej kwarty doszło do przepychanki, którą w krzykliwych nagłówkach niektórzy spróbują nazwać bójką. Żadne ciosy nie zostały wyprowadzone, choć KAT na początku się zamachnął. Był za to kciuk Embiida w oku Townsa, a potem jeszcze Ben Simmons dusił rywala w parterze.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

25

KOMENTARZE

  1. Eh przykre to co spotkało Curry’ego :( Tak po ludzku mi go szkoda. No cóż Warriors teraz muszą grać młodzieżą po 40 minut, oddać piłkę Russellowi i kto wie, może w drafcie wyciągną w przyszłym roku kolejną przyszła gwiazdę?

    Lubię to: 33
  2. Kolega redaktora Macieja miał rację.Embiid to błazen. Pajacuje jak mało kto. Jeszcze te media społecznościowe… zabrać dzieciakom internet.
    Aaron Baynes za to kciuk w górę brawo za takie zachowanie .

    Lubię to: 26
    • Embiid jest tu uwielbiany przez redaktorów. Gościu ma talent od Boga jeśli chodzi o grę w kosza, bez wątpienia. Ale tez ma rózgę od diabła jeśli chodzi o pomyślunek, cokolwiek dzieje się wokół boiska, nawet podczas meczu. I ewidentnie ma problem z psychiką (rozchwiane stany, płacze, śmichy, etc ..).
      Zdarzenia nie zaczął KAT tylko Embiid. Widać to wyraźnie na powtórkach. Do tego mementu Embiid jechał z KATem niemiłosiernie. Całym tym zdarzeniem tylko osłabił własny team. To pajac, co zresztą nie jest niczym nowym. Najlepiej to podsumował Al, stojąc z boku i wspominając jak szorował parkiet Joelem.

      Lubię to: 14
  3. Ten cały Embidibambi to jednak pajac i miękki herbatnik. Niby wiadomo było, ale potwierdził jeszcze. I fakt, przywoływany Patrick, jeśli oglądał, pewnie do tej pory ściera łzy rozbawienia z wąsów :-)

    Lubię to: 24
  4. Warriors zbudowali tak fantastyczna drużynę także dzięki temu że Curry na początku kariery miał problemy z kostkami, przez co nie poszli za bardzo w górę i mogli wybrać później Klaya (mieli jeszcze w tamtym okresie top10 wybory: bardzo zmarnowany Udoha i zmarnowany Barnesa, więc nie wszystko szło idealnie, ale Greena wyciągnęli z 2 rundy). Moze teraz te fatalne kontuzje Klaya i teraz Stepha dadzą im w drafcie kolejny prospekt i nowe otwarcie co przy drużynie z zamurowabym salary jest nie byle jaką wartością. Plus z Russella albo mogą mieć gracza albo asset. Jako organizacja nie umarli.

    Lubię to: 13
  5. Jakieś dzieci obciskują się na parkiecie mówiąc, że się bili i krzyczą na siebie na instagramie, który z nich jest bardziej męski, a prawdziwi twardzi faceci wczoraj postawili mur dla MVP w drugiej połowie. Obrona Bostonu na Giannisie powinna być pokazywana każdemu, kto nie wie jak bronić większych od siebie. Tam można było zobaczyć prawdziwą twardą grę, nie w Philly.

    Lubię to: 23