Wake-Up: Curry złamał rękę. Przepychanka Embidda z Townsem. 59 punktów Hardena

19
fot. Bay Area News Group

Trwa czarna seria w ekipie trzykrotnych mistrzów. Zeszłe playoffy zakończyły się dla nich poważnymi kontuzjami Kevina Duranta i Klaya Thompsona, a teraz już na początku rozgrywek tracą Stephena Curry’ego, który złamał lewą rękę. To był dopiero czwarty mecz dla Golden State Warriors, ale wygląda na to, że ich sezon właśnie się skończył.

Kontuzja Curry’ego to zdecydowanie największa historie minionej nocy, a działo się bardzo dużo w tym 11-meczowym maratonie. Karl-Anthony Towns znowu został ograny przez Joela Embiida, ale spróbował swoich sił w przepychance z nim, co zakończyło się wyrzuceniem obu z parkietu. W Waszyngtonie nie tylko James Harden i Bradley Beal urządzili sobie strzelecki pojedynek i w regulaminowym czasie gry zdobyto aż 317 punktów… Jeśli nie lubisz takiej koszykówki bez obrony, możesz obejrzeć spotkanie z Orlando, gdzie tych punktów było tylko 178. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. No prawie, bo nie było nic dla fanów Kawhia Leonarda.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułBogowie Koszykówki są durniami
Następny artykułDniówka: Bardzo szybki koniec sezonu Warriors, teraz muszą skupić się na przyszłości

19 KOMENTARZE

  1. Eh przykre to co spotkało Curry’ego :( Tak po ludzku mi go szkoda. No cóż Warriors teraz muszą grać młodzieżą po 40 minut, oddać piłkę Russellowi i kto wie, może w drafcie wyciągną w przyszłym roku kolejną przyszła gwiazdę?

    Lubię to: 33
  2. Kolega redaktora Macieja miał rację.Embiid to błazen. Pajacuje jak mało kto. Jeszcze te media społecznościowe… zabrać dzieciakom internet.
    Aaron Baynes za to kciuk w górę brawo za takie zachowanie .

    Lubię to: 26
    • Embiid jest tu uwielbiany przez redaktorów. Gościu ma talent od Boga jeśli chodzi o grę w kosza, bez wątpienia. Ale tez ma rózgę od diabła jeśli chodzi o pomyślunek, cokolwiek dzieje się wokół boiska, nawet podczas meczu. I ewidentnie ma problem z psychiką (rozchwiane stany, płacze, śmichy, etc ..).
      Zdarzenia nie zaczął KAT tylko Embiid. Widać to wyraźnie na powtórkach. Do tego mementu Embiid jechał z KATem niemiłosiernie. Całym tym zdarzeniem tylko osłabił własny team. To pajac, co zresztą nie jest niczym nowym. Najlepiej to podsumował Al, stojąc z boku i wspominając jak szorował parkiet Joelem.

      Lubię to: 14
  3. Ten cały Embidibambi to jednak pajac i miękki herbatnik. Niby wiadomo było, ale potwierdził jeszcze. I fakt, przywoływany Patrick, jeśli oglądał, pewnie do tej pory ściera łzy rozbawienia z wąsów :-)

    Lubię to: 24
  4. Warriors zbudowali tak fantastyczna drużynę także dzięki temu że Curry na początku kariery miał problemy z kostkami, przez co nie poszli za bardzo w górę i mogli wybrać później Klaya (mieli jeszcze w tamtym okresie top10 wybory: bardzo zmarnowany Udoha i zmarnowany Barnesa, więc nie wszystko szło idealnie, ale Greena wyciągnęli z 2 rundy). Moze teraz te fatalne kontuzje Klaya i teraz Stepha dadzą im w drafcie kolejny prospekt i nowe otwarcie co przy drużynie z zamurowabym salary jest nie byle jaką wartością. Plus z Russella albo mogą mieć gracza albo asset. Jako organizacja nie umarli.

    Lubię to: 13
  5. Jakieś dzieci obciskują się na parkiecie mówiąc, że się bili i krzyczą na siebie na instagramie, który z nich jest bardziej męski, a prawdziwi twardzi faceci wczoraj postawili mur dla MVP w drugiej połowie. Obrona Bostonu na Giannisie powinna być pokazywana każdemu, kto nie wie jak bronić większych od siebie. Tam można było zobaczyć prawdziwą twardą grę, nie w Philly.

    Lubię to: 23