Bogowie Koszykówki są durniami

27

fot. AP Photo

Maciek od dawna to wywoływał.

Za zgromadzenie takiego talentu czeka Cię kara!

Za mówienie o byciu lata świetlne przed innymi czeka Cię kara!

Za bycie lat świetlne przed innymi czeka Cię kara! (?)

Za bycie fantastyczną i przemyślaną organizacją też Cię czeka kara? (!)

Czy za trochę szczęścia i dużo umiejętności musisz dostać w mordę pechem?

Czy to na pewno tak działa?

To założenie jest tak idiotyczne, z całym szacunkiem dla Maćka (i tak, wiem że żartował, trochę), że w jego duchu najlepiej byłoby nic nie robić, bo i tak na koniec wszystko się wyrówna.

Golden State Warriors pod rządami Boba Myersa dołączyli w ostatniej dekadzie do grona najlepszych organizacji w koszykówce. Nie tych bezwzględnie zorientowanych na wynik, a tych, które są oparte na relacjach, więziach, losach jednostki i zasadach synergii. Wystarczy posłuchać jednego z najlepszych podcastów ostatnich miesięcy, w którym jakimś cudem Adrian Wojnarowski nakłonił do rozmowy na antenie Myersa z Draymondem Greenem, żeby poczuć wyjątkowość tej organizacji. To jest inna, lepsza, i nie można wahać się przed użyciem tego słowa, kultura niż w większości klubów NBA. Wyobrażam sobie podobną w Spurs i chyba nigdzie więcej. Tak, myślę że Warriors na swój sposób stają się w szybkim tempie wielkorynkową odpowiedzią na San Antonio, a Myers jest flashy odpowiedzią na Grega Popovicha. Nie Steve Kerr, a prezydent Warriors nadaje tej organizacji rytm. Oczywiście, że może to robić tylko dzięki temu że dostał idealne warunki od swoich szefów, ale to co stworzył jest wyjątkowe. We wspomnianym podcaście można nie wierzyć w jego słowa, wydaje się, że nikt tak prostolinijny nie mógłby przeżyć w tym światku, podejrzewamy tu jakąś hollywoodzką maskę, ale ręczy za niego ewidentna więź z Draymondem. Który GM w lidze może o sobie powiedzieć, że się przyjaźni z graczami i zależy mu na nich jako ludziach może nawet bardziej niż na pracownikach? To że nimi handluje i ich zwalnia należy do jego obowiązków i słuchając Greena widać, że zawodnicy zdają sobie sprawę z tego, że to jest po prostu biznes. Ale w Oakland stworzono twór, w którym wydaje się, że poza biznesem było/jest dużo więcej. Są po prostu ludzie którzy cieszą się swoim zawodem i którzy mając wewnętrzne relacje nie płakali po ostatnich Finałach, wiedząc że dali z siebie wszystko.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

20

KOMENTARZE

  1. Gdyby nie kostki Currego i, wynikający z problemów z nimi, niski poprzedni kontrakt, to ta drużyna nie byłaby tak dobra. Być może bogowie koszykówki znów mają na GSW swój plan…

    Lubię to: 23
  2. Kurwa, jaką wspaniałością oni tę ligę zdominowali? Ich “pierwsza edycja” była naprawdę imponującą drużyną, temu nie sposób zaprzeczyć, 73-9 nie wzięło się z przypadku, ale przegrali finały z Cavs od razu w następnym roku, gdy ich dwoma najlepszymi zawodnikami oprócz LeBrona nie byli już Timofey Mozgov i Matthew Dellavedova.
    Można dawać słodkie pierdy że lata świetlne, super organizacja bla bla, a potem zdobyli 2 tytuły tylko dlatego, że podskoczyło salary cap, a Kevin Durant wychowywany bez ojca chciał podbić sobie ego wpisem do wikipedii pt. “mistrz NBA”.
    Żadnemu zawodnikowi nie życzę urazu, nie odbieram im umiejętności, w życiu jest jednak potrzebny również fart, który w kilku sytuacjach mieli – teraz się to niestety trochę odwróciło, trudno.

    Lubię to: 54
    • Dokładnie … plus pycha, która ZAWSZE kroczy przed upadkiem (słynne lata świetlne). I nie mówię tu o kontuzji Stefana, bo i przed jego kontuzja leżeli i kwiczeli. Stefana bardzo żal, liga bez niego to nie to samo, ale jego kontuzja tylko zakłamie historie Warriors w tym sezonie, którzy po prostu byli beznadziejni i tak by przypuszczalnie nie weszli do playoff. Co skończyłoby się mega wstydem i weryfikacja powyższych peanów.

      Lubię to: 11
    • Dorzucę swoje trzy grosze pod tym postem.

      Po pierwsze, nie każdy był/jest fanem dominacji GSW.
      Po drugie, niekoniecznie nawet antyfani Warriors chcieli zobaczyć Curryego łamiącego się w 4 meczu sezonu. Na pewno nie ja. Wolałbym zobaczyć i uwierzyć w Curryego, że potrafi pociągnąć przeciętny zespół do playoffów. Wygląda na to, że już nigdy się nie dowiemy, jak dobry naprawdę jest Curry, gdy nie ma obok siebie 3-4 allstarów.
      Po trzecie, farta to oni mieli tyle, że powinni dziękować bogom koszykówki, że tak długo ich oszczędzał zdrowotnie, finansowo (kostki Curryego, salary cap spike etc).
      Po czwarte, złamana ręka to nie urwana głowa. Włożą w gips i na nowy sezon będzie git.
      I po piąte. Ta kontuzja to najlepsze imo co się mogło stać. Teraz bez kozery mogą tankować i oszczędzać siły na kolejne sezony. I tak dostaliby srogo po dupie, po co eksploatować graczy w przegranych sezonach? Jest szansa na wysoki pick, może uda się wyciągnąć kogoś ciekawszego niż przehajpowanego Russela.

      Dajmy już spokój z tą narracją o bogach, hejterach etc. Męczenie buły.

      Lubię to: 28
  3. Świetny artykuł. Krytykowanie, hejtowanie, wzorowych organizacji, a gdy się podwinie noga – naśmiewanie się z nich to niestety standard w społeczeństwie. Głowa do góry i jeszcze Warriors wrócą na szczyt.

    Lubię to: 33
  4. Szkoda Stepha, ale fakt, życie się na koszykówce nie kończy, koleś jest i tak spełniony. Natomiast trzeba sobie zadać pytanie, dlaczego GSW nie są lubianą, czy może nawet bardziej akuratnie, szanowaną drużyną. Nie dlatego, ze wygrywali – Byków też nie za bardzo lubiano, ale jednak szanowano. GSW lecieli dłuuugo na farcie, ale wszystko przypisywali sobie. I w pewnym momencie symbolem drużyny został Green, chyba najbardziej antypatyczny i zadufany z nich wszystkich (oczywiście patrząc z zewnątrz, przez pryzmat wypowiedzi i komunikatów medialnych). I nie. nie wrócą. Window of opportunities is closed.

    Lubię to: 11
    • Wyciągali graczy w draftach z wcale nie najwyższymi numerami, sprowadzali z rynku uważnego za przepłaconego Iguodalę i Livingstona w którego nikt nie wierzył, że wróci po kontuzji. Stworzyli organizację która mogła byś magnesem dla Duranta. Mieli szczęście, ale przede wszystkim mieli plan i wizję. To nie był klub piłkarski kupiony przez szejków, który nagle staje się wielki z niczego. Może już nigdy nie będą na samym szczycie ale wrócą.

      Lubię to: 44
      • Wiele klubów ściągało graczy z wcale nie najwyższymi numerami, jeśli nie wszystkie. Czasem się udaje czasem nie. Im się udawało. Takiemu OKC czy Minionkom też się udawało, ale mistrza nie było. Może to “kultura organizacji”, może fart. Nikt nie mówi o szejkach, jak PSG, ale przyznaj, że finansowo trafili na korzystny czas, plus wspomniany wyżej kontrakt Stefki. I owszem, w tym sensie, o którym piszesz, wrócą. I dobrze, nikomu przecież nie zależy, by było więcej klubów jak Knicks :-)

        Lubię to: 7
        • A’propos “szejków” polecam lektrurę “The Club” Joshui Robinsona i Jonathana Clegga. Zrozumiecie, że głównym powodem wydawania takiej kasy, w tym przypadku na ManCity, nie są wcale sukcesy. Jest to zupłenie coś innego. I nie kupują klubów “małych” i nieznanych, bo takimi ManCity czy PSG nie są i nie były.

          Lubię to: 1
        • Porównaj proszę numerki draftu OKC a GSW… bo trochę nie pasuje tu „z nienajwyższymi numerami”….
          OKC zbudowało core z 2, 3 i 4 picku. Ibaka był 24. To że nie potrafili ich pogodzić i każdy odszedł świadczy właśnie o poziomie organizacji.

          Lubię to: 1
  5. Jak już GSW muszą przydarzyć się kontuzję, a każdemu się przydarzają, to chociaż skumulowały się w jednym okresie. Gdyby w jednym sezonie wypadł Durant, w drugim Klay a w trzecim Curry, to w sumie pierścieni przez ostatnie 5 lat mogliby mieć znacznie mniej. Wrócą wyleczeni, wypoczęci, wzmocnieni przez draft i znowu głodni gry i wygrywania.

    Lubię to: 1
  6. Nawiązując do podcastu Wojnara, to co innego Myers z Greenem mają robić niż spijać sobie z dziubków? Prać brudy, czy nawzajem cisnąć co robi źle management, a co zawodnicy? Jak każdy tego typu występ, była to sympatyczna pogadanka marketingowa i tyle. Zupełnie jak tekst Woodena powyżej. Dużo wzniosłych słów i emocji, a zero konkretów, zupełnie jak kolejny komunikat z instytucji przy ul. Wiejskiej. Tekst o zawodnikach zwalnianych, ale rozumiejących, że to jest biznes i że Myers handluje nimi, ale kocha ich bardziej niż pracowników, to najgłodniejszy kawałek świata typu “naprawdę lubię Ciebie, ale…” albo “to nie Twoja wina, to ze mną jest problem”. We wszystkich innych teamach management zatrudnia i zwalnia zawodników na podstawie jakiś dziwnych widzimisię i traktuje ich jak gówno, rajt? Szkoda Curry’ego, ale nie “przereagowywujmy” (najmodniejsze słowo na 6G ostatnio chyba). Kilka razy GSW miało okazję zagrać o poważną stawkę z poważnie osłabionym rywalem, teraz trafiło na nich. Jak ktoś wyżej napisał, to w sumie dobrze, że wszystko spierd… się teraz. I tak o nic by nie zagrali, a u Stepha, to tylko złamana ręka w przegranym sezonie, więc o co drzeć szaty? Raz na wozie, raz nawozem. Ogra się młodzież, może wpadnie dobry pick i jakoś to znowu będzie. Generalnie nikt się na nie naśmiewa, nikt nie hejtuje, a niektórzy koledzy redaktorzy walczą z wiatrakami i ogłoszą zaraz dzień żałoby narodowej…

    Lubię to: 19
  7. cenię sobie wiedzę i analizy fantasy Macieja Staszewskiego, ale wolałbym, by na portalu dominowały cyzelowanie słowa, językowe fajerwerki, taktyczne tropy i codzienna porcja rzetelnych informacji niż jeno emocjonalne się rozpisywanie

    Lubię to: 11
    • Oj tam tam, NBA to nie tylko XO, takie posty też są potrzebne.

      Nie bronię treści tego wpisu, ale forma jak najbardziej wskazana.

      Gównoburze w komentach….mmmm…. nacierajmy się. Tak rzadko nadchodzą.

      Lubię to: 11
    • Daj Boże żeby licealiści potrafili tak pisać.
      PAL licho treść, (nie każdy musi się zgadzać) ale jednak jest to kawał dobrego tekstu.
      Musisz znać naprawdę dobre blogi nastolatków.
      😃

      Lubię to: 8
  8. Bardzo dobry tekst. Część osobista jest jakże miła i bliska mojemu sercu, porównanie do GSW rewelacyjne.
    Przeczytałem 2 razy, a to u mnie najwyższa forma uznania dla Autora:-)

    Lubię to: 5
  9. Fajnie sie czyta takie wspomnienia bo większość z nas odnajdzie w nich siebie samych i własne przeżycia ale odniesienie tego do GW jest zupełnie nietrafione I świadczy chyba tylko o naiwności autora, apropo Duranta, którego zrekrutowała ta wybitna organizacja to ja tylko przypomnę, że udało to się teraz kolejnej super organizacji z Brooklynu a podobno inna świetna z Nowego Jorku też była całkiem blisko…

    Lubię to: 4