Między Rondem a Palmą (799): Jabłka i Gruszki

9
fot. Oskar Pilch

Dziś w Palmie.

Dziś w Palmie rozmawiamy o południowej Albanii, rasizmie wewnętrznym, Vonie Waferze i o tym w jaki sposób Lakers zostali królami analityki. Komentujemy trzy ostatnie tygodnie newsów,  postać Sebastiana Właśki i najciekawszą rzecz sierpnia w NBA, o której nikt nie mówi.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

34

KOMENTARZE

  1. Lubię Znyku słuchać twoich spostrzeżeń z podróży wszelakich :)
    Prawie dokładnie 10 lat temu pozwiedzałem trochę północną Grecję (a właściwie Korfu) i południową Albanię. Mam chyba podobne spostrzeżenia do Ciebie. Ludzie na plus ale mają tą swoją południową specyfikę. Rzeczywiście jazda serpentynami po tych górach to piękna sprawa, szczególnie, że w moim przypadku robiłem to Dacią :))
    I miałem też na Korfu ciekawą historię związaną z koszykówką.
    Rozpoczęły się wtedy właśnie ME2009 i chciałem sobie gdzieś oglądnąć mecze kadry z Bułgarią i Litwą (raptem 10 lat temu, a nie było WiFi w hotelu lub transmisji online…). Znalazłem jeden bar: typowy styl angielski, wypisane kredą mecze Premier League, transmisje non stop, kilka telewizorów, koszulki na ścianach itp. Szansa mała, że puszczą tam TVP (lub TVP Sport, już nie pamiętam) ale co szkodzi zapytać. Lokal nazywał się Panda Bar i po wejściu już wiedziałem dlaczego. Człowiek za barem, jak się później okazało właściciel, grek, był z twarzy podobny do pandy :)) Panda wyciągnął wielki segregator ze spisem kanałów i dekoderów które miał u siebie (a miał ich na prawdę sporo!) i ku memu wielkiemu zaskoczeniu, wspólnymi siłami, znaleźliśmy potrzebny mi kanał. Nie muszę dodawać, że byliśmy z moją towarzyszką, jedynymi osobami przez te dwa dni, które były zainteresowane oglądaniem tego wydarzenia sportowego w tym miejscu. Ale się udało.
    Palma zmobilizowała mnie do fajnych wspomnień! Dzięki :)
    Pozdrawiam

    Lubię to: 32