Dniówka: O kilku dobrych, złych i wymuszonych ruchach pierwszego dnia wolnej agentury

2
fot. Nuccio Dinuzzo / Newspix.pl

Tak jak pewnie i Wy, nadal jeszcze próbuję przetworzyć to co wydarzyło się w NBA minionej nocy. Cały czas trudno to wszystko ogarnąć, a to parzcież dopiero sam początek free agency. Co prawda większość z tych największych gwiazd ma już dogadane kontrakty, wiec kolejne dni nie powinny być aż tak szalone, ale Kawhi Leonard pozostaje na rynku, a wraz z nim mnóstwo innych zawodników, dlatego przed nami jeszcze sporo roszad. Będzie się działo, ale kurz po pierwszym dniu powoli opada, więc przyjrzyjmy się kilku drużynom.

To był dzień wielkiego triumfu Brooklyn Nets. Zmiażdżyli swoich lokalnych rywali w pojedynku na rynku wolnych agentów, a do tego wzięli rewanż na Boston Celtics, którzy kiedyś ograbili ich z picków, a teraz to oni podebrali im gwiazdora, którego Danny Ainge pozyskał też dzięki jednemu z tych picków. Ale Nets poświęcimy jeszcze pewnie dużo uwagi w najbliższych dniach, dlatego zostawię sobie ich na nieco później, na coś dłuższego (mamy czas, w końcu nie będą jeszcze kontenderem w przyszłym sezonie).


Zacznijmy od Charlotte Hornets. Jeszcze w kwietniu Mitch Kupchak przekonywał, że Kemba Walker jest ich franchise playerem i zrobią wszystko, żeby go zatrzymać. Stąd też były poważne podejrzenia, że zdesperowani Hornets mogą przepłacić swojego jedynego gwiazdora. Może nie oferując super-maxa, ale $190 milionami w pięcioletniej umowie. Ostatecznie zaproponowali mu ten piąty rok, którego nikt inny nie mógł mu dać i o którym sam Kemba mówił, że byłby dla niego bardzo ważny, ale nie położyli na stole maxa. Podobno dawali $160mln, on miał chcieć $175mln i w tej sytuacji zamiast tego piątego roku gwarantowanych pieniędzy w Charlotte wolał przenieść się do lepszej drużyny, żeby wreszcie powalczyć o zwycięstwa.

Hornets stracili swojego gwiazdora, co można było przewidzieć i dobrze, że nie poszli all-in, bo to nie miało dla nich sensu. Udało im się też uratować przed utratą Kemby za nic – czego mogli uniknąć już wcześniej handlując nim przed trade deadline, kiedy już było wiadomo, że mają małe szanse na playoffy, a zatrzymanie go będzie zbyt kosztowne (ale wtedy musieli trzymać swoją twarz All-Star Weekend) – i dogadali sign-and-trade przejmując od Celtics Terry’ego Roziera. To była ich jedyna opcja, żeby pozyskać wartościowe zastępstwo, ponieważ nie mieli wolnych pieniędzy, a za mid-level nie znaleźliby startera na jedynkę. Dlatego musieli dogadać się z Rozierem i przekonali go oferując $58 milionów za trzy lata. Kontraktem jakiego prawdopodobnie chciał rok temu po swoich świetnych playoffach i kontraktem, o którym miał teraz tylko pomarzyć po rozczarowującym i kiepskim sezonie. Tak więc ostatecznie Hornets i tak przepłacili. Nie wydali aż tak ogromnych pieniędzy jak na Walkera, ale stracili swojego gwiazdora, który przyciągał kibiców na trybuny, a nie mają pewności czy Rozier chociażby wróci do tego, co prezentował wcześniej, a już tym bardziej, że stanie się zawodnikiem wartym te prawie $20mln/rok.

Nicolas Batum, Terry Rozier, Biskmack Biyombo, Marvin Williams, Cody Zeller – pierwsza piątka najlepiej zarabiających w Charlotte. Czy ktoś ma gorszą?


Golden State Warriors znaleźli się w bardzo podobnej sytuacji co Hornets. Kevin Durant odchodzi, dlatego musieli jeszcze spróbować dogadać się z Nets, żeby zrobić wymianę i pozyskać coś w zamian, choćby trade exception. Dostali 23-letniego D’Angelo Russella. Musieli jednak zapłacić mu maxa $117mln/4, a nadal są wątpliwości czy on rzeczywiście jest materiałem na etatowego All-Stara. Na pewno nie jest wart takich zarobków jako trzeci guard, dlatego nie wydaje się mieć dłuższej przyszłości w San Francisco. Póki co przyda się jednak pod nieobecność Klay’a Thompsona, żeby odciążyć Stephena Curry’ego, a później powinien stać się kluczowym elementem wymiany po gwiazdora, który lepiej uzupełni Splash Brothers. Warriors muszą trzymać kciuki, żeby nie okazało się, że przepłacili, bo wtedy ich możliwości transferowe będą znacznie bardziej ograniczone i wszystko może się posypać.

Ale poza odejściem KD, Warriors oddali też Andre Iguodalę, żeby umożliwić sobie pozyskanie Russella, a to poważna strata, bo mimo swojego wieku i coraz mniejszej produktywności, AI był kluczowym elementem ich drużyny, o czym też przypomniał w minionych playoffach. Kluczowym elementem Lineupu Śmierci, defensywy i ich szatni, gdzie pomagał budować kulturę tej pierwszej mistrzowskiej drużyny. Będzie go bardzo brakowało. Natomiast pod nieobecność Thompsona, Duranta i Iguodali, z duetem Curry-Russell nawet będący w życiowej formie Draymond Green nie uratuje obrony Warriors.


Teraz już wiemy po co Dwyane Wade opuścił Miami i spędził  rok w Chicago. Jego przyjacielskie relacje z Jimmy’m Butlerem na pewno miały duży wpływ na to, że właśnie w Miami Heat Jimmy upatrzył swoją wymarzoną drużynę…. I teraz gdy D-Wade odszedł na emeryturę, Heat wreszcie zdobyli swoją nową gwiazdę.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

33

KOMENTARZE

  1. Plus dla Knicks za to, że te nazwijmy to delikatnie, średnie kontrakty nie są zbyt długie i nie zakopią ich totalnie.

    Warriors moim zdaniem dodali kogoś im mogło brakować w serii z Raptors. Strzelca, człowieka, który wygeneruje im w meczu 30 pkt (punkty i playmaking). Problemem z nim jest to, że próbuję napisać, że będzie nadwyżką na pozycjach 1-2 nad Livingstonem, ale zwyczajnie sam w to nie wierzę.

    Na ten moment mam ich na 6-7 miejscu (za Rockets, Thunder, Blazers, Nuggets, Jazz + nieśmiertelni Spurs). Granie na parkiecie Currym i Russelem w obronie będzie ryzykowne, ale ofensywnie to moim zdaniem bardzo ciekawy fit, który może się sprawdzić. Przypomina mi trochę czasy Warriors Marka Jacksona z Jarretem Jackiem jako trzecim do tańca i szalone zasłony dla Klaya i Stepha.

    Lubię to: 4