Decyzja 2019 – Kevin Durant wybrał przyjaźń

3

Rok temu kiedy LeBron James przenosił swoje talenty do Los Angeles dużo było o tym, że nie jest to decyzja czystko koszykarska – a na pewno nie była taką w krótkim okresie, bo dołączał do drużyny bez drugiego gwiazdora, która nie miała żadnych szans na walkę o mistrzostwo – a bardziej decyzja dotycząca jego rodziny (synów chcących uczyć się i grać w szkołach w LA) i jeszcze większych możliwości rozkręcania swojej działalności w showbiznesie (po długich przygotowaniach, zdjęcia do “Space Jam 2” ruszyły). Kwestie koszykarskie miały się ułożyć w drugiej kolejności i po sezonie bez playoffów, teraz James ma już obok siebie Anthony’ego Davisa i razem starają się przekonać Kawhia Leonarda.

W podobnych kategoriach postrzegano nadchodzącą decyzję Kevina Duranta, kiedy wszyscy próbowali odgadnąć czego on będzie szukał podczas swojej wolnej agentury. Oczekiwano, że przeniesie się do Nowego Jorku, żeby tam rozwijać swoją biznesową działalność i przypieczętować swoje legacy podnosząc z kolan legendarnych i nieporadnych od lat New York Knicks. Sukces na parkiecie w Madison Square Garden miał sprawić, że KD stanie się nieśmiertelny w tym koszykarskim mieście, co przełożyłoby się na jego wizerunek w całej NBA. Zwycięstwa i bycie częścią elitarnej drużyny zdobywającej mistrzostwa miało na chwilę zejść na dalszy plan, bo inaczej nie mógłby nawet myśleć o opuszczeniu Golden State Warriors, ale miał to wynagrodzić sobie budując swój team.

Teraz już wiemy, że o ile KD rzeczywiście chciał przenieść się do Nowego Jorku, to wcale nie zamierzał budować potęgi Knicks. Nie przyciągnął go ten blask znanej marki i w tym miejscu można by zacząć wyliczać długą listę argumentów dlaczego Brooklyn Nets byli dla niego dużo lepszą opcją. Ale może nawet to, w której drużynie zagra, nie miało aż tak dużego znaczenia jak to, z kim. Durant ogłosił przejście do Nets, którzy dzień wcześniej porozumieli się z jego przyjacielem Kyrie’m Irvingiem, po czym obaj zgodzili się na nieco niższe kontrakty, żeby mógł dołączyć do nich również DeAndre Jordan.

Wygląda na to, że wybrał po prostu grę z przyjaciółmi.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

44

KOMENTARZE

  1. A jeśli jeszcze zrobi w Finale przeciwko Golden State za dwa-trzy sezony? To już będzie iście hollywoodzkie :) Szanuję jego wybór, myślę że w koszykówkę wciąż znacznie więcej wygrałby zostając, jeśli jednak dla niego ważne są tak bardzo relacje z kim gra (czy był przyjacielem Westbrooka?) to niech mu się tam wiedzie jak najlepiej. Mam nadzieję, że dobrze wykuruje się po kontuzji i wciąż będzie okazja oglądać go w NBA w najlepszej formie, a że w koszulce Brooklynu. Trudno. Oby tylko znowu coś mu się nie zadziało pod beretem w międzyczasie.

    Lubię to: 18