Dniówka: Powiew świeżości w finałach, czyli nowi rywale Warriors

8
fot. League Pass

To już dzisiaj. Zaczynamy ostatni etap sezonu, czyli decydującą walkę o mistrzostwo NBA.

Przed nami pierwszy mecz finałów, które przynoszą spore odświeżenie po czterech poprzednich latach oglądania w czerwcu dwóch tych samych drużyn. Co prawda Golden State Warriors znowu tu są i znowu są faworytami, ale przynajmniej mają innego przeciwnika, przez co ta seria zapowiada się dużo bardziej interesująco. Bo nie tylko dopatrujemy się szansy na zwycięstwo Toronto Raptors, ale mamy wreszcie sporo nowych aktorów tego przedstawienia, zupełnie nowe pojedynki, nowe historie i brak tej oczywistej przewidywalności, jaka towarzyszyła nam w zeszłym roku.

Raptors dopiero po raz pierwszy w swojej historii zaleźli się w tej ostatniej fazie rywalizacji i także dla większości ich zawodników to będzie debiut w finałach, choć oczywiście mają też w swoim składzie mistrzów i to nie tylko NBA.

Nick Nurse ma w swoim dorobku aż cztery mistrzostwa, bo dwukrotnie wyrywał ligę angielską i także dwa razy w D-League jego drużyna sięgnęła po tytuł. Ma za sobą niezwykłą drogę trenerską, która dopiero pięć lat temu doprowadziła go do stanowiska asystenta w NBA, a teraz już w swoim pierwszym roku pracy w roli head coacha zadebiutuje w finale. Przy okazji warto przypomnieć, że dwóch poprzednich trenerów-debiutantów, którzy znaleźli się w finale, sięgało po tytuł (Steve Kerr i Tyronn Lue).

Pascal Siakam i Fred VanVleet zdobyli już wspólnie mistrzostwo grając w barwach Raptors 905 w D-League i było to ledwie dwa lata temu. Siakam został wówczas wybrany MVP finałów, natomiast VanVleet rzucił najlepsze 28 punktów w decydującym, trzecim meczu. Teraz Siakam jest drugim najlepszym strzelcem finalistów NBA i głównym faworem do tego, aby pod koniec miesiąca odebrać nagrodę Most Improved Player. VanVleet natomiast jest kluczową postacią ławki Raptors i okazał się x-faktorem finałów Wschodu, kiedy wreszcie przełamał swoją strzelecką niemoc (8/41 za trzy w pierwszych 15 meczach playoffów) i w ostatnich trzech spotkaniach nie mógł przestać trafiać zza łuku (14/17).

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

30

KOMENTARZE

    • Zgadzam się – świetna dniówka, mnóstwo smaczków i historii, które zasługiwałyby nawet na rozwinięcie w dłuższych artach, a wcześniej zostały jakoś ominięte i w PnŻ, i w MRaPie. Z jednej strony chciałbym, żeby Warriors postawili kropkę nad i, pokazali że są najlepsi nawet bez Duranta, a Curry zgarnął MVP finałów. Z drugiej strony, po stronie Toronto jest tyle pięknych historii poszczególnych zawodników, że naprawdę trudno nie kibicować temu, by znalazły swoje domknięcie w zdobytym mistrzostwie. Oby to było 7 wyrównanych, epickich meczów.

      Lubię to: 1
  1. To już niedługo rozdadzą nagrody za sezon zasadniczy?

    KLAWO! :)

    PS. Nie rozumiem argumentu, że 9-cio dniowa przerwa Warriors jest atutem Raptors… jakby zagrali dłuższą to byłby argument o zmęczeniu? Może Raptors są zmęczeni?

    Lubię to: 3
    • Jest atutem w pierwszym meczu bo Warriors mogą nie mieć rytmu a Raptors mieć momentum.Zmęczenie Toronto powinno wyjść przy ewentualnym game 6,7.

      Lubię to: 5