Goodbye, D-Wade. Auf Wiedersehen, Dirk. Pożegnanie starej gwardii

4
fot. AP Photo

Spóźnione słowo na niedzielę, więc będzie nieco nostalgicznie. Nie może być inaczej, gdy z NBA żegnają się Dwyane Wade i Dirk Nowitzki. Od czasu zakończenia kariery przez Tima Duncana (“Paul Pierce sucks!”) nie było w końcu w lidze ważniejszych pożegnań. Wypada więc napisać choć kilka zdań.

Playoffy playoffami, ale ciężko jest przejść obojętnie obok odejścia graczy, którzy w sumie zaliczyli 27 nominacji do All-Star Game, 20 wyborów do składów All-NBA, a przy okazji zdobyli 4 tytuły mistrzowskie i w dodatku dwukrotnie stawali naprzeciwko siebie w finałach.

I jeszcze jedno –  łączny staż obu przyszłych członków Hall of Fame to 35 sezonów. Zostawmy osiągnięcia na boku. To prostu kawał życia. Nie tylko Dirka i Wade’a, ale przede wszystkim naszego – fanów NBA, którzy ligę śledzą nie od wczoraj. W społeczności “Szóstego Gracza” na pewno nie brakuje ludzi, którzy doskonale pamiętają jeszcze początki kariery obu dżentelmenów. Pomyślmy, ile nocy było zarwanych przez te wszystkie lata przez mecze Mavs i Heat (epizody Dwyane’a Tyrone’a Jr. w Bulls i Cavs odstawiamy na boczny tor).

Ale czy żałujesz dziś oglądania tych niezliczonych rzutów z jednej nogi Dirka albo wjazdów pod kosz Wade’a z jego najlepszych lat? Jest spora szansa, że nie. Z biegiem lat tęsknota za tymi zagraniami będzie pewnie tylko narastać.

Obaj trafiali do NBA dawno. Kalendarz nie kłamie. Wade był członkiem pamiętnego draftu 2003 r., bezsprzecznie jednego z najlepszych w historii, z kolei Dirk grał dla nas jeszcze dłużej. Kto dziś z pamięci potrafi jeszcze wymienić pierwszą dziesiątkę draftu ’98? To było w końcu ponad pół roku przed narodzinami Luki Dončića. Tamten draft odbywał się jeszcze w czasach, gdy była to “ruchoma” impreza, nieprzypisana wyłącznie do nowojorskiej Madison Square Garden.

Akurat wiosną 1998 r. draft miał miejsce w General Motors Place (dzisiaj Rogers Arena) w Vancouver, w czasie gdy przeprowadzka Grizzlies do Memphis nikomu się jeszcze nie śniła. Jeżeli cierpisz na nadmiar wolnego czasu, możesz zresztą przypomnieć sobie tamtą ceremonię (20 pierwszych wyborów i to wraz z reklamami!). Jeśli nie, to zobacz chociaż początek, przypomnij sobie młodego Erniego Johnsona czy Doca Riversa, obejrzyj wpadkę Clippers, albo przewiń od razu do 63. minuty i… wsłuchaj się w buczenie i inne ludzkie odgłosy symbolizujące niedowierzanie.

Właśnie tak z reguły witano Europejczyków wybieranych z wysokimi numerami w drafcie. Nie inaczej było z Dirkiem Nowitzkim, którego Milwaukee Bucks wzięli jako dziewiątego z kolei, choć dostępni wciąż byli jeszcze m.in. Paul Pierce z Kansas Jayhawks, a także inne znane nazwiska z NCAA, jak Michael Dickerson (Arizona), Matt Harpring (Georgia Tech), czy nawet na pierwszy rzut oka podobny w stylu gry, Pat Garrity (Notre Dame).

Sam Nowitzki nie mógł się wtedy jeszcze w żaden sposób obronić. Nie było go nawet na samej ceremonii draftu, ponieważ w tamtym czasie odbywał służbę wojskową. Również opinie na jego temat wypowiadane przez gości w studiu TNT były dość lakoniczne. Dirk, jak wielu przed nim ze Starego Kontynentu, był wielką niewiadomą, totalną enigmą. Nie był jeszcze znany z międzynarodowych turniejów, bo nie licząc rozgrywek juniorskich, nie reprezentował kadry Niemiec w dorosłej koszykówce. Nie był pod tym względem jak Sabonis, Kukoč czy Vlade Divac, którzy regularnie brali udział w Igrzyskach Olimpijskich albo Mistrzostwach Europy. W tamtym czasie o Nowitzkim było wiadomo naprawdę niewiele. Istniało więc spore ryzyko, że okaże się totalnym niewypałem.

Ponadto Dirk nie był wtedy jeszcze nawet poważnym zawodowym koszykarzem. Był chudym, nieco niezgrabnym dzieciakiem z liczącego ok. 125 000 mieszkańców Würzburga, który wcześniej grał dla miejscowego zespołu DJK… w II lidze niemieckiej.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

38

KOMENTARZE

  1. Wiadomo-co byłoby gdyby Sabonis wcześniej,Manu,Gasol…
    Jak dla mnie,jeśli chodzi o Europejczyków w NBA nikt nie jest nawet blisko.Zreszta,co tu mówić o Europejczykach.Tacy goście jak Dirk nie podpadają pod kanony.
    Unikalny,jedyny w swoim rodzaju gracz.

    Lubię to: 6