Dniówka: Szybki koniec sezonu LeBrona

2
fot. Ringo Chiu / Newspix.pl

Dopiero co skończył się marzec, a LeBron James już zakończył swoje występy w tym sezonie i mimo że dzisiaj pierwszy kwietnia, to wcale nie jest żart. Dziwne uczucie. Niby już mieliśmy sporo czasu, żeby przyzwyczaić się do myśli, że jego drużyny nie będzie w playoffach, ale teraz, gdy LeBron rozegrał już swój ostatni mecz, jeszcze bardziej uświadamiamy sobie w jak nietypowej sytuacji znalazła się NBA. Przed nami jeszcze ponad dwa miesiące grania i przez cały ten czas nie obejrzymy już na parkiecie największego gwiazdora ligi, który przez poprzednie osiem lat zawsze jeszcze w czerwcu biegał po parkiecie. Teraz nie dotrwał nawet do kwietnia.

I specjalnie uniknąłem określenia „najlepszego zawodnika na świecie”, bo czy nadal nim jest? Czy po tym sezonie nadal możemy tak go nazywać? W poprzednich latach były momenty gdy te dyskusje bardziej się ożywiały, ale to pozostawało tylko szumem fazy zasadniczej. Potem przychodziły playoffach i LeBron wyjaśniał sprawę, nie pozostawiając złudzeń, że tron cały czas należy do niego. Teraz jednak nie będzie miał już takiej okazji i po raz pierwszy od bardzo dawna, po zakończeniu całych rozgrywek kogoś innego mianujemy najlepszym obecnie zawodnikiem na świcie.

James dopiero w kolejnym roku będzie mógł powalczyć o odzyskanie numeru jeden, udowadniając nam, że znowu się pospieszyliśmy i pomyliliśmy. Będzie musiał udowodnić, że jego czas jeszcze się nie skończył, bo coraz więcej jest tego typu spekulacji. Bo może starość wreszcie zaczyna go dopadać? Dotychczas z wiekiem był tylko coraz lepszy, efektywniejszy, a do tego mimo upływu lat i ogromnego obciążenia liczbą rozegranych meczów, jego ciało było niesamowicie wytrzymałe. Bardzo długo udawało mu się unikać większych problemów zdrowotnych. Aż do tego sezonu, gdy na kilka dni przed swoimi 34. urodzinami doznał najpoważniejszej kontuzji w karierze. Kontuzji, która przełamała tę jego wręcz legendarną wytrzymałość, na miesiąc wyeliminowała z gry i wypchnęła Los Angeles Lakers z pierwszej ósemki.

Może to tylko jedna kontuzja, która popsuła mu ten sezon i w kolejnym znowu wróci do bycia sobą. W końcu nikt w całej NBA przez poprzednie osiem lat nie rozegrał tylu meczów co James (w sumie 563; z czego 147 w playoffach, a to aż o 43 więcej niż drugi w tym względzie Durant), do tego w zeszłym sezonie wystąpił we wszystkich 82 spotkaniach fazy zasadniczej, więc trudno tym jednym słabym rokiem podważać jego nieziszczalność. Ale może też to ogromne obciążenie teraz zaczyna odbijać się na nim i w wieku 34 lat LeBron dotarł do momentu, w którym rozpoczął schodzenie z bardzo wysokiej górki swojego długiego prime’u? O tym będziemy dyskutowali przez całe wakacje, zastanawiając się nad przyszłością Lakers. Z jednej strony przypomina się zasada o tym, że nigdy nie należy stawiać przeciwko LeBronowi. Z drugiej strony, teraz ona nie zadziałała…

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

17

KOMENTARZE