Flesz: A może nikt nie zasłużył na MVP i inne błędy przez nas popełniane

10
fot. newspix.pl

Miałem dziś napisany taki tweet: Czy obóz “MVP dla Giannisa” zaczyna zauważać to, że James Harden opuścił dotychczas tylko 4 mecze, a Giannis już 8 i może być, że opuści ich – powracające kłopoty z prawą kostką – w najbliższych dniach więcej? Na szczęście zaraz wyobraziłem sobie następujące po tym kilkudniowe dyskusje, te dwuosobowe wędrówki po jaskiniach przekonywania się, następnie jądro ciemności i brak wyjścia, skoro zaczęliśmy przy argumencie o tym, że ktoś zagrał 69, a drugi 73 z 77 możliwych meczów. Spojrzałem na szkic tweeta i przytrzymałem klawisz backspace. Jestem w tym mistrzem.

Więc Giannis Antetokounmpo NIE UMIE RZUCAĆ I MA ZESPÓŁ UŁOŻONY POD TO, BY PRZYKRYĆ WYRAŹNĄ SŁABOŚĆ W JEGO GRZE, z kolei STYL GRY HARDENA NIE ODPOWIADA MI, NIE NA TYM POLEGA SPORT W DRUŻYNOWY, W DODATKU FLOPUJE I DOSTAJE POMOC OD SĘDZIÓW. Witamy w kwietniu!


Jak to się dzieje praktycznie co roku (minus niepodważalny MVP sezon Stephena Curry’ego – ten MVP sezon), znajdujemy się w czasie, gdy przy argumentowaniu zwycięzców naszych nagród, skupiać się będziemy na wskazywaniu niedociągnięć tych, którzy na tę nagrodę zasłużyli prawdopodobnie wcale nie mniej. To dzieje się właśnie wtedy, gdy dwaj kandydaci idą łeb w łeb. Próbujemy uwypuklić to co złe w kontrkandydacie. W kolejnych dwóch tygodniach Harden krytykowany będzie bardziej niż trzeci, czwarty, czy piąty w tym wyścigu Jokić, George, Lillard czy Embiid.

W tej dyskusji nie będę brał udziału.

Swoją drogą, czy wiesz, że wybrałem jako zdjęcie to Hardena, bo pomyślałem, że zestawienie jego sylwetki ze słowami “MVP” ma tak silne negatywne konotacje, że pozytywniej wpłynie na ilość otworzeń i przeczytań tego tekstu? Naprawdę to zrobiłem!

Co roku też popełniane są klasyczne błędy w argumentowaniu. Już pomińmy to, że cytowanie średnich na mecz od lat jest passe i jeżeli próbujesz ich użyć, to ktoś w najlepszym wypadku wydłuży Ci abonament na Szóstym Graczu, w najgorszym wyśmieje.

Jednym z najczęściej popełnianych błędów w ostatnich latach, za to wciąż trendujących, jest cytowanie szeroko rozumianego plus/minus (np w postaci Net Rating, czyli różnicy między efektywnością ofensywną a defensywną drużyny), gdy dany zawodnik n i e jest na boisku. Więc np Oklahoma City Thunder bez Paula George’a są w 1044 minut gry bez niego aż o 10,1 punktów na 100 posiadań gorsi od przeciwnika, gdy tymczasem Milwaukee Bucks w 1447 minuty bez Giannisa Antetokounmpo nadal są drużyną o 3,7 punktów na 100 posiadań od rywali lepszą (prawdopodobnie dlatego, że Bucks mają jeszcze czterech-pięciu bardzo dobrych graczy, którzy najlepiej wszyscy powinni być na boisku, gdy nie ma na nim Giannisa), a Houston Rockets o 2,7 punktów lepszą (efekt Chrisa Paula; rozdzielania minut Hardena i Paula, rzadszy np w Oklahomie, gdzie Thunder 44% minut bez George’a na parkiecie spędzili też dotychczas bez Westbrooka).

Próba określenia tej wartości gracza idzie dalej, gdy wylicza się różnicę między Net Ratingiem z tym graczem na boisku, a Net Ratingiem bez niego. Bez patrzenia, w tych kategoriach królują zawodnicy tacy jak Damian Lillard (przez ok. pół sezonu w minutach bez Lillarda nie było też C.J’a McColluma) i Kemba Walker (przez ok. pół sezonu w minutach tych nie było nikogo), prawdziwi MVP – niekwestionowani MVP …dla swojej drużyny. Teraz powinieneś już szybko domyślić się w czym tkwi problem z takim postrzeganiem sprawy. W minutach bez gwiazd grają zawodnicy nierównej klasy i te minuty mówią właśnie o tych graczach, nie o Giannisie, Hardenie czy Lillardzie.

W tej dyskusji też nie będę brał udziału.

Doszło już zresztą nawet do tego, że bardzo pozytywny Net Rating jaki Celtics mają z Kyrie’m Irvingiem stawiany jest mu, i to analitycznie, jako zarzut, bo pozostali gracze Celtics grają wyraźnie lepiej bez Irvinga kiedy ten siedzi na ławce w garniturze, niż gdy rozstrzyga o naszym losie w galaktyce siedząc w spoconym dresie.

No ale można pójść z naszym Net Ratingiem jeszcze dalej i sprowadzić wszystkie te minuty do ilości zwycięstw. Można w ten sposób zatoczyć koło. Miało to jednak więcej sensu, gdy rozstrzygaliśmy między Westbrookiem i Hardenem, niż gdy zestawiamy ze sobą gracza Konferencji Wschodniej z graczem Konferencji Zachodniej. Bucks i Rockets rozegrają w tym sezonie po 50 meczów w swojej konferencji, gdy tymczasem nadal, przynajmniej do półfinałów playoffów, ewidentne będzie, że Wschód klasą swoich drużyn nie dorasta Zachodowi. Czy piąta Indiana wygrałaby siedmiomeczową serię z piątymi Jazz (nie), czy Nets pokonaliby Spurs (raczej nie), a Heat Oklahomę (raczej nie). Tylko trzy zespoły ze Wschodu – Bucks, Raptors i 76ers – mają pozytywny bilans z Konferencją Zachodnią.  Czy gdyby przenieść Bucks na Zachód, a Nuggets na Wschód, to faworytem do MVP nie byłby właśnie Jokić bo to Nuggets mieliby nr 1 bilans ligi?


Przez długi czas bliżej mi było do “MVP dla Hardena”, z uwagi na dwie rzeczy: 1) wiedziałem jak transformacyjny wpływ miała będzie na Bucks zamiana nierzucającego Johna Hensona na rzucającego już nawet z dziewięciu metrów Brooka Lopeza i dodanie jako trenera Mike’a Budenholzera, który np rozumie to, by bez Giannisa na boisku maksymalizować minuty Bledsoe, Lopeza, Middletona i Brogdona, 2) wynik 12-5 Rockets w grudniu/styczniu bez Chrisa Paula, kiedy Harden rzucał powyżej 40 punktów na mecz, a Rockets pokonali – to ważne – Toronto, Golden State (słynny rzut w dogrywce), Denver, Boston i wówczas gorących jeszcze Thunder, czyli w zasadzie najlepsze drużyny ligi. Ale im bliżej zakończenia sezonu przeważał coraz bardziej w moich oczach widoczny argument o defensywnym impakcie Giannisa Antetokounmpo (bardziej utalentowanego obrońcy we współczesnej NBA wyobrazić sobie nie możemy!) i to jak trudno fanom Hardena może być zbić fakt, że Bucks mają nr 1 obronę ligi. Tylko, że wczoraj sprawdziłem, że kiedy grają przeciwko Zachodowi tracą 107,3 punktów na 100 posiadanie (5m. w NBA), a nikt nie jest w NBA nawet blisko (1,8 punktów straty) w tym jak Bucks bronią przeciwko gorszemu Wschodowi (102,7).

Więc w tej dyskusji też nie będę brał udziału?

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

45

KOMENTARZE

  1. James Harden:
    -36.4 ppg (najlepszy w lidze)
    -9 meczów z 50 lub więcej pkt (najlepszy w lidze)
    -2.1 spg (najlepszy w lidze razem z PG13). Jego defensywa jest w tym sezonie naprawdę mocno underrated.
    -Wyciągnął Rockets praktycznie w pojedynke z miejsca poza ósemką w grudniu i styczniu pod nieobecność Paula, Capeli oraz Gordona w wielu meczach.

    IMO nie ma tutaj o czym dyskutować. Naprawdę. James Harden musi zostać MVP.

    I tak, Giannis prawdopodobnie jest lepszym koszykarzem niż Harden, i ciągle się rozwija, ale no dajmy spokój, za taki sezon i za takie liczby MVP może być tylko jeden.

    Lubię to: 49
  2. Nie lubię stylu gry Hardena, wręcz mierzi mnie, natomiast bardzo lubię Antka, ale MVP w tym sezonie należy się Hardenowi jak psu buda i każdy inny wybór będzie jednym z największych skandali w historii ligi.

    Lubię to: 36
  3. “cytowanie średnich na mecz od lat jest passe” – a Lebrona do All-NBA Team próbowaliście upchnąć ostatnio w Palmie zapewne z powodu jego świetnej gry w tych 55 (z 82 możliwych) spotkaniach i underrated impaktu w obronie.

    Lubię to: 8
  4. Ernie Johnson podczas transmisji kompletowania pierwszych piątek AllStar:
    “By the way, James Harden is still available.”
    W końcu Lebron się zlitował i wziął go w ostatniej rundzie :)

    Prawda jest taka, że nikt nie lubi Jamesa Hardena.
    A najwyższa średnia punktów, sztucznie napompowana wymuszonymi
    wolnymi, na większości nie robi żadnego wrażenia.

    #TeamJanis

    Lubię to: 12
    • O jak mnie denerwuje takie umniejszanie. Że napompowane wolnymi, że tylko trójki nap***dala itp, itd.
      Harden FTM (free throws made per game)- 9.82
      Giannis FTM – 6.77
      Aż taka różnica?

      I jak na kimś nie robi wrażenia 36 ppg, jedno z najwyższych w historii i ciągnięcie samemu drużyny w dużo mocniejszej konferencji, pod nieobecność kluczowych graczy, to nie wiem co może robić.

      Lubię to: 19