Dopiero co skończył się marzec, a LeBron James już zakończył swoje występy w tym sezonie i mimo że dzisiaj pierwszy kwietnia, to wcale nie jest żart. Dziwne uczucie. Niby już mieliśmy sporo czasu, żeby przyzwyczaić się do myśli, że jego drużyny nie będzie w playoffach, ale teraz, gdy LeBron rozegrał już swój ostatni mecz, jeszcze bardziej uświadamiamy sobie w jak nietypowej sytuacji znalazła się NBA. Przed nami jeszcze ponad dwa miesiące grania i przez cały ten czas nie obejrzymy już na parkiecie największego gwiazdora ligi, który przez poprzednie osiem lat zawsze jeszcze w czerwcu biegał po parkiecie. Teraz nie dotrwał nawet do kwietnia.
I specjalnie uniknąłem określenia „najlepszego zawodnika na świecie”, bo czy nadal nim jest? Czy po tym sezonie nadal możemy tak go nazywać? W poprzednich latach były momenty gdy te dyskusje bardziej się ożywiały, ale to pozostawało tylko szumem fazy zasadniczej. Potem przychodziły playoffach i LeBron wyjaśniał sprawę, nie pozostawiając złudzeń, że tron cały czas należy do niego. Teraz jednak nie będzie miał już takiej okazji i po raz pierwszy od bardzo dawna, po zakończeniu całych rozgrywek kogoś innego mianujemy najlepszym obecnie zawodnikiem na świcie.
Chcesz czytać dalej?
Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.
Subskrybcja
Uzyskaj dostęp dopełnej treści artykułów.
Końcówka sezonu ale dniówka przednia jak zawsze ;) dzięki
Straszne te zmarnienie Mavericks :)