Dniówka: Kanter w Portland, ale czy to coś zmienia? Ostatnie mecze przed ASW

5
fot. Javier Rojas / Newspix.pl

Portland Trail Blazers rozjechali Golden State Warriors w czwartej kwarcie wczorajszego/porannego meczu i zakończyli rywalizację z obrońcami tytułu na remis 2-2. Są obecnie czwartą najlepszą drużyną Zachodu, będąc na dobrej drodze, żeby drugi rok z rzędu rozpocząć playoffy na własnym parkiecie, ale wszyscy dobrze pamiętamy jak poprzednio to zupełnie nic im nie dało. I nadal pozostają wątpliwości, czy teraz będą w stanie osiągnąć coś więcej, czy pozostaną tylko tą bardzo dobrą drużyną sezonu zasadniczego?

Przed trade deadline pojawiały się doniesienia, że Blazers aktywnie szukają jakieś dużej wymiany, która pomogłaby im zdobyć kolejnego gwiazdora i stać się realnym zagrożeniem na Zachodzie nie tylko do połowy kwietnia. Ostatecznie jednak nic wielkiego w Portland się nie wydarzyło, choć GM Neil Olshey i tak zrobił więcej niż większość jego konkurentów z najlepszej ósemki Zachodu. Wzmocnił swój zespół poprawiając siłę ławki rezerwowych. Najpierw w wymianie pozyskał Rodney’a Hooda, natomiast teraz ściągnął z rynku Enesa Kantera.

Blazers w końcu mają zawodnika, którego próbowali przejąć w wakacje 2015 roku. To właśnie oni dali Kanterowi ten kontrakt na $70mln za cztery lata, który wówczas Oklahoma City Thunder wyrównali, a przed tygodniem New York Knicks wykupili. Może dlatego wybrał teraz Blazers, mimo że zainteresowani byli nim też Los Angeles Lakers. W 2015 miał w Portland pomóc załatać dziurę po odejściu LaMarcusa Aldridge’a, obecnie ma zapewnić wsparcie jako zmiennik dla Jusufa Nurkica, ale nadal ma szanse na spore minuty, ponieważ podstawowy center Blazers nie jest przesadnie eksploatowany (średnio 27.3min).

Wiemy, czego można oczekiwać od Kantera. Potrafi dostarczać punkty i świetne walczy na tablicach, będąc jednym z najlepszych w lidze zbierających na atakowanej desce. W przeliczeniu PER-36 jest graczem na poziomie 20 punktów i ponad 10 zbiórek. W Knicks zaliczał średnio 14 punktów i 10.5 zbiórek, a do tego miał najlepsze w karierze 1.9 asyst. Ale też dobrze wiemy jaki jest największy problem Kantera. Fatalna obrona Knicks z nim na boisku była jeszcze gorsza i też z tego samego powodu wcześniej w Thunder był nieprzydatnych w playoffach. W obronie staje się łatwym celem dla rywali. Dlatego pozostaje pytanie, na ile Blazers będą w stanie korzystając z tego, co dobrego potrafi wnieść do gry i minimalizować jego negatywny wypływ na defensywę (która też nie jest najmocniejszą stroną drużyny, obecnie mają 16. obronę w lidze)?

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

19

KOMENTARZE

    • ojtam ojtam, dla Giannisa akurat dobrze że trafił na prowincję, w NY by go zajechali i nic by z tego nie wyszło. Tak to przynajmniej w lidze jest superstar i chujowy zespól, a byłby zmarnowany talent i chujowy zespół.
      Zatem żyjemy w lepszej rzeczywistości :)

      Lubię to: 15
    • Dokładnie, teraz to koleś podaje pilke, odbiorca dostaje, robi piwot/dwutakt lub jakiś inny manewr i tak dostaje asystę. Kiedyś czytałem ze dużo zależy od zespołu statystyków, w każdej hali inaczej naliczają je, zwłaszcza drużynom przyjezdnym.

      Lubię to: 1
  1. Kantera pamiętam z serii przeciwko Spurs w 2016. Wyglądał wtedy świetnie, robił różnicę nie tylko w ataku, ale i w obronie. Reszta kariery to już raczej nabijanie statystyk.

    Lubię to: 3