Wake-Up: J.J. Barea jest Bogiem Sportu, 0/12 z gry Wigginsa, Sexton mówi “bonjour!”, kalifornijski klasyk w Oakland

5
fot. NBA League Pass

Ten ziomek na biało jest z nami.

Poczekaj aż DeAndre Jordan zacznie znosić J.J’a Bareę z parkietu na rękach.

Just wait:

 

In the head! Three in the head! Co za gracz.

Każdy z nas, graczy fantasy w ciągu dwóch ostatnich sezonów przynajmniej JEDEN raz pomyślał “O, Barea na liście wolnych agentów, wezmę …ale ma już 34 lata” i nie brał. I nie zdejmował go więc z waivers i patrzył tylko potem z wyrzutem do siebie na to co się dzieje.

Patrz! Ja patrzę, żałując że mam go prawie we wszystkich, ale nie we wszystkich ligach. Jednym z najbardziej utrwalonych wspomnień w mojej głowie jest czytanie przed dziesięcioma laty artykułu o pewnym, hardym portorykańczyku, który przez D-League próbuje przebić się do Dallas Mavericks. To było jeszcze zanim Jerry Stackhouse zaczął grać czwórkę dla tych Mavs.

Dwadzieścia lat później, gdy ktoś powie “Aa… Stockton-Malone”, będę odpowiadał “Barea-Nowitzki!” – być może najlepszy w historii gry duet nie pick-and-roll, ale pick-and-pop. Jest na to fantastyczna analityka, o której już 1832 raz nie będę tutaj pisał.

Do gier, bo tych, gier, jest coraz więcej i więcej będzie:

Sacramento @ Golden State 116:117 (Hield 28 – Durant 44/13/7)
San Antonio @ Milwaukee 129:135 (DeRozan 34/7a – Antetokounmpo 34/18/8)
Denver @ Oklahoma City 105:98 (Murray 22/8a – George 24)
Boston @ Dallas 104:113 (Tatum 21 – Barea 20/8a)
Houston @ Cleveland 108:117 (Harden 40/13a – Sexton 29)
New Orleans @ Washington 114:124 (Randle 29/15z – Porter 29)
Chicago @ Minnesota 96:111 (LaVine 28 – Towns 35/22/6)

1) Niewiele:

 

Niewiele, Adamie i Pawle, zabrakło, a Wasi Sacramento Kings pokonaliby dryfujących bez Stephena Curry’ego mistrzów NBA. Klay Thompson na pięć sekund przed końcem dobił jednak swój niecelny rzut, niczym 44-letni Wiesław, były ligowiec. Wcześniej inny Wiesiek, Kevin Durant rzucił swoje najwięcej w tym sezonie 44 punkty i Golden State Warriors pokonali Sacramento Kings 117:116 w meczu o nieoficjalne mistrzostwo środkowo-północnej Kalifornii. Lasy płonęły.

No niestety lasy płonęły. Japrdl:

 

Dlaczego był to kalifornijski klasyk?

Cóż, bo po raz pierwszy od 1979 roku Warriors grali z Kings, gdy oba zespoły miały pozytywny bilans.

Naprawdę ciężko w to uwierzyć.

Drugi dzień z rzędu Warriors poprowadzili KD, który miał też 13 zbiórek i 7 asyst oraz wracający do żywych Thompson – 31 punktów. Buddy Hield miał 28 punktów dla Kings, rookie Marvin Bagley III aż 20 punktów i 17 zbiórek, ale na 68 sekund przed końcem nie trafił ważnego rzutu wolnego.

To był całkiem szybki, efektowny mecz, w sam raz do obejrzenia na dziś, nawet jeśli znasz wynik i trwa Black Weekend – i mimo tego, że oba zespoły grały 3 mecz w ciągu 4 dni, w tym back-2-back.

Mroził Brogdo:

 

2) Ale to był już następny mecz.

San Antonio Spurs spadli na ostatnie miejsce w Southwest Division, zNYK zabrał dzieci na cały dzień wielkich przeżyć.

Dzień po wizycie w Indianapolis Spurs przegrali na wyjeździe z Milwaukee Bucks 129:135. W dodatku są sami sobie winni, bo jeszcze w czwartej kwarcie prowadzili 11 punktami.

Giannis miał w końcówce na co odpowiadać:

 

Nikt od Święta Dziękczynienia nie gra tak dobrze w koszykówkę jak Giannis Antetokounmpo.

W sobotę słyszał okrzyki “MVP! MVP!”, kiedy w czwartej kwarcie rzucał 14 ze swoich 34 punktów. Wyczyścił też piłkę aż 18 razy z tablicy i chylić czoła narody przed najlepiej zbierającym niskim skrzydłowym, jaki być może kiedykolwiek stąpał po deskach sportowych aren.

Ale miał też w sobotę Giannis niemało pomocy, bo Malcolm Brogdon nie tylko mroził, ale dodał 23 punkty, Khris Middleton swoje 21, a Eric Bledsoe miał 20 punktów i 10 asyst, w tym jedną wyżej, którą już widziałeś.

34 punkty rzucił dla Spurs DeMar DeRozan, i wydawało się, że robił to dla zwycięskiej drużyny, gdy Rudy Gay na 11 minut przed końcem trafił jumper na 106:95. Ale Bucks wrócili. Wrócili, żebyśmy nie mogli dziś napisać, że są 6-6 w 12 ostatnich meczach. Dwa rzuty wolne Antetokounmpo na 2 minuty i 44 sekundy przed końcem wyprowadziły ich na prowadzenie. W meczu, w którym to prowadzenie zmieniało się aż 26 razy.

3) Męczą się ofensywnie Denver Nuggets po gorącym, choć bardziej defensywnym starcie. Gorący defensywnie Denver Nuggets – przekopiuję to sobie do notatnika i nie zapiszę tekstu. Przepraszam. Brak Willa Bartona i Isaiah Thomasa jest odczuwalny. Grają jednak dzięki temu dużo lepiej w obronie, Jamal Murray rzucił 22 punkty i w sobotę Nuggets pokonali na wyjeździe Oklahoma City Thunder 105:98. Nikola Jokić i gorący od dwóch dni Trey Lyles obaj rzucili po 16, Juancho Hernangomez dodał 15 i to już trzecie kolejne zwycięstwo dla Nuggets, którzy grali ostatniej nocy bez kontuzjowanego Gary’ego Harrisa.

Russell Westbrook miał drugie triple-double w tym sezonie: 16 punktów, 12 asyst i 10 zbiórek. Paul George miał 24 punkty i 11 zbiórek, a Dennis Schroder dodał 18 punktów dla Thunder, którzy trafili tylko 9 z 39 trójek i zostali zatrzymani na skuteczności 36% celnych rzutów z gry.

4) Męczą się też Boston Celtics byciem “Boston Celtics”.

Oczywiście, że 34-letni J.J. Barea rzucił 20 punktów i trafił ważną trójkę, która pozwoliła Dallas Mavericks przejąć kontrolę i pokonać Celtics w Teksasie 113:104. To już szóste z rzędu zwycięstwo Mavsies na swoim parkiecie.

Budujący dopiero formę Harrison Barnes także rzucił 20 punktów, Luka Doncić uzupełnił boxscore o 15 pucołowatych, a Twój Bóg J.J. Barea dodał osiem asyst. Jose Juan nie wyszedł w piątce, ale zastąpił Dennisa Smitha Juniora, którego rozbolał nadgarstek od pudłowania spoza pola trzech sekund. Tego właśnie Mavs potrzebowali, żeby wygrać już siódmy mecz z dziewięciu ostatnich – nie pudeł, tylko J.J’a Barei.

Od trzech lat Mavericks tak daleko w sezonie nie znajdowali się na poziomie 0.500. I to wszystko bez Dirka Nowitzkiego.

Mają za to Bareę i Lukę Doncica.

To podanie przecież wygląda jak Dirk:

 

To poniżej, nie był to klasyczny stepback za trzy – tych DonDada ma już w swojej karierze w NBA kilkanaście – ale popatrz:

 

Jayson Tatum rzucił 21 punktów, a Kyrie Irving i wracający do rodzinnego Dallas Marcus Smart dołożyli po 19. Al Horford po opuszczeniu piątkowej wygranej w Atlancie zagrał, ale gra z bólami w kolanie. Z kontuzją kolana gra też Terry William Rozier III. W dodatku Jaylen Brown wykopyrtnął się w czwartej kwarcie i już nie wrócił do gry. Oszczędzany był za to Gordon Daniel Hayward (bóle kostki). Po raz trzeci z rzędu w tym sezonie Celtics wygrali pierwszy mecz serii back-2-back, zanim przegrali drugi.

5) Najlepszy rookie ostatnich dni Collin Sexton rzucił tym razem season-high 29 punktów i Cleveland Cavaliers ewidentnie świrują.

Najpierw w piątek sprawili sensację dnia i wygrali w Filadelfii, żeby w sobotę wrócić do północnego Ohio i pokonać u siebie Houston Rockets 117:108. To pierwszy raz w tym sezonie, gdy schodzili z parkietu jako zwycięzcy w dwóch kolejnych meczach. I na nic się zdało Rockets 40 punktów Jamesa Hardena.

Wybrany z nr 8 draftu Sexton trafił 14 z 21 rzutów, w tym kilka kluczowych w drugiej połowie, gdy Cavaliers odpierali próby powrotu Rockets. No ale trzeba jednak wspomnieć, że mowa tu o osłabionych Rockets, bo Chris Paul dostał dzień wolnego.

Harden się za to nie oszczędzał – grał całą drugą połowę. Trafił 14 z 30 rzutów i do 40 punktów dołożył aż 13 asyst. MVP ewidentnie jest w gazie. Drugi dzień z rzędu dziabnął 15 punktów już w pierwszej kwarcie i był to już jego czwarty z rzędu mecz na 30 punktów.

Nie zwykłem Ci już przerywać czytania, ale możesz zatrzymać się przez trzy minuty na Sextonie. To ujmujący charakter i potencjalnie porywający szatnie lider:

W ostatnich pięciu meczach Sexton zalicza średnio 21 punktów, 4 zbiórki, 3 asysty na znakomitych skutecznościach 50% z gry i 47% za trzy. Siedzi mu jumper (26/42 z midrange w tym czasie) – skąd my to znamy – i otwiera się przed nim cała gra. Keep it going Young Buck!

Tristan Thompson miał 16 punktów i career-high 22 zbiórek, z których 11 w ataku, ogrywając Clinta Capela – 12/10 – żeby przypomnieć nam dlaczego zarabia rocznie więcej niż Szwajcar. Tristan gra dobry sezon. Tylko Andre Drummond czyści lepiej ofensywne tablice.

6) Otto Porter Junior zapytał się New Orleans Pelicans o potencjalny transfer rzuceniem 29 punktów w wygranej 124:114. Dla Washington Wizards John Wall rzucił też 22 punkty i miał osiem asyst. Pelicans grali bez kontuzjowanego w piątek Anthony’ego Davisa.

Austin Rivers 12 ze swoich 18 punktów rzucił w czwartej kwarcie i zrobił to przeciwko drużynie, która wybrała go aż z nr 10 w drafcie. 57% celnych rzutów z gry było najlepszym występem Wizards w tym sezonie, choć rzuconych zostało przeciwko drużynie z dolnej dziesiątki defensyw, grającej w dodatku bez swojego najlepszego obrońcy.

Dla Pelicans brylował Julius Randle, rzucając 29 punktów i zbierając 15 piłek. Randle, którego w piątkowym newsletterze (bardzo przydatna rzecz, jeśli w tygodniu akurat miałeś mniej czasu i chcesz szybko nadrobić; a i bonusiki są) – na który wciąż możesz się zapisać – handlowałem do Wizards w dealu za Portera. Davis nie zagrał po tym jak nieszczęśliwie upadł w piątek w Madison Square Garden na swoje prawe biodro. Próbował się rozgrzewać, ale dał sobie spokój. Na chuj ryzykować kontuzje w meczu z Wizards.

7) Tom Thibodeau przeszedł się po Chicago Bulls 111:96, wysyłając mentalne fucki menedżmentowi. Tak, wiem, back-2-back przekleństwa, ale to ogony ligi. Karl-Anthony Towns miał 35 punktów i 22 zbiórek, a rywalizujący z Montrezlem Harrellem o “6th Man of the Year” Derrick Rose dodał 22.

Wracający do zdrowia Jeff Teague dodał 18 punktów dla tych Wolves, którzy są 5-2 w ostatnich 7 meczach, choć Andrew Wiggins ssie bardziej po wymianie Jimmy’ego Butlera, niż ssał przed.

Dla Bulls Zach LaVine rzucił 28 punktów, a coraz lepiej spisujący się Jabari Parker miał 27. Co z tego jednak jak Bulls przegrali już po raz szósty w siedmiu meczach. Co z tego, że Justin Holiday miał 14 punktów i 11 zbiórek.

Robert Covington naprawdę trafił 1 z 18 rzutów, w tym 0/10 za 3 Brooku Lopezie. I był +11, P.J.’u Tuckerze.

Andrew Wiggins za to serio poszedł w 0/12 z gry, LeBronie Jamesie.

Zaczekaj na Wiggo:

 

8) Wiggins pudłuje, ale przyspieszenie sezonu trwa dalej. Mecz goni mecz. Dziś osiem. O godz. 21:30 niedzielni, biali Lakers podejmują Orlando Magic, za to już o godz. 22 Josh Jackson i Stanley Johnson zmierzą się w pojedynku o to, który mniej (mnie) zawiódł.

Od dwunastej kolejnych sześć spotkań, z najciekawszym Jazz kontra The Kings o godz. 2 w nocy.

9) I jest jeszcze to – zdecydowanie najgorętsze info płynące z NBA ostatniej nocy:

Dwight oskarżany przez geja o napastowanie i prześladowanie

 

21

KOMENTARZE

  1. Doktor Habilitowany Koszykówki José Juan Barea. A Doncic jest w kolejce po ten tytuł.

    I mam taki take – najlepsze co teraz może spotkać Celtics, to taka 4-tygodniowa kontuzja Kyrie Eleisona, żeby zweryfikować, kto lub co nie klika w tej układance. A druga sprawa, jak można chcieć wygrać mecz koszykówki bez atakowania pomalowanego? Kurwa Mavs ścinali od lewa do prawa i parkiet był otwarty jak cholera. Cytując bramkarza Pogoni Szczecin: “Kibice są wkurwieni, my jesteśmy wkurwieni, trener jest wkurwiony i ogólnie jedno wielkie wkurwienie.”

    PS. Jordan znoszący JJa z parkietu to oprócz ładnej gry Mavs i tego jako dobry jest Luka, to jedyna radość z ogladania tego meczu. Golili frajerów xD

    Lubię to: 3
  2. a kto i kiedy zwróci Honor KRÓLOWI?
    KRÓLOWI generalnemu menedżerowi?
    jak potrafi bardzo dobrym zawodnikiem być Tristian Kardashian, takim który wart jest tego kontraktu.
    KRÓL poprowadził CleveLand do czterech mistrzostw konferencji i jednego mistrzostwa świata.

    Z tymi zawodnikami.

    Z tymi zawodnikami zdobyłby kolejne dwa mistrzostwa.
    na pewno 2015 – gdyby Irving LUB Love nie byli kontuzjowani.
    (GDYBY PIPPEN I GRANT BYLI KONTUZJOWANI TO JORDAN NIE ZDOBYLBY ZADNEGO MISTRZOSTWA 1991-1993)

    zapewne 2018 – gdyby był Irving (((TO NIE ON GO ODDAŁ) lub Thompson był taki jak był 2016 lub jest teraz
    i to nie LEBRON wyrzucił Griffina.

    jednak to bez znaczenia w tych skorwysynskim, bez szczyptu Honoru i uczciwosci świecie
    oddac Komus Sprawiedliwość.

    Lubię to: 17