Bielecki: 13 Najbardziej Pamiętnych Momentów Gortata w Wizards

5

gortat wizards

Stolica Stanów Zjednoczonych w karierze koszykarskiej Marcina Gortata była jego domem najdłużej. W ciągu pięciu lat w Waszyngtonie, mimo niedawnego transferu do Los Angeles, Marcin Gortat pozostawił po sobie przede wszystkim dobre wspomnienia. Na podsumowanie jego gry dla Wizards wybrałem 13 najbardziej pamiętnych momentów z tego okresu.

#13 – Gortat Ironmanem NBA

W trzech z pięciu sezonów w Wizards Gortat wystąpił we wszystkich 82 meczach sezonu zasadniczego oraz każdym jednym meczu Playoffs (nawet mimo zatrucia pokarmowego przed jednym z nich). Opuścił tylko 8 z 450 spotkań! To wynik godny największego podziwu i coś za co z pewnością zapamięta go NBA.

#12 – Polish Heritage Night

Polskie Noce w NBA stały się tradycją dzięki Gortatowi. Za każdym razem budziły one zainteresowanie Polonii w USA i były świetną okazją, by o Polsce i polskich tradycjach usłyszano za wielką wodą. Przez pięć lat w D.C. Gortat pełnił rolę wzorowego ambasadora naszego kraju.

#11 – Gracze NBA w Polsce

Występy Gortata w Wizards sprawiły, że na wyciągnięcie ręki mieliśmy graczy NBA. Podczas jego corocznych campów sam miałem okazję porozmawiać m.in. z Otto Porterem (choć w tym przypadku słowo “rozmawiać” jest nieco na wyrost) i Garrettem Temple. Szkoda tylko, że nie udało się sprowadzić Bradleya Beala, bo jednego roku było ponoć bardzo blisko.

Niemniej jednak, przyciągnięcie świata – który na co dzień śledzimy mimo dużej różnicy czasu, i który jest tak daleko – na nasze lokalne podwórko, to coś, za co osobiście jestem Gortatowi najbardziej wdzięczny.

#10 – Rekordowa noc

27 lutego 2014 w meczu przeciwko Raptors Gortat ustanowił swój punktowy rekord kariery po raz pierwszy przekraczając barierę 30 punktów.

Sam mecz też był godny zapamiętania. Na pięć sekund przed końcem regulaminowego czasu gry, Gortat dobił piłkę do kosza po niecelnym rzucie kolegi doprowadzając do remisu, a później pomógł wybronić akcję Kyle’a Lowry’ego. Spotkanie zakończyło się jednak dopiero po trzeciej dogrywce, w której to łodzianin musiał opuścić parkiet z powodu popełnienia szóstego przewinienia. Wizards wygrali jednak 134:129.

W 51 minut na parkiecie, Gortat trafił 12 z 23 prób z gry, a do 31 punktów dołożył 12 zbiórek. Co ciekawe, 31 punktów zdobył wtedy również John Wall, co nieco przyćmiło występ Marcina, zwłaszcza w odbiorze amerykańskich mediów.

#9 – Wyprowadzenie Wizards i Johna Walla na prostą

Dziś już mało kto pamięta jak słabi byli Wizards przed sezonem 2013-14, w którym to pozyskali łodzianina. Pisanie, że Gortat odmienił Wizards byłoby przesadą. Na poprawę sytuacji waszyngtońskiej ekipy złożyło się wiele czynników, ale wymiana Emeki Okafora na polskiego środkowego była jednym z nielicznych strzałów w dziesiątkę Erniego Grunfelda.

Choć pod koniec przygody Gortata z D.C. ta dwójka była w konflikcie, Gortat może częściowo przypisać sobie rozwinięcie umiejętności kreowania gry Johna Walla. W pierwszych dwóch latach widać było jak z dnia na dzień Gortat przekazywał Wallowi wiedzę nabytą w czasach gry ze Stevem Nashem.

Ze zdrowym Wallem i Bealem, z doświadczonymi Gortatem i Arizą, Wizards po raz pierwszy od lat znaleźli się w Playoffs i utrzymywali podobną formę przez cały pobyt środkowego w Waszyngtonie.

Chcąc nie chcąc, Gortat był najlepszym środkowym klubu od kiedy ten nie nazywa się już Bullets.

#8 – Sweep Raptors

Tego w Waszyngtonie nikt nigdy nie zapomni. Sweep w 1. rundzie Playoffs nie robi wielkiego wrażenia, jeśli spojrzymy na to obiektywnie i mówimy o drużynach rozstawionych na sąsiadujących miejscach. W spragnionym sukcesów sportowych Waszyngtonie, do dziś z rozrzewnieniem wspomina się mecze z 1. rundy PO 2015 przeciwko Toronto.

Rozstawieni z czwórką Raptors mieli po swojej stronie przewagę parkietu i genialnych, głodnych zwycięstw kibiców z Kanady. Mieli też bilans 3-0 przeciwko Wizards w sezonie zasadniczym. Wszystko to na marne.

Świetne mecze rozgrywali John Wall, Bradley Beal i przede wszystkim Paul Pierce. Wtedy też świat NBA pierwszy raz zainteresował się Otto Porterem. W cieniu tych wszystkich graczy wyśmienicie spisywał się też Gortat, walnie przyczyniając się do awansu w tak dobrym stylu.

Marcin w całej serii notował średnio 17 punktów na skuteczności 74,5% i 10 zbiórek,  a w rozstrzygającym meczu w zaledwie 29 minut zdobył 21 punktów, trafiając 8 z 9 rzutów. Dołożył do tego 11 zbiórek oraz 5 asyst.

#7 – Gortat liderem NBA

To był świetny czas dla lubiących click-bait polskich mediów. W sezonie 2016-17 Marcin Gortat był liderem NBA w zasłonach bezpośrednio przyczyniających się do zdobycia punktów. Notował wtedy 6,2 asysty zasłoną na mecz. Może nie jest to najważniejsza statystyka w NBA, ale zawsze fajnie jest być w czymś liderem, zwłaszcza grając w najlepszej lidze świata.

#6 – O krok od All-Star Game

Zaledwie 70 tyś. postów w mediach społecznościowych opatrzonych tagiem #NBAVote i nazwiskiem środkowego Wizards zabrakło, by ten punkt znalazł się na samym dole strony.

Zbierając niemal 600 000 głosów, Gortat zajął czwarte miejsce w głosowaniu na frontcourt wschodu do All-Star Game 2015.

Ostatecznie LeBron James, Carmelo Anthony i Pau Gasol ubiegli Polaka, ale sam wynik był już nie lada wyczynem. Oczywiście wynik ten był efektem znakomitej mobilizacji polskich fanów, ale też wyznacznikiem dobrego sezonu Gortata. Byliśmy naprawdę o włos od gigantycznego wydarzenia w historii polskiej koszykówki.

#5 – Mem-kontent

Przez lata Gortat był ulubieńcem waszyngtońskiej prasy i nie tylko. Niejednokrotnie jego wypowiedzi (nie tylko te negatywne) wiralnie rozprzestrzeniały się po sieci. Gortat był też faworytem działu marketingu Wizards.

Pamiętasz jak MG13 proponował legalizację bójek w NBA? Albo jak mówił, że ma czarną duszę? Albo ten dzień, kiedy Sports Illustrated chodziło z nim cały dzień tylko spisując cytaty? Może reklamę młotków?

NBA League Pass
NBA League Pass

#4 – Ten moment, w którym Gortat został Celtem

Mem wszystkich gortatowych memów. Zobacz tylko jak obejmuje go Rondo.

#3 – Poster na Millsapie w Playoffs 2017

Najlepsza akcja kariery Marcina. Poster. Odepchnięcie. Gest uderzającego młota. Czego chcieć więcej?! Skala pogardy w tym dunku: 10/10.

#2 – Gortat graczem tygodnia w NBA

To prawdopodobnie najważniejsze osiągnięcie sportowe w karierze Gortata. Między 21 a 27 grudnia 2015, środkowy z Polski notował średnio ponad 21 punktów i niecałe 12 zbiórek w trzech wygranych przez Wizards meczach. Takie osiągnięcia wystarczyły, by NBA nagrodziła go wtedy nagrodą Player of the Week konferencji wschodniej.

#1 – Barbecue Pierogi Alert!

Nikt, kto śledzi karierę Marcina nie mógłby umieścić na jedynce innego wydarzenia. 13 maja 2014 Gortat nie tylko rozegrał najlepszy mecz w karierze, ale i znalazł się w centrum uwagi największych amerykańskich mediów. Po kolei.

Podchodząc do piątego meczu 2. rundy Playoffs 2014, Wizards byli na skraju eliminacji przez Pacers. Game 5 obył się w Indianapolis i gdyby nie Gortat, Wizards nie wróciliby wtedy na – jak się później okazało – ostatni mecz do D.C..

Łodzianin już do przerwy miał double-double, 17 punktów i 11 zbiórek, a w studiu TNT grą Polskiego Młota zachwycał się Shaq nieustannie myląc pierogi z kiełbasą:

W całym spotkaniu Gortat wyrównał rekord kariery w punktach, zdobywając ich 31 przy 13 celnych rzutach na 15 prób. Miał też 16 zbiórek, a to wszystko w 36 minut.

Po meczu, MG13 połączył się ze studiem TNT, aby wyjaśnić Shaqowi kwestię grillowania pierogów.

To jednak nie zakończyło całej sprawy. Konsulat Polski w Atlancie (gdzie mieści się studio telewizji TNT) na następny dzień wysłał Shaqowi, Barkleyowi i reszcie ekipy pierogi, kiełbasę oraz polskie piwo.

Uwagę Charlesa najbardziej zwróciło to ostatnie – Okocim O.K. Beer. “O.K. Beer? To piwo jest tylko okej?!” – skwitował były gwiazdor NBA i Dream Teamu.

31

KOMENTARZE

  1. Wydaje się, że to już jest czas podkreślania wartości MG13 dla kibiców NBA w Polsce i jego “gloryfikowania”. Sam jakoś specjalnie nie śledzę meczy Marcina ale wydaje mi się, że jak go zabraknie to i my coś stracimy.

    Lubię to: 26
    • Ja bym go chciał w Warriors, żeby zdobył pierścień. Kilka sezonów wydawał mi się idealnym elementem do tej ekipy właśnie – dobrze stawia zasłony, nie potrzebuje piłki, zbiera i broni. Teraz już może trochę za górką atletycznie, ale jako że jest jednym z moich nie tylko ulubionych sportowców, to serdecznie mu zdobycia mistrzostwa na koniec życzę.

      Lubię to: 10
  2. Można go nie lubić (sama nie przepadam), ale długo jeszcze nie będziemy mieli tak znaczącej postaci w NBA jak Marcin.. Double-double w sezonie (PHO), super zasłony, niezłe zbiórki i podania, pierwsza piątka w liczących się drużynach, Finał ligi, iron man – brawo! I pomyśleć, że jakiś czas temu wydawało się, że Przemek Karnowski pójdzie tą drogą…

    Lubię to: 10