Wake-Up: 43 punkty i clutch trójka wielkiego Kevina Duranta. Warriors o krok od mistrzostwa

22
fot. League Pass
fot. League Pass

Kevin Durant zepsuł zabawę przenosząc się dwa lata temu do Oakland, a teraz zepsuł zabawę w Finałach, pozbawiając nas szans na dłuższą serię.

Cleveland Cavaliers zagrali jak przystało na zdesperowaną drużynę i rozegrali dobry mecz. Byli na prowadzeniu przez całą pierwszą połowę, w drugiej prowadzili wyrównaną walkę, udało im się zatrzymać Splash Brothers, ale to wszystko nie wystarczyło, ponieważ rywale mieli KD. Jak żyć?

Durant był rewelacyjny, ciągnąc atak drużyny przez cały mecz i dobijając gospodarzy na finiszu. Tym razem nie było mowy o wymiękaniu i problemach w crunch time. Podczas gdy jego koledzy nie mogli się wstrzelić, KD wziął drużynę na swoje barki, a w kluczowym momencie spokojnie wyczekał, wymierzył i na 49.5 sekundy przed końcem trafił daggera. Wielką trójkę z 10 metrów, powiększając prowadzenie gości.

„The shot clock was running down, I was pretty far out, I just wanted to get a look,” Durant said. „I didn’t want to run there and shoot a bad shot, fall on the ground and they got numbers going the other way so I decided to pull up.”

Drugi rok z rzędu na parkiecie w Cleveland w ostatniej minucie trafił kluczową trójkę, która przesądziła o trzecim z rzędu zwycięstwie Golden State Warriors.

Golden State @ Cleveland 110:102 (3-0)

Warriors are the first team to take a 3-0 lead in back-to-back NBA Finals in NBA history.

Cavs rozpoczęli mecz od mocnego uderzenia, szybko uciekając na 16-4, ale wtedy do pracy ruszył KD. Trafił pierwsze 4 swoje rzuty, zdobył 13 punktów, zebrał 7 piłek i Warriors kończyli pierwszą kwartę mając tylko punkt straty. Do przerwy rzucił 24 punkty, a ostatecznie miał ich najwięcej w playoffach 43. Nikt nie był w stanie go zatrzymać. Po raz kolejny był bardzo efektywny trafiając 15/23 z gry, a do tego jako jedyny w drużynie gości dostarczał trójki – 6/9, reszta 3/17. Dzięki niemu Warriors przetrwali bardzo słaby występ Splash Brothers. KD zanotował też 13 zbiórek i 7 asyst, w tym bardzo ważne podanie z podwojenia do mającego otwartą drogę do kosza Andre Iguodali, który na 1:37 przed końcem wsadem nad Tristanem Thompsonem dał Warriors 3 punkty przewagi.

Stephen Curry po ustanowieniu rekordu playoffów z 9 celnymi trójkami w poprzednim meczu, teraz bardzo długo nic nie mógł trafić. Cavs wykonali dobrą pracę w obronie, podwajali go, nie dawali mu czystych pozycji, kontestowali jego rzuty i spudłował pierwsze 9 prób zza łuku. Przełamał się dopiero na samym finiszu, ale w ważnym momencie rzucając trójkę w transition na 2:37 przed końcem. W odpowiedzi LeBron James trafił swój pierwszy rzut zza łuku. Do tamtego momentu obaj byli łącznie 0/14 na dystansie.

LeBron jak zwykle robił swoje prowadząc Cavs, ale tym razem to KD bardziej dominował. Jego 10. w karierze w Finałach triple-double nie wystarczyło, żeby przedłużyć nadzieje gospodarzy. Miał 33 punkty, 10 zbiórek i 11 asyst (choć tylko dwie po przerwie), do tego także 2 bloki i 2 przechwyty w 47 minut, grając na podkręconej w pierwszej połowie kostce. A już na samym początku popisał się tą piękną akcją:

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułPikle do Kawówki (37): Dwa tygodnie do Draftu 2018. Co już wiemy
Następny artykułFlesz: Golden State Cleveland 3-0

22 KOMENTARZE

  1. Curry zszedł dzisiaj ze ścieżki po MVP, a Mister Game 3 wsiadł na rower i wyprzedził go o kilka długość. Brakowało mi tylko, żeby Durant tę ostatnią trojczynę rzucił Jamesowi w twarz, tak jak przed rokiem, ale nie można mieć wszystkiego.

    Lubię to: 19
  2. Nie wiem czym się w ogóle było ekscytować poczas tych finałów. 4 all starów i najlepsi z najlepszych rolsów kontra jeden GOAT i ludzie którzy ledwo łapaliby się do rotacji pokieraszowanych Celtics. Wynik mógłbyć tylko jeden. Podobne te finały do tych z 2001 roku, gdzie Iverson i losowa zbieranina próbowała pokonać Shaqa i Kobiego.

    Lubię to: 22
    • LeBron w Miami budował legacy i miał zdobyć 8 tytułów. Jak nie poszło okazało się, że miał słaby suport.
      Jak GSW poszli tą samą drogą to zepsuli ligę, oszukali i będą mieli mistrzostwa z *.
      Love to all star, Hill jest NAJLEPSZYM z obecnie grających w NBA (czyli na świecie) PG dla LeBrona. Do tego ponoć elitarni zadaniowcy w D i R (TT, Nance) lub shooterzy, którzy jeszcze bardziej błyszczą obok króla (Korver, Smith). Ma wszystko co potrzeba do wygrywania. Nawet dostał mecz w którym Hood i JR zdobyli więcej punktów niż Curry i Klay.

      Skończcie pieprzyć farmazony o zepsuciu ligi przez GSW i niesprawiedliwości, która dotknęła LeBrona. Takie czasy, taka liga, taka drużyna. Ktoś musi odpowiedzieć i to zrobi szybciej niż wam się wydaje. Życie nie znosi próżni i stabilizacji.

      btw.
      ciekawe czy jak LeBron teraz odejdzie z Cavs to będziecie krzyczeć, że osrał się i nie chce podjąć walki o rewanż czy przyklaśniecie, że próbuje zrobić gdzieś lepszy team i pobić GSW (ja na to liczę!). I zepsuć ligę oczywiście.

      A na razie gratki dla GSW. Ładny i skuteczny basket.

      Lubię to: 63
    • I znowu bajka o biednym Lebronie …

      Kilka luźnych myśli:
      1) Za kilka lat Love siądzie z Boshem i przy kilku głębszych powspominają jak przy Lebronie z gwiazd stali się rolsami.
      2) 3 z tych 4 All Starów GSW sobie samo wychowało. Lebron gra z najemnikami i sam od czasu pierwszej Decyzji jest takim najemnikiem. Gra tam gdzie widzi największą szansę na dogonienie MJa.
      3) Hot take – losowa zbieranina Sixers 2001 była lepsza od celowej zbieraniny Cavs 2018. 2 Hofów (czy KL będzie HoFem?), 3 AllStarów, najlepszy Sixth Man tamtego sezonu. I wygrali jeden mecz :)
      4) NBA Most Improved Player Award 2018 – JaVale McGee. Od stałego bohatera Shaqtin a fool do statusu najlepszego z najlepszych rolsów.

      Lubię to: 29
  3. Oglądałem cały mecz. Bardzo mi się podobała gra CLE do połowy. Durant niesamowity .. niesamowity.
    Pomimo tego przegrywają.
    Nie czytałem jeszcze fleszu, ale jak dla mnie LBJ po raz pierwszy od wielu wielu spotkań wydawał się obojętny na to co się dzieje na parkiecie w ostatnich 2 – 3 minutach. Fakt, trafił trójkę, ale po chyba 2 ofensywnych zbiórkach po prostu ktoś do niego podał, a ten trafił clutch trójkę. Ale oprócz tego pasywna gra i powolna. Wg mnie LBJ grał na wysokim poziomie BARZDO wysokim (chociaż w obronie na 2 razy – psychika i nogi chyba zmęczone), ale w ostatnich 3 minutach zamiast wznieść się na wyżyny, to opadł.. I niestety takie odniosłem wrażenie a jestem wielkim wielki fanem.
    Oprócz tego, nie rozumiem jednego. KD to jedyny gracz który od początku do końca był nieomylny. Dlaczego trener nie każe go podwajać i pobiegać trochę aby za wszelką cenę KD nie miał piłki i nie kreował się ??!! Niech rzuca Curry albo Thompson albo Green którzy mieli beznadziejną noc. Ani jednego podwojenia, za to Durant rzucający z półdystansu przeciwko K-Love albo TT.
    Porażka dla mnie :/ Może LBJ widząc co robi Coach Lue zrezygnował się pod koniec?? Nie potrafię odpowiedzieć.

    Lubię to: 4
      • Boston jakby miał wybierać między Irvingiem a Jamesem to zapewne postawiłby na tego drugiego.
        Więc nie przejmowaliby się o to czy jest w jego cieniu czy też nie.
        Ponadto Stevens stawia na zespołowość, i Lebron raczej byłby gościem, który gra maks po 30 minut w meczu, oddaje po 10 rzutów w meczu i to gość dla którego liczy sie końcowe zwycięstwo, a nie statystki.
        Ponadto jesli Kyrie myśli tylko kategoriami ,,nie bycia w czyimś cieniu” to już powinien obawiać się o przyszłość w postaci zagrożenia ze strony Tatuma, i ewentualnie Mohammeda Bamby.

        Lubię to: 2