Dniówka: Rockets rozpoczynają wakacje i ustawią się w kolejce po LeBrona

8
fot. Carlos Gonzalez / Newspix.pl
fot. Carlos Gonzalez / Newspix.pl

To było do przewidzenia przed startem Finałów Konferencji. Większość z nas typowała awans właśnie tych dwóch drużyn, które po raz czwarty spotkają się w wielkim Finale. Potem jednak było tak blisko przerwania tej dominacji, decydowały ostatnie mecze i wszystko mogło się wydarzyć, a zdarzyło się to, co było do przewidzenia. Dlatego na koniec to tak rozczarowujące. Tym bardziej, że przez pierwsze dwie rundy to były playoffy niespodzianek i w kilku seriach wygrywały drużyny nie uważane za faworytów, co zapewniało sporo emocji. Teraz tego zabrakło. Tyle się działo, a mamy znowu ten sam finisz.


Dla Houston ta seria kończy się złamanym sercem i jednym z największych What If w ich historii. Bo co gdyby Chris Paul nie doznał kontuzji? Czy wtedy też przegraliby dwa kolejne mecze? Z nim może przynajmniej doprowadziliby do crunch time w Game 7, a Warriors wcześniej dwa razy polegli, kiedy o wyniku decydowały ostatnie akcje… Paul był najlepszym zawodnikiem Rockets w ich dwóch kolejnych zwycięstwach i gdyby go nie zabrakło, może teraz rozpoczynaliby przygotowania do Finału, w którym byliby faworytem? Wydaje się to całkiem możliwe.

Rok temu kontuzja Kawhia Leonarda popsuła serię, która mogła być dużo ciekawsza, ale ostatecznie Warriors i tak najprawdopodobniej by wygrali, ponieważ byli zdecydowanie lepszą drużyną. W przypadku tegorocznych Finałów Zachodu już takiej pewności mieć nie można. Wydaje się, że Rockets mieli szasnę zatrzymać obrońców tytułu, niestety to ich zatrzymała kontuzja Paula.

Warriors mieli szczęście, ale też nie ma co ich za to winić. Co roku kontuzje odgrywają swoją istotną rolę. Im również brakowało ważnego startera Andre Iguodali, ale też to jest ta kluczowa przewaga posiadania w składzie aż czterech All-Starów. To jest to, co stawia ich ponad resztą. Rockets nie mieli takiego komfortu. Ale kiedy emocje już opadną, Rockets mogą mieć powody do zadowolenia, ponieważ udowodnili, że ci będący poziom wyżej od reszty ligi Warriors wcale nie są nietykalni. Pokazali, że można im rzucić wyzwanie, zmusić ich do siedmiomeczowej serii i pokonać przy sprzyjających okolicznościach. To nadzieja dla NBA, że ta dynastia nie jest taka oczywista i że kolejne lata wcale nie muszą minąć nam pod znakiem ciągłych zwycięstw Warriors.

Szalony plan Daryla Morey’a okazał się mieć dużo sensu i Rockets byli o krok od Finału, co jest zachętą dla pozostałych drużyn przed tegorocznymi wakacjami, żeby także spróbować i nie bać się gonić najlepszej ekipy ligi.

A co może zrobić Morey, żeby za rok pomóc swojej drużynie przebić się wyżej? Przed Rockets bardzo interesujący offseason, bo z jednej strony są wymieniani w gronie potencjalnych destynacji LeBrona Jamesa, ale równocześnie nawet samo zatrzymanie obecnego składu to będzie niełatwe zadanie.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

34

KOMENTARZE

  1. Na rynku jest tak mało wolnej kasy że Morey może złapać jakiegoś jednego,dwóch solidnych graczy za coś bliskiego minimum.Myślę że będzie sprawdzał każdą opcję żeby dodać kolejnego all stara lub zamienić Gordona/Tuckera na nowszą wersję lub poszerzenie składu żeby CP na przykład miał jakiś solidny backup.Ciekawe jak to się potoczy.

    Lubię to: 2
  2. I pomyśleć, że Anderson kiedyś był “przyszłością” NBA, a wystarczy że “zgubił” swoją skuteczność w rzutach za 3pkt i już liga wypluwa go. Tak czy siak, jak najszybsze wytransferowanie go to priorytet, by potem zbudować znów kontendera, a może nawet pozyskać LeBrona.

    Lubię to: 4
  3. Tak btw to skoro CP3 i Harden byli blisko sprawienia niespodzianki, to zapewne duo Lebron Harden by ją zrobili. Ja tam nie widzę jakiegoś musu zatrzymania Paula, gdzie tym razem wytrzymał trochę wiecej niż zwykle. Ale to tylko taka gdybologia.

    Lubię to: 12
    • Jesli to wypali to paul z lbj podziela sie kosztami jak big3 heat. Ale jakkolwiek chory ten sklad moze wygladac w teorii tak ssanie zoladka w ofensywie bedzie wieksze niz w afryce. W miami bosh z miejsca oddal posiadanie, a wade w drugim sezonie. W gsw tego problemu nie ma bo to jednak jest klay i jednak jest green. Lbj w houston przerasta moja wyobraznie.

      Lubię to: 1
    • Oj tam czepiasz się, słownik źle poprawia.
      A tak serio, mam nadzieję, że to przypadek, bo brzmi to bardzo “januszowo”, jakby wujek zapytał u ciotki na imieninach “Młody a co to te krucz tajm w tej piłce dla murzynów?”.

      Lubię to: 0