Flesz: Boston Cleveland 2-0

32
fot. newspix.pl
fot. newspix.pl

Finały Konferencji Wschodniej
(1) Boston Celtics, (4) Cleveland Cavaliers 2-0
Mecz nr 1: 108:83
Mecz nr 2: 107:94

Historia dwóch połów – 55:48, 39:59 – i Boston wciąż bez porażki w tych play-offach na własnym parkiecie.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułWake-Up: Celtics już 2-0 z LeBronem, mimo jego 42pkt. Suns wygrali loterię, Kings i Hawks w Top-3
Następny artykułMiędzy Rondem a Palmą (626): Nasze marzenie

32 KOMENTARZE

  1. Zabawna historia. Obudziłem się chyba ok. 05:00 rano po nieudanej akcji wstawania o 03:00, 03:30, 04:00. Spojrzałem w apkę na telefon i widzę: final 87:76 Cavs, otwieram boxscore’a, Lebron 50 pkt. No ok. Idę dalej spać. 07:00. Wstaję, ubieram dzieciaka, jadę do żłobka, odstawiam. Sprawdzam twitter, 107-94 Celtics, whaaaattf? Reasumując, trzy razy budzik dzwonił, za czwartym razem mózg uznał, że pierdoli wstawanie, zamiast tego wyśni mi historyjkę, że faktycznie wstałem.

    What a sneaky, little motherfucker.

    Lubię to: 100
    • Nie sądzę. Jako drużyna Houston są dużo lepiej zorganizowani od Cleveland czy każdego innego zespołu, z którym mierzył się Boston na Wschodzie. O Warriors już nawet nie wspomnę, to oni są lata świetlne przed wszystkimi :) W przypadku gry z takimi drużynami tak dobra obrona Bostonu to może być za mało, bo 'fire power’ jaką dysponują te dwa czołowe zespoły z Zachodu jest po prostu zbyt duża. Boston musiałby także mieć czym odpowiedzieć, a z tym może być problem. Nie można też zapomnieć, że takie Warriors to nie są jakieś ogórki i także potrafią znakomicie bronić. Tutaj, moim zdaniem, przewaga talentu jest po prostu zbyt duża, a ławka trenerska wcale nie taka gorsza, żeby Boston mógł to wygrać w serii. Chociaż trochę szkoda, bo gdyby im się udało wygrać mistrzostwo w tym roku, byłaby to świetna historia. Mi się jednak wydaje, że na Houston a zwłaszcza na Warriors, bez Irvinga, Bostonu będzie trochę za mało. No ale oczywiście jak zwykle, czas pokaże :)

      Lubię to: 10
      • Ja nie twierdzę że Boston będzie faworytem w finale bo faktycznie jeśli chodzi o talent to sporo in brakuje do Rockets i jeszcze wiecej do Warriors ale mają obrońców na każdą gwiezdę tych drużyn więc nikomu łatwo się nie będzie grało. I którakolwiek drużyna z zachodu będzie w finale to też musi być skupiona w obronie cały czas i nie na jednym zawodniku tylko na całej drużynie bo Celtics świetnie egzekwują swoje zagrywki a Stevens robi świetne usprawnienia.

        Lubię to: 5
      • Ale czy Houston na prawdę są tak dobrze zorganizowani jak wszyscy twierdzą? Dla mnie Harden to taka kopia Westbrooka, tyle że z lepszym rzutem. Rockets grają ISO, ISO i jeszcze raz ISO plus jak Harden/CP3 się zmęczy odegranie na obwód do Arizów/Greenów/Andersownów. Ich trzecia opcja to też ISO. Są jednowymiarowi, nie mają alternatywnych rozwiązań. Liderowali w ISO w sezonie regularnym – 22 posiadania tego typu na mecz. A pierwsze spotkanie z GSW to już przejaskrawienie ich taktyki – 46 posiadań ISO!!! Najwięcej od 5 lat w lidze, z czego równo połowa (23) to posiadania Hardena. Tak nie wygra się z GSW, Kerr umie sobie z tym radzić, pokazał to w finałach NBA, podejrzewam że Brad też by potrafił – na ile skutecznie to inna para kaloszy, ale łatwo Houston by nie miało z Celtics. A że Rockets są ślepi i zapatrzeni w te taktyke potwierdzają, niby rzucone żartem, słowa MDA na konfie po pierwszym z GSW – „Następnym razem powiem Jamesowi by rzucił 55 punktów, wtedy wygramy”. Przecież to miód na uszy Kerra, on by chciał by Harden rzucał po 60 punktów najlepiej robiąc przy okazji td…

        Lubię to: 17
        • A i jeszcze jedno izolacje Houston wyglądają tak – jedno, dwa podania, jeden pick wysoko, drugi troszkę bliżej, Harden ma już Looneya/Curry’ego przed sobą i kozłuje, kozłuje, kozłuje. Na zegarze 5 sekund do końca akcji – wtedy albo mijanie i wpierdalanie się pod kosz po faule albo step back trójka. Nie twierdze, że nie jest w tym dobry. Hej jest znakomity, tylko co z tego? Reszta zespołu jest widzami. Harden siada na ławke – zero kontaktu z kolegami z zespołu, patrzy gdzieś w siną dal, jest nieobecny, albo przykrywa łeb ręcznikiem… Przecież takie zachowanie frustruje, wkurwia, niby grasz razem w zespole z mvp, niby walczysz o mistrzostwo, ale to destrukcyjne dla ducha zespołu. Chcesz się dać zabić za takiego lidera? Ni chuja!!!

          Lubię to: 18
          • A że nie chcą za niego umierać pokazała sytuacja z początku meczu – spięcie Draya z Hardenem. Widzieliście jakiegoś gracza Houston skaczącego ratować swojego lidera? Pchają Twojego wodza na parkiecie, Twoją przepustkę do upragnionego pierścienia, pcha go wkurwiający na maxa arogancki dupek a Ty stoisz i się patrzysz bawiąc się ochraniaczem na zęby…

            Lubię to: 20
  2. Do teraz mi nie dobrze jak sobie przypomnę grę cavsów. To miejsce gdzie młodzi zawodnicy zmieniają się w starych, a starzy w emerytów.

    Jak można zarabiać takie pieniądze i w ogóle nie wykonywać swojej pracy. Zaangażowanie? Ambicja? Nie zauważono.

    Lebron uciekaj stamtąd. Nie ma nic bardziej wkurzającego niż mina Ty Lue. Podsumowanie całego sezonu tej marnej drużyny. Nie wiem czy jest tak słabym trenerem, czy przez Lebrona nie wiele może oprócz statystowania.

    Lubię to: 12
  3. Odpowiadając na pytanie Maćka – to nie ma sensu i LeBron odda tą serię, bo widać gołym okiem, że z tym składem nie jest w stanie ugrać nic sensownego w tym sezonie. Przeciągnął ich przez pierwszą rundę, pojechał Toronto w drugiej, ale tak dobrze zorganizowaną i zmotywowaną drużynę jak Boston on sam to za mało. Nie będzie chciał wejść do Finałów po raz kolejny z rzędu, żeby tylko znów przegrać i być 3 do 129 w Finałach NBA. I znów historia może zatoczyć koło, kiedy to podobnie jak w 2010 Boston wykopie Jamesa nie tylko z playoffs, ale także z Cleveland.

    Lubię to: 12
    • Nie kupuje tego, gosc rzucil 40 pkt I zrobil triple duble, a narracja caly czas, ze mu sie nie chce wchodzic do finalow… Ciekawe co musi zrobic, zebys stwierdzil, ze jednak mu sie chce. To, czy w finale bedzie 3 do 129, czy do 150 nie ma znaczenia, a na pewno mniejsze niz, gdyby 7 raz z rzedu udowonil, ze jest najlepszy na wschodzi I wygral konferencje.

      Lubię to: 8
      • No cóż, nie wiem czy taka narracja jest cały czas. W sumie jak pamiętam, to napisałem to dopiero po raz pierwszy, moje subiektywne odczucie. Być może będzie w stanie odwrócić serię w Cleveland i wtedy spojrzę na to inaczej? Widziałem jednak jak poddał swojego czasu serię z Bostonem w 2010 i mam wrażenie, że w tym sezonie może być podobnie. Może to przez wpływ Fleszy Maćka, że on już w Cleveland nic nie chce i nie musi? Nie potrafię wyjaśnić, skąd takie odczucie.

        Lubię to: 1
        • Dokladnie, moj komentarz nie odnosil sie bezposrednio do Twojej wypowiedzi, ale do wielu roznych komentarzy, ktore faktycznie chyba inspirowane sa przemysleniami Macka. Ba! Sam tak myslalem, ale dochodze do wniosku, ze to jest jednak zbyt duze uproszczenie. Gosc uznawany za jednego z najlepszych w historii tego sportu, ktory ma kolejne finaly na wyciagniecie reki (a w nich jak wiadomo wszystko sie moze zdarzyc, chocby kontucja kogos z BIG4), tak po prostu odpuszcza, bo ma slaby zespol. Wydaje mi sie, ze ludzie z tego typu mentalnoscia nie dochodza do tego poziomu I pozycji jaka ma LBJ. Mam nadzieje, ze jeszcze bedziemy miec serie!

          Lubię to: 5
          • Chyba że jeśli faktycznie mu się nie chce tym gorzej dla niego. To raczej argument przeciwko niemu bo on jest Liderem tego zespołu.A w narracji jest to argument na usprawiedliwienie.

            Lubię to: 3
  4. Hold your horses, dopiero 2:0.

    W pierwszej połowie wydaje mi się, że Boston wyszedł bez większej pewności siebie. Z czasem zobaczyli, że przeciwnik(Lebron) nie taki straszny i ruszyli jak po swoje. Jeśli nie będzie takich zawahań w Cleveland, wtedy bez obaw będzie dobrze.

    Lubię to: 4
    • Boston musi urwać w Cleveland jeden mecz.Tylko tyle i aż tyle zważywszy na ich grę wyjazdową w obecnych playoffs.Jesli opuszczą Ohio ze stanem 3-1 to seria jest zamknięta ale jeśli dadzą Cavs to wyrównać to momentum będzie po stronie Cleveland a presja po stronie Stevensa i młodego trzonu.

      Lubię to: 6
  5. Z Bucks też było 2:0 a skończyło się w 7 meczach, także do finałów jeszcze daleka droga. Spekulacji, że LeBron przegra, bo wie, że nic nie osiągnie w finale nie kupuję. Zobaczcie na karierę np. Chrisa Paula- każdy udział w finale się liczy. Do tego jedna kontuzja w GSW i Cavs mogą być faworytem. Reszta to tylko tłumaczenie porażek.

    Lubię to: 10
  6. Nie da sie wygrać meczu grając 28 minut Jeffem Greenem, to co on wyczyniał w tym meczu to była tragedia, bład za błędem, wyglądał najgorzej na boisku, a Lue uparcie trzymał go w grze. Nie zrozumiem tego.

    Lubię to: 5
          • June 28, 2007: Drafted by the Boston Celtics in the 1st round (5th pick) of the 2007 NBA Draft.

            June 28, 2007: Traded by the Boston Celtics with Wally Szczerbiak, Delonte West and a 2008 2nd round draft pick (Trent Plaisted was later selected) to the Seattle SuperSonics for Ray Allen and Glen Davis.

            Zwracam honor!

            Lubię to: 1