Flesz: Boston Cleveland 2-0


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 16 maja 2018
fot. newspix.pl

fot. newspix.pl

Finały Konferencji Wschodniej
(1) Boston Celtics, (4) Cleveland Cavaliers 2-0
Mecz nr 1: 108:83
Mecz nr 2: 107:94

Historia dwóch połów – 55:48, 39:59 – i Boston wciąż bez porażki w tych play-offach na własnym parkiecie.

LeBron James miał już 16 punktów po pierwszych 7,5 minutach meczu nr 2 – o punkt więcej, niż w całym meczu nr 1. I to nie tak, że obrona na nim była zła. Nie miała znaczenia. Wychwalający dokonania obrońców po meczu nr 1 raz jeszcze się wygłupili. Sit down. George Hill nigdy nie czuł się tak swobodnie w “pasywnie”.

Taktyka Cavaliers była by trafiać takie rzuty:

Celtics od startu rywalizowali z większym Cleveland, niż w meczu nr 1.

Zapowiadany Tristan Thompson wszedł do piątki, Larry Nance Jr zmienił go w 10. minucie meczu. Egzekucja Celtics była gorsza – więcej było gry 1na1 niż zazwyczaj. Zastąpienie wingmana dużym pozwoliło Cleveland switchować więcej picków z Alem Horfordem. Jeśli usprawnieniem staje się wrzucenie w drugiej kwarcie do gry Grega Monroe’a, to wiedz w jakiej konferencji jesteśmy.

Ale główną różnicą było to, co Steve Kerr mówi zawsze: największym usprawnieniem w play-offach jest większe chcenie.

Tam gdzie w pierwszej połowie meczu nr 1 Celtics mijali łatwo 1-na-1 graczy Cavaliers, w meczu nr 2 musieli w takich sytuacjach kończyć przez nich, nad nimi, obok.

Nigdy nie będę fanem kobowego “systemu” gry. Nie chodzi o rzucanie przez ręce, tylko o to, gdy jeden mecz gram na rzuty, drugi na podania. Gracze tacy jak Michael Jordan i Kobe Bryant przez całą karierę uczyli się znajdować złoty środek pomiędzy dominowaniem gry indywidualnie, a grą z zespołem. Podobnie jest w tym sezonie niestety z LeBronem Jamesem, co może grzeje jego kibiców, ale daj spokój – grzeje ich głównie dlatego, że jest porównywany do Jordana.

Czasem grasz z badziewiakami, Smushem Parkerem i nie możesz inaczej, ale to rak. To zła koszykówka na jeden mecz przychodzić z dwoma rzutami w pierwsze siedem minut gry, a na drugi z dwunastoma.

Jestem w 100% pewien, że dlatego odejdzie. Nie chce tak grać. To nie jest nawet blisko jego natury.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

32

Komentarze

  1. stypa

    16 maja 2018 o 07:56

    To nie ma sensu .Nie da się kibicować Cavs w tym roku.

    Lubię to: 22
    • Neithan

      16 maja 2018 o 08:20

      Kibicować pewnie nie ale obstawiać sweep dało się :)

      Lubię to: 21
    • czardi

      16 maja 2018 o 09:45

      Ja nie umiem kibicować Celtics. Jestem prosty człowiek i nie jara mnie grinding i rzuty z rozkroku Horforda, a marsz ku nieśmiertelności najlepszych graczy ligi.

      Z Haywardem i Irvingiem ta drużyna byłaby słabsza niż obecnie :)

      Lubię to: 7
  2. bostoński celt

    16 maja 2018 o 08:00

    Jeśli usprawnieniem Cavs mają być rzuty LeBrona z 8 metrów i fade’awaye za 3 to chyba faktycznie Cavs nie mają pomysłu na grę i Boston wygra serię.

    Lubię to: 23
  3. BigTeppa

    16 maja 2018 o 08:09

    Zabawna historia. Obudziłem się chyba ok. 05:00 rano po nieudanej akcji wstawania o 03:00, 03:30, 04:00. Spojrzałem w apkę na telefon i widzę: final 87:76 Cavs, otwieram boxscore’a, Lebron 50 pkt. No ok. Idę dalej spać. 07:00. Wstaję, ubieram dzieciaka, jadę do żłobka, odstawiam. Sprawdzam twitter, 107-94 Celtics, whaaaattf? Reasumując, trzy razy budzik dzwonił, za czwartym razem mózg uznał, że pierdoli wstawanie, zamiast tego wyśni mi historyjkę, że faktycznie wstałem.

    What a sneaky, little motherfucker.

    Lubię to: 100
  4. bon3s

    16 maja 2018 o 08:40

    Czy to Warriors czy Rockets mogą, o dziwo, mieć ciężko w finale z tą świetną w obronie i zorganizowaną w ataku drużyna Celtics.

    Lubię to: 13
    • lukostro

      16 maja 2018 o 08:56

      Nie sądzę. Jako drużyna Houston są dużo lepiej zorganizowani od Cleveland czy każdego innego zespołu, z którym mierzył się Boston na Wschodzie. O Warriors już nawet nie wspomnę, to oni są lata świetlne przed wszystkimi :) W przypadku gry z takimi drużynami tak dobra obrona Bostonu to może być za mało, bo ‘fire power’ jaką dysponują te dwa czołowe zespoły z Zachodu jest po prostu zbyt duża. Boston musiałby także mieć czym odpowiedzieć, a z tym może być problem. Nie można też zapomnieć, że takie Warriors to nie są jakieś ogórki i także potrafią znakomicie bronić. Tutaj, moim zdaniem, przewaga talentu jest po prostu zbyt duża, a ławka trenerska wcale nie taka gorsza, żeby Boston mógł to wygrać w serii. Chociaż trochę szkoda, bo gdyby im się udało wygrać mistrzostwo w tym roku, byłaby to świetna historia. Mi się jednak wydaje, że na Houston a zwłaszcza na Warriors, bez Irvinga, Bostonu będzie trochę za mało. No ale oczywiście jak zwykle, czas pokaże :)

      Lubię to: 10
      • bon3s

        16 maja 2018 o 09:03

        Ja nie twierdzę że Boston będzie faworytem w finale bo faktycznie jeśli chodzi o talent to sporo in brakuje do Rockets i jeszcze wiecej do Warriors ale mają obrońców na każdą gwiezdę tych drużyn więc nikomu łatwo się nie będzie grało. I którakolwiek drużyna z zachodu będzie w finale to też musi być skupiona w obronie cały czas i nie na jednym zawodniku tylko na całej drużynie bo Celtics świetnie egzekwują swoje zagrywki a Stevens robi świetne usprawnienia.

        Lubię to: 5
      • yerzol

        16 maja 2018 o 09:11

        Ale czy Houston na prawdę są tak dobrze zorganizowani jak wszyscy twierdzą? Dla mnie Harden to taka kopia Westbrooka, tyle że z lepszym rzutem. Rockets grają ISO, ISO i jeszcze raz ISO plus jak Harden/CP3 się zmęczy odegranie na obwód do Arizów/Greenów/Andersownów. Ich trzecia opcja to też ISO. Są jednowymiarowi, nie mają alternatywnych rozwiązań. Liderowali w ISO w sezonie regularnym – 22 posiadania tego typu na mecz. A pierwsze spotkanie z GSW to już przejaskrawienie ich taktyki – 46 posiadań ISO!!! Najwięcej od 5 lat w lidze, z czego równo połowa (23) to posiadania Hardena. Tak nie wygra się z GSW, Kerr umie sobie z tym radzić, pokazał to w finałach NBA, podejrzewam że Brad też by potrafił – na ile skutecznie to inna para kaloszy, ale łatwo Houston by nie miało z Celtics. A że Rockets są ślepi i zapatrzeni w te taktyke potwierdzają, niby rzucone żartem, słowa MDA na konfie po pierwszym z GSW – “Następnym razem powiem Jamesowi by rzucił 55 punktów, wtedy wygramy”. Przecież to miód na uszy Kerra, on by chciał by Harden rzucał po 60 punktów najlepiej robiąc przy okazji td…

        Lubię to: 17
        • yerzol

          16 maja 2018 o 09:34

          A i jeszcze jedno izolacje Houston wyglądają tak – jedno, dwa podania, jeden pick wysoko, drugi troszkę bliżej, Harden ma już Looneya/Curry’ego przed sobą i kozłuje, kozłuje, kozłuje. Na zegarze 5 sekund do końca akcji – wtedy albo mijanie i wpierdalanie się pod kosz po faule albo step back trójka. Nie twierdze, że nie jest w tym dobry. Hej jest znakomity, tylko co z tego? Reszta zespołu jest widzami. Harden siada na ławke – zero kontaktu z kolegami z zespołu, patrzy gdzieś w siną dal, jest nieobecny, albo przykrywa łeb ręcznikiem… Przecież takie zachowanie frustruje, wkurwia, niby grasz razem w zespole z mvp, niby walczysz o mistrzostwo, ale to destrukcyjne dla ducha zespołu. Chcesz się dać zabić za takiego lidera? Ni chuja!!!

          Lubię to: 18
          • yerzol

            16 maja 2018 o 12:02

            A że nie chcą za niego umierać pokazała sytuacja z początku meczu – spięcie Draya z Hardenem. Widzieliście jakiegoś gracza Houston skaczącego ratować swojego lidera? Pchają Twojego wodza na parkiecie, Twoją przepustkę do upragnionego pierścienia, pcha go wkurwiający na maxa arogancki dupek a Ty stoisz i się patrzysz bawiąc się ochraniaczem na zęby…

            Lubię to: 20
  5. patryk.ziomeknm@gmail.com

    16 maja 2018 o 08:59

    Do teraz mi nie dobrze jak sobie przypomnę grę cavsów. To miejsce gdzie młodzi zawodnicy zmieniają się w starych, a starzy w emerytów.

    Jak można zarabiać takie pieniądze i w ogóle nie wykonywać swojej pracy. Zaangażowanie? Ambicja? Nie zauważono.

    Lebron uciekaj stamtąd. Nie ma nic bardziej wkurzającego niż mina Ty Lue. Podsumowanie całego sezonu tej marnej drużyny. Nie wiem czy jest tak słabym trenerem, czy przez Lebrona nie wiele może oprócz statystowania.

    Lubię to: 12
  6. lukostro

    16 maja 2018 o 09:04

    Odpowiadając na pytanie Maćka – to nie ma sensu i LeBron odda tą serię, bo widać gołym okiem, że z tym składem nie jest w stanie ugrać nic sensownego w tym sezonie. Przeciągnął ich przez pierwszą rundę, pojechał Toronto w drugiej, ale tak dobrze zorganizowaną i zmotywowaną drużynę jak Boston on sam to za mało. Nie będzie chciał wejść do Finałów po raz kolejny z rzędu, żeby tylko znów przegrać i być 3 do 129 w Finałach NBA. I znów historia może zatoczyć koło, kiedy to podobnie jak w 2010 Boston wykopie Jamesa nie tylko z playoffs, ale także z Cleveland.

    Lubię to: 12
    • janiuu

      16 maja 2018 o 13:10

      Nie kupuje tego, gosc rzucil 40 pkt I zrobil triple duble, a narracja caly czas, ze mu sie nie chce wchodzic do finalow… Ciekawe co musi zrobic, zebys stwierdzil, ze jednak mu sie chce. To, czy w finale bedzie 3 do 129, czy do 150 nie ma znaczenia, a na pewno mniejsze niz, gdyby 7 raz z rzedu udowonil, ze jest najlepszy na wschodzi I wygral konferencje.

      Lubię to: 8
      • lukostro

        16 maja 2018 o 14:20

        No cóż, nie wiem czy taka narracja jest cały czas. W sumie jak pamiętam, to napisałem to dopiero po raz pierwszy, moje subiektywne odczucie. Być może będzie w stanie odwrócić serię w Cleveland i wtedy spojrzę na to inaczej? Widziałem jednak jak poddał swojego czasu serię z Bostonem w 2010 i mam wrażenie, że w tym sezonie może być podobnie. Może to przez wpływ Fleszy Maćka, że on już w Cleveland nic nie chce i nie musi? Nie potrafię wyjaśnić, skąd takie odczucie.

        Lubię to: 1
        • janiuu

          16 maja 2018 o 14:50

          Dokladnie, moj komentarz nie odnosil sie bezposrednio do Twojej wypowiedzi, ale do wielu roznych komentarzy, ktore faktycznie chyba inspirowane sa przemysleniami Macka. Ba! Sam tak myslalem, ale dochodze do wniosku, ze to jest jednak zbyt duze uproszczenie. Gosc uznawany za jednego z najlepszych w historii tego sportu, ktory ma kolejne finaly na wyciagniecie reki (a w nich jak wiadomo wszystko sie moze zdarzyc, chocby kontucja kogos z BIG4), tak po prostu odpuszcza, bo ma slaby zespol. Wydaje mi sie, ze ludzie z tego typu mentalnoscia nie dochodza do tego poziomu I pozycji jaka ma LBJ. Mam nadzieje, ze jeszcze bedziemy miec serie!

          Lubię to: 5
          • Barton

            16 maja 2018 o 15:03

            Chyba że jeśli faktycznie mu się nie chce tym gorzej dla niego. To raczej argument przeciwko niemu bo on jest Liderem tego zespołu.A w narracji jest to argument na usprawiedliwienie.

            Lubię to: 3
  7. Barton

    16 maja 2018 o 09:06

    Biedny LeBron. Tak jest skrzywdzony. On jeden dobry a reszta tak zła. Najchętniej bym go przytulił.

    Lubię to: 34
  8. Wypowiem się

    16 maja 2018 o 09:06

    Nagle nikt nie chce grać z Celtics w finale… a jeszcze w pierwszej rundzie był to wymarzony rywal dla Bucks. Zmieniamy już szyld na “Konferencja Wschodnia – Where Brad Stevens Happens”?

    Lubię to: 30
  9. Roksa

    16 maja 2018 o 09:25

    Ktoś kto chce cavs w finale powinien się rozpędzić i pie****nąć w ściane. Boston w finale będzie walczyć może urwą jakiś mecz, a cavs czysty sweep

    Lubię to: 13
  10. Matek

    16 maja 2018 o 10:30

    Hold your horses, dopiero 2:0.

    W pierwszej połowie wydaje mi się, że Boston wyszedł bez większej pewności siebie. Z czasem zobaczyli, że przeciwnik(Lebron) nie taki straszny i ruszyli jak po swoje. Jeśli nie będzie takich zawahań w Cleveland, wtedy bez obaw będzie dobrze.

    Lubię to: 4
    • grasshooper

      16 maja 2018 o 12:43

      Boston musi urwać w Cleveland jeden mecz.Tylko tyle i aż tyle zważywszy na ich grę wyjazdową w obecnych playoffs.Jesli opuszczą Ohio ze stanem 3-1 to seria jest zamknięta ale jeśli dadzą Cavs to wyrównać to momentum będzie po stronie Cleveland a presja po stronie Stevensa i młodego trzonu.

      Lubię to: 6
  11. bostoński celt

    16 maja 2018 o 10:49

    Z Bucks też było 2:0 a skończyło się w 7 meczach, także do finałów jeszcze daleka droga. Spekulacji, że LeBron przegra, bo wie, że nic nie osiągnie w finale nie kupuję. Zobaczcie na karierę np. Chrisa Paula- każdy udział w finale się liczy. Do tego jedna kontuzja w GSW i Cavs mogą być faworytem. Reszta to tylko tłumaczenie porażek.

    Lubię to: 10
  12. Pitasss

    16 maja 2018 o 11:24

    Nie da sie wygrać meczu grając 28 minut Jeffem Greenem, to co on wyczyniał w tym meczu to była tragedia, bład za błędem, wyglądał najgorzej na boisku, a Lue uparcie trzymał go w grze. Nie zrozumiem tego.

    Lubię to: 5
    • Neithan

      16 maja 2018 o 13:28

      Jeff był Jeffem.

      Największym jego sukcesem w Bostonie było bycie częścią paczki za RayRaya.

      Lubię to: 8
      • sokolinek

        16 maja 2018 o 14:30

        Pomyliłeś Zielonych, Gerald był częścią paczki za Allena. Jeff raz trafił 3-kę buzzer beatera na zwycięstwo z Heat po zagrywce Stevensa.

        Lubię to: 5
        • fifidifi91@gmail.com

          16 maja 2018 o 15:33

          Gerald był w paczce za KG chyba, Jeff na pewno za Raya.

          Lubię to: 2
          • sokolinek

            16 maja 2018 o 18:08

            June 28, 2007: Drafted by the Boston Celtics in the 1st round (5th pick) of the 2007 NBA Draft.

            June 28, 2007: Traded by the Boston Celtics with Wally Szczerbiak, Delonte West and a 2008 2nd round draft pick (Trent Plaisted was later selected) to the Seattle SuperSonics for Ray Allen and Glen Davis.

            Zwracam honor!

            Lubię to: 1

Skomentuj