Szósty Gracz zapowiada I rundę play-offów NBA: (3) Philadelphia 76ers vs. (6) Miami Heat

2
fot. newspix.pl
fot. newspix.pl

Philadelphia 76ers po pięciu latach wracają do playoffów, mają za sobą najlepszy sezon od czasów Allena Iversona i i już teraz chcą podbić Wschód, prowadzeni przez swoich rewelacyjnych i młodych liderów. 

Na przeciwko nich staną bardziej doświadczeni Miami Heat, z Dwyane’em Wade’em, który po powrocie do Miami najlepszy moment miał właśnie w meczu przeciwko Sixers, kiedy to zdominował finisz jednego z pojedynków w sezonie regularnym. Teraz będzie chciał to powtórzyć również w playoffach.

Pierwszy mecz w nocy z soboty na niedzielę o godzinie 2:00.


Adam: Po czterech latach tankowania, w tym sezonie rozpoczął się kolejny etap Procesu w Filadelfii i od razu 76ers weszli na poziom 50 zwycięstw (ostatecznie wygrali tylko 4 mecze mniej, niż łącznie przez trzy poprzednie sezony). Nie tyko zapewnili sobie występ w playoffach, ale i przewagę własnego parkietu. Do tego wchodzą w playoffy, jako najgorętsza drużyna ligi z serią aż 16 zwycięstw i są poważnym kandydatem do tego żeby namieszać na Wschodzie. Ale czy już teraz będą potrafili wygrywać na tym etapie rozgrywek? Nie można zapominać, że są bardzo młodą drużyną. Czterech z ich starterów dopiero po raz pierwszy zagra w playoffach, a także dla Bretta Browna to będzie debiut. Teraz już na starcie czeka ich trudny sprawdzian, bo zmierzą się z doświadczonym Erikiem Spoelstrą i jego Miami.

W Miami nie mogą się równać poziomem talentu z Sixers, nie mają gwiazd, ale zawsze są bardzo niewygodnym rywalem, ponieważ mają trenera Spo i głęboki skład, który daje mu ogromne pole manewru (Heat mieli w sumie dziewięciu zawodników w tym sezonie z dwucyfrową średnią punktów, licząc także 30 meczów Diona Waitersa i Wade’a, który dołączył do drużyny przed trade deadline). W fazie zasadniczej nie tylko było 2-2 w bezpośredniej rywalizacji (wszystkie mecze rozegrane zostały od początku lutego), ale też każdy z tych meczów był bardzo wyrównany i na koniec były w sumie tylko dwa punkty różnicy (na korzyść Heat).

Ben Simmons miał rewelacyjny rookie-season, ale czy nie grożąc rzutem, będzie równie efektywny w playoffach, kiedy będzie grał przeciwko lepiej przygotowanym rywalom? To będzie jeden z ciekawszych aspektów tej serii. Tym bardziej, że w ostatnich dwóch meczach z Heat Simmons miał łącznie tylko 21 punktów i 14 asyst, za to aż 9 strat. Warto też przypomnieć, że pod koniec marca Heat w starciu z LeBronem pokazali, jak potrafią zamykać drogę do kosza i ograniczać podania, zatrzymując Jamesa na 18 punktach i 7 asystach przy 6 stratach.

Ale najciekawszą historią tej serii powinien być pojedynek środkowych. Jest szansa, że przypomnimy sobie dawne czasy rywalizacji gigantów. Najpierw jednak Joel Embiid musi wrócić do gry. W pierwszym meczu raczej go jeszcze nie zobaczymy i wygląda na to, że zamaskowany powinien wyjść na parkiet dopiero w drugim spotkaniu.

Sixers wygrali osiem meczów bez Embiida na zakończenie fazy zasadniczej, ale w playoffach będą go bardzo potrzebowali. Natomiast Heat będą potrzebowali zdeterminowanego Hassana Whiteside’a, który ma dużo do udowodnienia. Nie wie tylko czy zostanie w Miami po tym sezonie, bo jest niezadowolony ze zmniejszonej roli i ograniczonego czasu gry. Teraz ma idealną okazję, żeby sporo pograć i przypomnieć o swojej wartości.

Rywalizacja między JoJo i Hassanem zaczęła się już w preseason. Potem musieliśmy czekać, aż do lutego aż zmierzą się ponownie i najpierw Whiteside był chory, a w kolejnym meczu nie było Embiida. Ale już w dwóch ostatnich spotkaniach obaj zagrali, a lepiej zaprezentował się center Heat i to też wtedy Heat wygrywali. Whiteside miał wtedy łącznie 41 punktów, 19 zbiórek i 5 bloków, podczas gdy Embiid tylko punkt mniej, ale równocześnie po 5 fauli w obu. W tym ostatnim starciu doszło też do małej przepychanki między nimi, po której Embiid zarzucił Hassanowi, że specjalnie próbował uderzyć go w plecy, znając jego historię problemów zdrowotnych. Joel zapowiadał, że zapamięta to sobie. Teraz będzie miał okazję do rewanżu.


Maciek: Szybkość, wzrost, atletyzm, każdy gracz zbiera, 20 zawodników gra, kontratak, ruch ludzi, wsady, zasłony od niskich dla wysokich, strzelcy biegający po boisku na lasso rozgrywających, którzy to rozgrywający są wzrostu LeBrona! Plus Kelly Olynyk pokazujący ci piłkę i zaraz kończący layup!  A kiedy to wszystko zwolni, to zwolni to do old-schoolowego pojedynku dwóch mamutów na bloku.

Koszykarsko? To potencjalnie najlepsza seria całej pierwszej rundy play-offów. I nie w znaczeniu „seria dla purystów”, tylko funu z oglądania koszykówki granej na tyle różnych sposobów, na ile jesteśmy sobie to w stanie wyobrazić. Markelle Fultz jest jakąś 15. rzeczą, o której myślę przed tą serią! W tym samym meczu możemy zobaczyć Heat grających duetem turów Adebayo i Whiteside, by mecz kończył Winslow, jako center. Erik Spoelstra jest szaleńcem.

Strategia i zagrywki na bok: pierwszym krokiem do zatrzymania 76ers jest powstrzymanie Bena Simmonsa w pół-kontrataku i Joela Embiida w grze tyłem do kosza. Heat czują, że mają odpowiedzi na obie te rzeczy i już w sezonie regularnym spowolnili 76ers do poziomu 25. ofensywy NBA. Whiteside miał wysokość, długość i siłę, żeby zatrzymać Embiida na 41% z gry i robić z niego silnego skrzydłowego (JoJo oddał aż 16 trójek w trzech meczach). Na Simmonsa Heat mają natomiast nie jednego, ale dwóch obrońców – Justise’a Winslowa i Jamesa Johnsona, którzy obaj mogą witać nieco aroganckiego debiutanta Sixers klatką piersiową, siłą fizyczną i ruchem stóp już na połowie boiska w 3-5 sekundzie akcji. Obaj mają też aktywne dłonie – zwłaszcza Winslow – i właśnie po sobie najlepiej znają  i  wiedzą, jak to jest kryć w NBA zawodników, dając im metr, dwa metry odstępu w promieniu 10 metrów od bronionego kosza. Johnson będzie krył praktycznie samego siebie.

Tymi matchupami Heat są w stanie wymazać największą przewagę liderów 76ers: ich siłę, wzrost i dominację. To tu zaczyna się wszystko dobre, co w tym sezonie rozwinęło się w Filadelfii. To potencjalnie znakomity start dla Heat i widzieliśmy już to w sezonie regularnym, bo najlepsza piątka NBA była +268 w 46 spotkaniach, za to grała na zero przez 34 minuty przeciwko Miami. Nie była w stanie dominować.

Ale – podobnie jak to jest przed serią Spurs z Warriors – ci wyżej wymienieni gracze Miami mają swoje poważne ograniczenia w ataku. Przeciwko Sixers, Heat zdobywali głupio małe 83 punkty na 100 posiadań, kiedy na parkiecie był Johnson. Dlatego Miami chce robić to, co robiło w sezonie regularnym z Filadelfią, czyli ogłupić handoff/pick-and-pop obronę 76ers Kelly’m Olynykiem i wygrać tę serię na poziomie szybkości Tylera Johnsona i Wayne’a Ellingtona, z którym Heat na boisku dominowali. W dodatku to w tych starciach, Spoelstra próbował skontrować przewagę 76ers na tablicach (29% piłek na tablicy Heat należało do Sarica i spółki), używając z powodzeniem pary Olynyk/Whiteside (76ers zdobywali 138,4 punkty na 100 posiadań!), próbując grać Bamem – próbując grać wyżej, niż zwykle gra.

I to jest test dla Heat. Bo nawet jeśli jest, to jedna z ich wielu twarzy i jeden z ogromnej liczby wyglądów, które mogą przybrać i burzy różnorakiego talentu z którego mogą czerpać, to na końcu Heat czują się najbardziej komfortowo, kiedy Olynyk jest centrem i na boisku obok niego jest czterech guardów i wingmanów. Nie mogą grać w ten sposób serii z Filadelfią, ale mogą grać tak, jeśli kłopoty z oczodołem, wstrząśnieniem mózgu i maską na twarzy przerodzą się w stres Embiida.

Jeśli jednak 76ers zblitzują Heat do jednego, zapnij pasy, bo szykuje się długa przejażdżka, być może aż do czerwca.

Dwa x-faktory w tej serii to Markelle Fultz i stan kolana Gorana Dragica, na które narzeka już od miesiąca i rekontuzjował je w ostatnim tygodniu. Brett Brown nazwał mecz nr 1 formalnością i rozpoznaniem. Musisz go obejrzeć.


Adam: Sixers w 6.

Maciek: Sixers w 7.

Cząstkowe wyniki Typera: 90.1% na wygraną Sixers.

Wasze typy zostawiajcie tutaj.

Poprzedni artykułMiędzy Rondem a Palmą (608): Dziewiąty cud świata
Następny artykułSzósty Gracz zapowiada I rundę play-offów NBA: (3) Portland Trail Blazers vs. (6) New Orleans Pelicans

2 KOMENTARZE

  1. Miami w 6.
    Embiid nie gra w pierwszym meczu, w drugim nie wiadomo.
    3 i 4 w Miami.
    Heat są bardziej doświadczeni, a Szóstki mają większy talent, ale ten talent jeszcze nie grał w playoffach.

    Lubię to: 1