Przerwa na Żądanie EXTRA: Zaprasza Jan Urban

21

Bartek Tomczak

Najnowsza Przerwa na Żądanie EXTRA! Jan Urban zaprosił na podcast w którym wspólnie z Przemkiem Kujawińskim, Michałem Górnym i Maćkiem Kwiatkowskim rozmawialiśmy m.in. o swoich… najlepszych meczach. Zanim jednak skupiliśmy się na sobie to mówiliśmy o innych. Sprawdziliśmy szanse San Antonio Spurs na mistrzostwo NBA, wybraliśmy trzech najlepszych trenerów sezonu, poszukaliśmy nowego miejsca pracy dla Sama Hinkie’ego, a także wróciliśmy do Draftu 2009. Stephen Curry czy James Harden? Kto powinien pójść z jedynką? Dotarliśmy do 10 miejsca Draftu (tak, byliśmy jak David Kahn i wybraliśmy Timberwolves dwóch rozgrywających).

Do tego jak zawsze „Plusy i minusy”, a w cyklu „Najbardziej czekam na…” kluczowe pytanie – czy Russell Westbrook pobije rekord triple-doubles Oscara Robertsona.

Na koniec podcastu natomiast „Akademicka piątka” Sebastiana Hetmana, a w niej turniej NCAA. Podsumowaliśmy Sweet 16 i Elite 8, a także zapowiedzieliśmy Final Four.

W kulisach Przerwy na Żądanie EXTRA dowiecie się natomiast co śniło się Przemkowi.

Pytanie na koszulkę: Wymyśl alternatywną nagrodę za fazę zasadniczą tak jak robiliśmy to w poprzednich sezonach. Macie jeden strzał: nazwa nagrody, zwycięzca, wytłumaczenie.

Za tydzień w programie prawdopodobnie tylko podsumowanie turnieju NCAA. NBA być może też się pojawi, ale w mniejszym wymiarze.

Rozpiska podcastu 30.03.2017:

5:35 – Czy San Antonio Spurs mogą zostać mistrzami NBA?
13:55 – Najlepsi trenerzy sezonu
20:00 – Sam Hinkie w Sacramento Kings?
29:00 – Draft 2009 raz jeszcze
48:55 – Nasze najlepsze i najgorsze mecze
1:08:15 – Plusy i Minusy
1:25:05 – Najbardziej czekam na… rekord triple-double Russella Westbrooka
1:32:50 – Akademicka Piątka Sebastiana Hetmana i turniej NCAA

26

KOMENTARZE

  1. Nagroda za Transfer Roku dla Memphis za podpisanie Chandlera Parsonsa za 94 mln $ za 4 lata. Za ten sezon Parsons zarobi 22116750 $. W 34 meczach zdobyl 210 punktow. Kazdy jego punkt kosztowal Niedzwiadki 105318 dolcow. Brawo!

    Lubię to: 12
    • Na pocieszenie dla Grizzlies dodam, że Omer Asik zarobi za ten sezon 9904494 $.
      W 31 meczach tego sezonu zdobył 85 punktów. Każdy punkt Asika kosztował Pelikany 116524 $. Brawo!

      Lubię to: 3
  2. Nagroda imienia Sundiaty Gainesa dla Yogiego Ferrella, czyli nagroda dla zawodnika wcześniej raczej anonimowego dla większości fanów, o którym nagle robi sie głośno.

    Dalem Gainesa, bo Lin to juz oklepany temat, a Sundiata swoim game winnerem przeciwko Cavs na dlugopewno zostanie w mej pamięci.

    Lubię to: 4
  3. Nagroda “Zmartwychwstanie Roku” wędruje do Miami Heat. Ekipa trenera Spo po porażce z Milwaukee 13 stycznia mieli bilans 11-30. Obecnie odkopali się do bilansu 37-38. Brawo!

    Lubię to: 2
  4. Nagroda imienia Franciszka Smudy dla osoby, która w najbarwniejszy sposób potrafi przekuć swoją porażkę w zwycięstwo, wędruje do Vlade Divaca, który z rozbrajającą szczerością oświadczył, że kiepski transfer z udziałem DeMarcusa Cousinsa, którego dokonał, tak naprawdę był dobry, bo gdyby go nie dokonał, to następny byłby jeszcze gorszy.

    Lubię to: 5
    • Tak się zreflektowałem, że nagroda należy się również Rockets za… Williams (#12) i Williams (#14)
      Może nazwę trzeba zmienić na Williams ?

      Williamsa za sezon 16/17 otrzymują Cavs i Rockets

      Lubię to: 1
  5. Pochodzę z Bydgoszczy:) Nie wiedziałem, że Chudeusz znowu trenuje Astorię. Chodziłem na mecze w ekstraklasie gdy przejął pałeczkę po niejakim Krutikowie.

    Lubię to: 1
  6. Nagroda imienia Birdmana dla zawodnika, który swoim przyjściem w trakcie sezonu najbardziej odmienił grę zespołu (na plus of kors). Nagroda wędruje do Jusufa Nurkicia, który praktycznie podwoił swoje zdobycze (pkt, zbiórki, asysty, bloki) a PTB są z nim 14-6 po tym jak do momentu jego przyjścia byli 23-32.

    Lubię to: 1
  7. Miałem okazję trenować pod okiem p. Jerzego Chudeusza przez kilka dobrych miesięcy. Wspaniały, sympatyczny człowiek, z którym naprawdę trudno było się rozstać, gdy odchodził bodaj do Inowrocławia. Jako 11-13-letnie dzieciaki uwielbialiśmy go, a praca z nim była czystą przyjemnością. Nie pamiętam, czy chwalił moje nogi, ale mam w pamięci, jak żegnał się z nami, a w jego miejsce przychodził p. Jerzy Hnida. Po pierwszym treningu z tym drugim, wróciłem do domu i oznajmiłem rodzicom, że nie będę dłużej trenował koszykówki w tej sekcji. Brakowało mi p. Chudeusza, który miał wyjątkowo pozytywną aurę i umiał wykrzesać z nas to, co najlepsze.

    Rodzice umiejętnie mnie podeszli, dusząc w zarodku moje obiekcje: ojciec wytłumaczył mi, że Jerzy Hnida był świetnej klasy zawodnikiem i doskonale pamięta, jak godnie reprezentował barwy Śląska Wrocław w latach siedemdziesiątych. Odwołanie się do historii klubu, w którym byłem wtedy bezgranicznie zakochany, zadziałało.

    Dałem p. Hnidzie szansę i szybko stało się jasne, że jest równie klawym człowiekiem, jak jego imiennik. Nasza współpraca trwała latami, a p. Jurek stał się dla mnie i wielu kolegów drugim ojcem. Zawsze pełen wigoru, świeżych pomysłów, ale i empatii, jak przystało na wychowawcę młodzieży. Ciepły, serdeczny, ale wymagający – zawsze wysoko zawieszał nam poprzeczkę. Niemniej jego przyjście, a w zasadzie odejście p. Chudeusza na chwilę zachwiało moją “karierą”.

    Highlight “kariery”? Pamiętam, że już pod okiem p. Hnidy rozgrywaliśmy pokazowy sparing w przerwie meczu Śląska Wrocław (zdaje się, że ligowego). Był to rok 2001, może 2002, Hala Stulecia (wtedy nazywana jeszcze Halą Ludową), mekka koszykówki w Polsce, pękała w szwach, bo ciągle był to jeszcze okres ogromnego boomu na koszykówkę we Wrocławiu. U mnie z kolei był boom na Jasona Williamsa. I nigdy nie zapomnę, gdy odegrałem do kolegi z drużyny za plecami wzdłuż linii końcowej, a ten wykończył to podanie akcją 2+1. Ci z kibiców, którzy nie wyszli na papierosa, do toalety lub po popcorn i napoje, docenili tę “wirtuozerię” gromkimi brawami. Przynajmniej tak to zapamiętałem… ;)

    Lubię to: 2
  8. Nagroda imienia Pitagorasa oczywiście dla Phila Jacksona za ciągłe, niczym niepohamowane kontynuowanie myśli tego greckiego filozofa i wpajanie teorii trójkątów koszykarzom New York Knicks z taką samą uporczywością, z jaką robiła to moja Pani od matematyki w gimnazjum.

    Jedyna różnica w tym przypadku jest taka, że ja byłem pojętnym uczniem i przyswoiłem sobie twierdzenie Pitagorasa bardzo szybko i umiałem je stosować. Uczniowie Phila są bardziej oporni albo… to nauczyciel jest do dupy ;)

    Lubię to: 0