Rio 2016. Ćwierćfinały: Team USA rozjechał Argentynę, Australia zniszczyła Litwę, Mirotić połknął Francję, a Serbia wygrała zacięty mecz z Chorwacją

7
fot. stream T VP Sport
fot. stream T VP Sport

Ćwierćfinały igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro okazały się zarazem ostatnimi meczami w legendarnych międzynarodowych karierach mistrza olimpijskiego z 2004 roku Manu Ginobiliego i najlepszego strzelca w historii EuroBasketów Tony’ego Parkera.

Argentyńscy kibice, pomimo wysokich 25-punktowych strat Albicelestes w drugiej połowie, nie przestawali ich głośno dopingować. 39-letni Manu żegnał się po meczu z nimi, mając łzy w oczach, poklepywany i przytulany przez kolegów z NBA. To był naprawdę piękny i wyjątkowy moment.

„They congratulated me, and I’m very proud of their words. They were very kind, very respectful and when legends of the game showed their respect, it has an extra value. They didn’t have to do it, they could have just shaken my hand and do other things and start to think about Spain. They spared some very kind words and I truly appreciate it.”


Australia – Litwa 90:64 (48:30)

Nigdy mecz. Australia przeszła się po Litwie już od 6-0 i dwóch trójek Matthew Dellavedovy (4/7 za 3, 15 pkt w 19 min.). Dwa szybkie przewinienia Jonasa Maciulisa, faule ofensywne, błędy połowy i brak kreowania z jednej strony, a po drugiej kłopoty w komunikacji na zasłonach i bycie krok za najbardziej koronkowym atakiem tych mistrzostw zrobiły z tego ciastkomarsz. A dla Litwy kolejny oddany blowout na igrzyskach. Raz jeszcze nie potrafili się podnieść po pierwszym płaskim.

Powinno być już +15 po pierwszej kwarcie (26-17), gdyby nie cztery czy pięć rzutów Delly’ego i Patty’ego Millsa (5/11 za 3, 24 pkt), które wykręciły się z obręczy. To taki luksus dla Australii mieć Joe Inglesa (10 pkt, 5 as.) w roli de facto rozgrywającego, bo Patty & Delly mogą ganiać po najlepszych zasłonach turnieju. Delly jest dużo lepszy, kiedy dostaje piłkę na skrzydle po wyjściu zza zasłony i gra pick-and-roll ze startu, niż kiedy kozłuje i jego braki szybkościowe stają się przeszkodą (u Millsa jest nią kozioł).

Do tego trener Australii Andrej Lemanis, mając czterech graczy zdecydowanie lepszych od reszty, znów umiejętnie rozdzielił minuty, tak by na parkiecie było zawsze dwóch z kwartetu Delly, Mills, Aron Baynes (16 pkt) i Andrew Bogut. Ci dwaj ostatni na koniec zgasili światło po dziesięciu najgorszych dniach w karierze Jonasa Valanciunasa (5 pkt, 39% z gry do tego meczu).

Ten mecz jeszcze trwa, gdy to piszę. Jest osiem minut do końca. To smutne dla Litwy, gdyby nie to, że przerobili to już w 59:109 z Hiszpanią. Tylko tyle był w stanie wymyślić bardzo dobry do tego meczu (19/8) Mantas Kalnietis.

Najbardziej kompletny team igrzysk przechodzi więc bez problemu dalej i zagra w półfinale z wygranym nocnego pojedynku Chorwacja – Serbia.

Typowałem Australię. W pozostałych meczach też typuję wszystkie drużyny z grupy „A”. Tu zapowiedź na WPSF, jeśli ominąłeś. O 19:30 Hiszpania – Francja. Link do transmisji online tuż przed meczem i chyba też transmisja w TVP Sport.

(mieliśmy dziś 17.30-18.15 małą awarię strony, ale już wszystko w porządku. Nic groźnego. Przepraszamy za to)


Francja – Hiszpania 67:92 (30:43)

Francuzi zostali wybuczeni w Rio przez swoich kibiców w ostatnim meczu Tony’ego Parkera w kadrze. To był niespodziewany spacerek Hiszpanii. Nikola Mirotić ogłupił Francuzów na pięć trójek i 23 punkty w 21 minut gry. Pau Gasol nie musiał rzucić więcej niż 5. Nicolas Batum skończył bez punktów. 4-2 dla Hiszpanii w tej trwającej od 2011 roku wojnie.

Już pod koniec trzeciej kwarty trener Francji Vincent Collet wywiesił białą flagę i grał rezerwowymi, zanim wrócił kilku starterów na trzy minuty przed końcem przy -26 punktach straty (?). Napisałem więcej o meczu w jego trakcie.

Połowa 3. kwarty. Jest 55:37 w połowie trzeciej kwarty. Diaw jest wciąż jedzony w obronie – wciąż prosi o switche na Miroticu, który ma już 21 punktów, oddał stepback Sergio Lllula po switchu i nogach w betonie. Nie chcę jechać jednego gościa, ale to gorsze, niż Kevin Love. Collet nie reaguje, gra wysoko, tylko zdjął Goberta. Hiszpanie jadą z Francją bez udziału Pau.

1połowa. Szybkość Hiszpanów i ruch piłki to było za dużo dla Francuzów w pierwszej połowie (43:30). Doliczyłem się 16 punktów zdobytych bezpośrednio na Borisie Diaw albo po błędach w przekazaniu (z Nicem Batumem), które w samej pierwszej kwarcie dały dwie czyste trójki zbyt szybkiego dla Diawa Nikoli Mirotica – 16 punktów, 3 trójki. Vincent Collet grał nim jednak przez pierwsze 13 minut meczu.

Tradycyjnie też Francuzi nie generowali trójek (18 do 6 dla Hiszpanii) i w żadnym momencie pierwszej połowy nie spróbowali grać niżej, choć w tym roku mogą z dużo pewniejszym siebie Nando DeColo i lepszym Thomasem Heurtelem. Ani Mirotić Batumowi jako 4, ani Rudy Fernandez DeColo jako 3, nie zagroziliby tyłem do kosza, gdyby w dodatku obręczy i jej okolic pilnował Rudy Gobert. Jemu też brakowało miejsca w polu trzech sekund w ataku i kilkukrotnie został zdjęty przy obręczy w trudnych sytuacjach. Batum i Gobert mogliby sprawdzić w obronie picków duet Mirotić/Gasol.

Hiszpanie kontrowali mecz po uzyskaniu szybkiej przewagi (17-10), płynęli w ataku, a w obronie komunikowali się dobrze i dawali miejsce do rzutu tym co trzeba. Bronili nawet przez kilka posiadań drugiej kwarty strefą.

Nie zrozumiem chyba nigdy miłości Sergio Scariolo do Felipe Reyesa i dlaczego gra Victorem Claverem na 3, nie na 4, ale świetną zmianę dał do przerwy nowy trzeci center Knickerbockers Willy Hernangomez, który rzucił 6 punktów – raz w post na Batumie po kolejnej zmianie krycia, inny raz zmieniając strony boiska bardzo szybko i kończąc kontratak.

Hiszpania to drużyna turniejowa, której nie można było skreślać po porażkach z Chorwacją i Brazylią w dwóch pierwszych meczach. W półfinale zagrają ze zwycięzcą meczu USA z Argentyną (23:45). Więcej o dwóch pozostałych ćwierćfinałach jutro rano. O 3:30 Chorwacja – Serbia.


USA – Argentyna 105:78 (56:40)

Po 9-19-Facundo-Campazzo-wyciąga-runnery-z-kieszeni-i-trafia-je-nawet-z-sześciu-metrów-jak-Anna-Cruz-starcie, Amerykanie odpowiedzieli jeszcze w pierwszej połowie runem 45-10 i potem już kontrolowali mecz. Grali z niewidzianą w Rio defensywną intensywnością, dużo mniej było błędów w przekazaniu krycia na szczycie zasłon, a ucieczek za plecami prawie w ogóle i to był ich najlepszy mecz na turnieju w Rio.

Mike Krzyżewski nie trup zmienił piątkę i wstawił do niej DeAndre Jordana zamiast  DeMarcusa Cousinsa. Boogie z ławki wypieścił kilkukrotnie przy obręczy zmęczonego Luisa Scolę, Mr Game Six ogłupił Andresa Nocioniego podwójnym crossem, wykiwał Manu jego eurostepem i grał jak Top-3 gracz świata, a Paul George wszedł z ławki z precyzyjną, elitarną, indywidualną obroną.

 

27 punktów, 7 zbiórek i 6 asyst Kevina Duranta w 28 minut gry + 17 punktów, 8 zbiórek i 3 steale PG-13 + 15 punktów  Cousinsa. 14 stealów i bloków Amerykanów i 10/25 za trzy po rozpoczęciu meczu 1/8. Lineup Kyrie-Klay-Durant-George-Jordan, który zaczął obracać mecz wygląda – bez niespodzianek – na najlepsze offense/defense ustawienie Amerykanów.


Serbia – Chorwacja 86:83 (32:38)

Jest szósta rano i nie widziałem tego jeszcze – kto nie oglądał live, musi czekać na wrzutkę TVP Sport lub ehmm inne miejsca – ale wygrana przez Serbów 34-14 trzecia kwarta obróciła mecz i dowieźli zwycięstwo.

Zach Lowe, którego żona jest Chorwatką, oglądał:

Nowy, ulubiony gracz w naszym gospodarstwie Bogdan Bogdanović rzucił 18 punktów, a Miro Raduljica, Stefan Marković i Nikola Jokić po 12. Milos miał 10 asyst, ale pięć fauli. Dla Chorwatów najlepszy strzelec igrzysk Bojan Bogdanović (24.9 PKT, 64.8% TS) rzucił 28 punktów, a Mario Hezonja 16.

Raduljica złamał prowadzenie Chorwacji w trzeciej kwarcie, prawie zabijając dzielnego Dario Sarica (tylko 7 punktów, 4 zbiórki i asysta):

 

Nice run Joko:

 

W piątkowych półfinałach Amerykanie zagrają z Hiszpanią (piątek 20:30), która wygrała cztery mecze z rzędu różnią łącznie 105 punktów. Australijczycy zmierzą się z Serbami (piątek 0:00), których pokonali w grupie „A” 95-80 (ale jeszcze na 90 sek. przed końcem było +6).

Dziękuję za przeczytanie.

1
Poprzedni artykułMiędzy Rondem a Palmą (406): Macho Camacho (zapowiedź sezonu Mavericks)
Następny artykułLeBron James chciałby zostać właścicielem klubu NBA

7 KOMENTARZE

  1. i gdyby Albicelestes nie mieli najgorszego w Historyji dnia rzutowego akurat z Litwą to byłoby
    1miejsce w grupie,
    Ćwierćfinał z Serbią,
    Półfinał po 4 z rzędu.
    płaaaaaaaaaaaaaaaacz. rozpacz bezdenna. wielka smuta. niekończąca się.

    USA. Australia. Kanada.
    czarna trójca nadciąga na dekadę a pewnie i na zawsze.
    Chorwaci – Ostania Nadzieja Białych.

    …gdzieś tam nad La Platą
    Máximo Fjellerup Juan Pablo Vaulet José Vildoza
    …albo i nie
    już nie za życia.

    Lubię to: 1
  2. USA. Australia. Espania.
    i przepaść.
    i Argentina.
    i reszta.
    ajajajajaaaajjjjjjjjjjjj.
    płacze Aaaaaaaaaaargentina i morze łez Ojczyzny Biało-Czerwonej.
    czarne IGRZYSKA.
    śmierci przybywaj.

    Lubię to: 1
  3. Dziekuje.
    juz byli świetni anno domini 1999 lecz w tym cyklu z ameryki do
    IGRZYSK 2000
    awansowały tylko dwie Drużyny, gdyz tyle miejsc miał kontynent
    trzecie miejsce – za USA i Kanadą Nasha, ale jakby mogli zmierzyc sie z nim w Półfinale to juz zamieszaliby na scenie światowej w 2000 a nie dwa lata pózniej
    po drodze był też złoty turniej fiba americas 2001

    https://en.wikipedia.org/wiki/1999_Tournament_of_the_Americas
    https://en.wikipedia.org/wiki/2001_Tournament_of_the_Americas

    i wtedy już świetnie się ich oglądało
    (Manu myślę miał już wcześniej swój prime niz 05-08 Redaktorze Kujawiński)

    dla sympatyków dokument Złotego Pokolenia
    https://www.youtube.com/watch?v=eTaJrMs0cw4
    i
    Manu Ginobili – Top 30 ((Seleccion Argentina))
    https://www.youtube.com/watch?v=2Fvci9EnFXo

    Chwała Argentinie.

    Lubię to: 0