Dniówka: Walka o rozstawienie przed playoffami. Ostatnie starcie Warriors-Spurs. Podsumowanie sezonu Kings i Wolves

2
fot. David Blair / Newspix.pl
fot. David Blair / Newspix.pl

To nie były dobre dni dla analityki w NBA.

Najpierw wypychany z Filadelfii Sam Hinkie postanowił sam odejść, nie chcąc dalej godzić się na coraz większą marginalizację swojej roli. Natomiast wczoraj Houston Rockets wszystkim pokazali fucka i sami wypisali się z dalszej walki o playoffy, kończąc ten fatalny sezon, który Daryl Morey rozpoczynał przekonany, że zbudował najsilniejszą drużynę w swojej karierze.

To dwaj managerowie, którzy najbardziej opierają swoją pracę na analityce, a przynajmniej w najbardziej otwarty sposób i dwa przykłady, w których cyferki przegrały zderzenie z rzeczywistością. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że obojętnie jak mądre i rozsądne z analitycznego punktu widzenia są niektóre decyzje dotyczące budowy drużyny, ostatecznie kluczowy jest czynnik ludzki, który jest nieprzewidywalny, a zawsze okazuje się decydujący.

Sixers pod wodzą Hinkie’go nie robili nic nowego. Tankowali jak wiele drużyny przed nimi i jak wiele drużyn będzie to robiło w przyszłości. Różnica polegała tylko i aż na tym, że oni robili to zupełnie otwarcie, chcąc do granic możliwości wykorzystać przepisy NBA nagradzające porażki wysokimi pickami. To miało dużo sensu, ale to co tak świetnie wyglądało na papierze, wyglądało fatalnie na parkiecie i sprawiło, że nawet niezwykle cierpliwi i oddani Procesowi właściciele Sixers, nie wytrzymali tej próby. Poddali się i postanowi oddać pałeczkę rodzinie Colangelo. Teoretycznie Sixers w ostatnich latach tankowali dużo lepiej niż chociażby Lakers i teraz wygrali odwróconą tabelę, więc ustawili się w lepszej sytuacji do budowy drużyny przyszłości. Ale tankowanie Lakers w cieniu kończącego karierę Bryanta było dużo mniej bolesne dla klubu i jego wizerunku, a na tym przede wszystkim ostatecznie poległ plan Hinkie’go.

Poległ też plan Moreya stworzenia realnego kontendera w Houston, mimo, że  w offseason wzmocnił drugą najlepszą drużynę poprzedniego sezonu na Zachodzie, dodając teoretycznie kolejną gwiazdę (Tya Lawsona), zawodnika, którego potrzebowali i który świetnie miał wkomponować się do zespołu. Na papierze wyglądało to niezwykle obiecująco… Na boisku okazało się totalną klapą i nie dość, że nie pomogło drużynie, to przyczyniło się do jej rozpadu. Nie było tej chemii i atmosfery zespołu, który w poprzednim sezonie tak nieoczekiwanie dobrze się spisywał. Skład właściwie pozostał ten sam, ale gra i wyniki były diametralnie inne. Charaktery zawodników nie pasowały do siebie tak dobrze jak cyferki.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

0

KOMENTARZE

  1. Mówił o tym Popovich, mówił o tym Ginobili…Spurs mają gdzieś ten rekord zwycięstw w na własnym parkiecie. Oszczędzanie graczy przed decydująca fazą jest priorytetem. Wcale się nie zdziwię jak posadzą graczy na pojedynek z Warriors i Thunder.

    Lubię to: 0