Cavs zaczęli liczyć pieniądze i nie chcą, żeby Dellavedova kosztował ich tyle co max-player

11
fot. NBA League Pass
fot. NBA League Pass

Po zeszłorocznym, szalonym offseason w Cleveland, kiedy to LeBron James wrócił do domu, a potem spędziliśmy kolejny miesiąc czekając na wymianę Kevina Love’a, teraz w Ohio wakacje przebiegają dużo spokojniej. Obyło się bez zamieszania wokół Love’a, który szybko zdecydował się związać z drużyną długoletnim kontraktem, a nowa umowa dla Jamesa to była tylko formalność. Tak więc te dwie najważniejsze sprawy mają już załatwione, ale przed Cavaliers nadal jeszcze sporo do zrobienia.

W tym momencie mają w swoim składzie tylko dziewięciu zawodników na gwarantowanych umowach. Negocjacje z Tristanem Thompsonem, JR Smithem i Matthew Dellavedovą cały czas trwają, a też pozostaje jeszcze sprawa ewentualnego transferu kontraktu Brendona Haywooda. Ale mimo że na razie mają tylko dziewięciu zawodników, już znajdują się ponad progiem podatku. Te ogromne wydatki to od początku jeden z głównych tematów offseason w Cleveland. Dan Gilbert jest podobno gotowy zapłacić każdą cenę, żeby LeBron był zadowolony i doprowadził Cleveland Cavaliers do mistrzostwa. Natomiast reszta ligi zastanawia się ile ostatecznie wyniesie ten rachunek i czy rzeczywiście Gilbert tak chętnie zapłaci w przyszłym sezonie ponad $200 milionów za swój zespół koszykówki.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułNowy Jork jest za mały dla nich dwóch?
Następny artykułRaport: Mikhail Prokhorov może wykupić 100% udziałów w Nets

11 KOMENTARZE

  1. Kwoty faktycznie spore, ale ta drużyna ma chyba jakieś przychody? Tym bardziej od kiedy mają znów LBJ’a. Na pewno nie jest tak, że Gilbert wyciąga wszystko z własnej kieszeni i buli ile trzeba. Ta „maszynka” musi na siebie zarabiać…

    Lubię to: 0
    • W tamtym roku/sezonie największy zysk uzyskali LA Lakers – nieco ponad 100 mln $ przy przychodzie prawie 300 mln $. Same wypłaty dla zawodników to nie jest całkowity koszt funkcjonowania klubu… Także wygląda na to, że przy takim rozmachu wydawania Gilbert będzie musiał z kieszonki co nieco wysupłać.

      Lubię to: 0
  2. Myślę że Gilbert doskonale wiedział na co się pisze. Umowa była jasna, James wraca, ale drużyna ma już być naprawdę dopieszczona, bo za Jamesem stały już 2 pierścienie w bardzo dopuszczonych Heat

    Inna sprawa że teraz nie ma żadnej wymówki dla LeBrona, oprócz zdrowia. Jeżeli się nie połamią a Cavs nie wygrają mistrzostwa, to James się zbłaźni

    Lubię to: 0
  3. Bardzo się ucieszyłem gdy Lebron wrócił do Cavs z zamiarem zdobycia w końcu dla nich mistrzostwa, ale bardziej podobała mi się idea zrobienia tego z grupą młodych zawodników, których wylosowali w draftach. Pewnie trzeba byłoby trochę poczekać, a jak widać Lebron nie miał na to czasu. Oddanie Wigginsa i Benneta, podpisanie Varejao, a teraz prawdopodobnie przedłużenie Thompsona za grubą kasę to ruchy, które mi się nie podobają, a w sytuacji gdy drużyna może dobić do podatku jaki płacili Nets powoduje, że nie będę już im kibicował w zdobyciu tego mistrzostwa.

    Lubię to: 0
    • @liwar
      „może dobić do podatku jaki płacili Nets”
      nie tylko dobić ale zdecydowanie przebić! I niech tak zrobią, zobaczymy na jak długo starczy cierpliwości Gilbertowi dokładać do interesu ;)

      Lubię to: 0
  4. Wiem, że Lebron jest w Cleveland menadżerem i to on rządzi ale jednak właściciel powinien pomyśleć i nie dawać TT max. Nie zasługuje na maxa. Jak mu się nie podoba to nara niech testuje rynek i idzie do jakiejś zdesperowanej drużyny i niech gra o pietruszke. Ale pewnie tak nie będzie. Króla trzeba zadowolić i jeszcze biorąc pod uwagę kto dostał maxa w te wakacje…

    Lubię to: 0